Ekolodzy kontra ekspresówka

Ekolodzy kontra ekspresówka

POWIAT OBORNICKI. W ubiegłym tygodniu relacjonowaliśmy spotkanie mieszkańców gminy Oborniki i Rogoźno w sprawie budowy przyszłej obwodnicy i drogi ekspresowej S11. Oprócz projektanta zajmującego się stroną techniczno-ekonomiczną, był też projektant zajmujący się ekologią. Twierdził, że straty ekologiczne są nieuniknione, choć samo słowo „straty” wiele nie wyjaśnia. Sięgnęliśmy w tej sytuacji do opinii ekologów, aby znaleźć więcej szczegółów.
Już wiadomo, że na terenie gminy Oborniki największa ingerencja ekologiczna dotyczyć będzie doliny Warty oraz bagna za Świerkówkami, które jeden z proponowanych korytarzy przecina.
Niektórzy mieszkańcy gminy Rogoźno oraz rogozińscy leśnicy obawiają się, że droga przetnie też ważne przyrodniczo tereny Puszczy Noteckiej. Jest to możliwe, ale nie przesądzone. Za kilka lat ma się rozpocząć budowa kolejnych odcinków drogi ekspresowej S11.
To dopiero wstępny etap projektowania drogi, ale już wzbudza emocje u mieszkańców wsi Jaracz. Jeden z korytarzy ma przebiegać bardzo blisko tej miejscowości i dwóch rezerwatów przyrody w Puszczy Noteckiej. Łącznie w mniejszym lub większym stopniu przez puszczę przebiegają już trzy korytarze.
Jeśli nowa trasa będzie przebiegała blisko miejscowości Jaracz, to będzie to w bezpośrednim sąsiedztwie, a do tego na skraju dwóch bardzo pięknych rezerwatów przyrody w Puszczy Noteckiej.
Nadleśniczy Nadleśnictwa Oborniki Jacek Szczepanik twierdzi, że: Z tego co słyszałem, ma się zakończyć działalność Muzeum Młynarstwa w Jaraczu. Obawia się, że wpływ na przyrodę będzie bardzo znaczący. Według niego, najlepszy byłby wariant prowadzący po starej trasie, czyli drodze krajowej nr 11, ale szanse na to są minimalne, bowiem ograniczyłoby to ruch na mocno obciążonej drodze i to na długi czas.
– Puszcza zostanie przecięta drogą ekspresową w drugim miejscu. Pierwsze to DK nr 11, która nie będzie ponownie zalesiona – zaznaczył w swoim lipcowym wywiadzie do pewnej gazety jeden z  nadleśniczych. To prawa, GDDKiA informuje, że istniejąca dziś trasa zostanie zachowana. Odbywać się tam będzie ruch regionalny i lokalny, a w przypadku utrudnień na S11 – powstanie miejsce dla objazdów.
Przeciwko tak wyrysowanemu korytarzowi są także niektórzy mieszkańcy gminy Rogoźno i samego Jaracza. Ci drudzy o planach dowiedzieli się podobno… z kościelnej ambony. Obecni na spotkaniach mieszkańcy Jaracza obawiają się nie tylko zniszczenia lasów, ale i wyburzanie budynków. Dał temu wyraz mieszkaniec tej wsi oraz radny gminy Rogoźno, Adam Nadolny.

Podobne artykuły