Szpital aż błyszczy, ale czy to wszystko?

Szpital aż błyszczy, ale czy to wszystko?

OBORNIKI. Koniec minionego roku był wyścigiem zmierzającym do zakończenia rozbudowy i modernizacji obornickiego szpitala. Na koniec zostały do przebudowania już tylko apteka dla rokujących poprawę zdrowia pacjentów i kaplica dla pozostałych.
Wreszcie nastąpił wielki finał. Władze lecznicy pospołu z władzami powiatu zgodnie okrzyknęły szpital jako dzieło kompletne i spełnione.
W czwartek 17 stycznia ci najważniejsi spotkali się w obornickiej lecznicy, by usłyszeć, iż w związku z zakończeniem modernizacji szpitala powiatowego i przystosowania go do wymogów ministra zdrowia placówka jest bezpieczna i nikt jej już oborniczanom nie zamknie, choć i bez tego by jej przecież nie zamknięto.
Zebranych powitała starosta Zofia Kotecka z niebywale zasłużonym dla rozbudowy sekretarzem Piotrem Sitkiem, który przedstawił historię rozbudowy obornickiego szpitala, począwszy od roku 2002, jako dzieło własne i idealne. Następnie skarbnik Joanna Konieczna przedstawiła zestawienie środków finansowych, jakie wydano na rozbudowę i remont placówki, a były to kwoty potężne, których zabrakło od 2002 roku w stu innych miejscach powiatu.
Po wysłuchaniu sprawozdań i życzeń dla zarządu powiatu i dyrekcji szpitala, burmistrzowie z wójtem, wybrani samorządowcy, zasłużeni przedsiębiorcy i inni goście pana sekretarza zwiedzili nowo wyremontowane oddziały. Wśród tych, które istniały i działały jeszcze przed przebudową doszedł oddział paliatywny, wciąż i jeszcze długo nieczynny, ale przecież ważny, bo zastąpić ma zlikwidowany swego czasu oddział długoterminowej opieki medycznej. Wszyscy zaproszeni na tak ważną uroczystość, choć lista tych, których nie zaproszono była znacznie dłuższa niż być powinna, chwalili schludność i nowoczesność pomieszczeń lecznicy.
Pochwały i gratulacje z radością „brał na klatę” nasz drogi sekretarz i słowo „drogi” używamy tu bez kozery, gdyż kosztował on podatników jak nikt dotąd, pobierając dodatkowe dziesiątki tysięcy złotych, jako jedyny w Polsce zootechnik doglądający rozbudowy placówki leczniczej. Jest dziś blok operacyjny, łącznik między budynkami i to z nowoczesnymi windami. Jest dodatkowy budynek z oddziałami chirurgicznym, wewnętrznym i pediatrycznym, oddział ortopedii, oddział intensywnej opieki medycznej, izba przyjęć, apteka szpitalna, laboratorium i zmodernizowany oddział ginekologiczno-położniczy. Całość została składnie ocieplona i ładnie pomalowana. Cała ta inwestycja pochłonęła ponad 30 mln złotych, ale czy poprawiła ona tak do końca jakość usług medycznych?
Wielu pacjentów uważa, że tak, wielu, że nie całkiem, a jest też część bardziej sceptyczna, wspominająca dawne czasy, gdy dla mieszańców powiatu obornickiego nie brakowało miejsc, gdy nie odsyłano ich do innych szpitali, albo z zawałem do domu, gdy jak był termin przyjęcia do szpitala to obowiązywał, gdy lekarze byli bardziej ludzcy, a pielęgniarki mniej przemęczone.
Ten czas minął chyba bezpowrotnie, choć jednocześnie łuszczące się tynki zastąpiła świeża farba, a ordynatorskie gabinety nabrały światowego stylu. Czwartek 17 stycznia był końcem rozbudowy, choć nie zapewnił jeszcze szpitalowi pewnego bytu. Lecznica musi mieć nowe środki transportu, wyposażenie dla zamkniętego oddziału paliatywnego, nowoczesną sieć informatyczną i pieniądze na utrzymanie. To jednak temat na inny artykuł.

Podobne artykuły