Lekcja wiejskiej demokracji

GMINA RYCZYWÓŁ. Zebrania wiejskie w gminie Ryczywół idą bardzo sprawnie. Odbyło się ich już 10, w tym niektóre sprawozdawczo-wyborcze. Uczestnicy jednego z nich napisali do naszej redakcji o swym rozczarowaniu związanym z wyborami sołtysa, tytułując list: – Wybory na telefon?
Wszystko zaczęło się od tego, że jakiś złośliwy chochlik uniemożliwił powiadomienie mieszkańców wsi z bardziej odległych jej części, o tak doniosłym wydarzeniu, zarówno w sposób zwyczajowo przyjęty, jak i jakikolwiek inny. Nie był to jednak koniec złośliwości losu.
Otóż kiedy w dniu wyborów, mieszkańcy spokojnie czekali w świetlicy wiejskiej, by dokonać wyboru swojego ulubionego już sołtysa na kolejną kadencję, w sali pojawił się potencjalny kontrkandydat, wraz z niewielką grupką swoich wyborców. Zbulwersowało to nieco spokojnych mieszkańców wsi. Kiedy potencjalny kontrkandydat stał się „kandydatem”, napięcie sięgnęło zenitu. Część spokojnych jak dotąd mieszkańców wybiegła przed świetlicę wiejską i dalejże dzwonić do znajomych, odwiedzać pobliskie domy, wysyłać dzieci po babcię…bo oto wizja sielanki zawisła na włosku.
Całe to zamieszanie umknęło uwadze prawie wszystkich, niestety także głównego organizatora wyborów. Być może zostało uznane za skutek podniecenia związanego z poczuciem bliskiego już spełnienia aktu, na który bądź co bądź czekali całe cztery lata. Niestety mimo starań nie udało się nikogo sprowadzić przed zamknięciem listy i przygotowaniem kart do głosowania. To jednak nie przeszkodziło przybyłym później (nawet w trakcie oddawania głosów) w dopisaniu do listy wyborców i oddaniu ważnego głosu. Po ogłoszeniu wyników wyborów, spokojni jak zwykle mieszkańcy, odetchnęli z ulgą. Gratulacjom i radości nie było końca.
Autorzy tego listu gratulują pani sołtys oraz jej najbliższym współpracownikom wspaniałego sukcesu. Ocenę tej lekcji demokracji pozostawiają opinii czytelników.
W komentarzu do tego listu trzeba dodać, że żadne z praw demokracji nie zostało naruszone, bo konkurent miał prawo się zgłosić, a szukanie głosów poparcia dla jego kandydatury też nie wychodzą poza granice demokracji. Demos kratos to wszak rządy ludu, a ten zdecydował jak zdecydował.

Podobne artykuły