Kolejny finał WOŚP z deszczykiem, ogniskiem i gruzińskimi artystami

Kolejny finał WOŚP z deszczykiem, ogniskiem i gruzińskimi artystami

POWIAT OBORNICKI. Niedzielny finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy poprzedziło wiele akcji. W sobotę wczesnym popołudniem w ryczywolskiej sali sportowo-widowiskowej ruszyła „Sobota na sportowo”. Można było grać w rugby i badmintona oraz inne gry ruchowe. Był trening motoryczny oraz mentalny. Prowadzono warsztaty dla rodzica, dotyczące wspierania dziecka w rozwoju sportowym oraz zajęcie dotyczące radzenie siebie z emocjami.,
Wójt Henryk Szrama zachęcał w mediach społecznościowych do bicia rekordu wysyłanych serduszek WOŚP.
W Rogoźnie na przybywających w pobliże „małej sceny” za Kociakiem czekały liczne niespodzianki a „duża scena” oferowała 13 stycznia liczne koncerty, popisy wokalne. Wstąpiła szczecińska grupa ETA, zagrał DJ Janko. Była też aukcja na rzecz WOŚP. Można było licytować zaproszenie do Kociaka, talon na buty dziecięce, poradę dietetyczki, pozwolenie na łowisko w Nienawiszczu, czy złote serduszko z logo WOŚP. Nie mniej cenna była torba na zakupy z podobnym serduszkiem ręcznie wyhaftowanym.
Na koniec na Fabrycznej zabłysło światełko do nieba, choć zabawa w Rogoźnie trwała dalej. W RCK grał zespół Ciabata, a w bibliotece trwał wieczór gruziński z gwiazdami prosto z Tblisi.
Zanim jednak sceny zapełniły się artystami, a ulice wolontariuszami, odbyły się biegi przełajowe w ramach akcji „Policz się z cukrzycą”, a na zachętę rogozińskie morsy wykąpały się w jeziorze.
W Ludomach z okazji 20-lecia udziału w Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy odbył się wielki bal. Potem było gorąco i to dosłownie, bo sołectwo Lipa zorganizowało dla wolontariuszy wspaniałe ognisko na placu przygotowanym przez Agnieszkę i Michała Wołochowiczów, a lipscy druhowie pilnowali ładu i porządku. Pomagały też inne sołectwa i wielu ludzi dobrej woli. Dla dzieci zorganizowano przejażdżki kucykiem. By nie czuć chłodu częstowano się pieczonymi kiełbaskami serwowanymi przez Magdalenę Nożewnik-Rossinelli, przepysznym bigosikiem z chlebkiem od Krystyny i Magdy Pyssa oraz gorącymi napojami gotowanymi przez Izabelę Wolder.
W Obornikach członkowie i przyjaciele Obornickiego Klubu Lekkoatletycznego pobiegli w niedzielę rano na rzecz Wielkiej Orkiestry ze stadionu OCS w stronę obwodnicy przez Rudki.
Marek Wiktorki zorganizował zimowe spływy kajakowe Wełną, przekazując uzyskanie wpłaty na rzecz orkiestry. Drogami leśnymi przez Kowanówko i Rożnowice odbył się rajd samochodów terenowych.
W całym powiecie zbierano do skarbonek pieniądze na specjalistyczny sprzęt dla dzieci i nikogo nie zniechęcała niesprzyjająca pogoda.
Wieczorem sala sportowa przy ulicy Obrzyckiej wypełniła się po same brzegi. Wciąż przybywali kolejni, a mijając strażaków z puszkami wrzucali pieniądze. Można było nabyć interesujące książki, ułożyć puzzle z fotografii, odwiedzić jeden z punktów gastronomicznych albo skorzystać z usług fryzjerskich. Panów interesowało stanowisko ASG z militariami. Strażnicy miejscy wręczali odblaskowe opaski na rękę, a wiceburmistrz Piotr Woszczyk przywiózł ze sobą interesujące gadżety reklamujące gminę. Potem wspierał licytujących, samemu prowadząc część z nich albo wraz z fantastycznym tandemem – Zygmunt i Jakub Dyczkowscy.
Tym razem najwięcej było różnego rodzaju voucherów na zakupy i usługi. Były też rzeczy konkretne, a wśród nich jak zawsze złote serduszko. Tym razem zostało sprzedane za 2222 złote. Nie tylko złoto miało powodzenie, bo obornicki GS wystawił na sprzedaż tonę dobrego węgla, który osiągnął cenę 750 złotych. Pan Roman, który przybył na finał wraz z całą rodziną licytował weekend w czteroosobowym apartamencie w Kołobrzegu, za co zdecydował się zapłacić 600 złotych, a następnie ruszył na dalsze licytacje, zostawiając w puszkach WOSP całkiem sporą kwotę. Można było też obserwować zażarty pojedynek o dwa drewniane fotele typu zydel. Ich cena szybko ruszyła od 50 dochodząc do 220, podobnie jak zestaw diagnostyczny, proponowany za 500 złotych, a sprzedany za kwotę cztery razy wyższą czy spływ tratwiany po rzece z ogniskiem na koniec oferowany przez marinę Kowale za kilkadziesiąt złotych, a sprzedany również za 200 złotych.
Gdy jedni licytowali, na scence występowali inni. Były śpiewy i tańce. Te ostatnie w wykonaniu dziewcząt Ilony Tadli. Tancerki trenowane przez Zuzannę Szeligę oraz Klaudię Koralewską zbierały po każdym występie zasłużone oklaski. Innego rodzaju występ zaproponowała grupa rekonstrukcyjna wojów ze Stowarzyszenia Historycznego Gród Radzim.
Tego typu atrakcji było tak wiele, że trudno je wszystkie opisać. Cel był jak zawsze ten sam, a chodziło o przyciągniecie jak największej grupy oborniczan i zebranie maksymalnej kwoty pieniędzy na pomoc dla dziecięcych ośrodków zdrowia. Około godziny 18:30 specjalna komisja naliczyła już 80 606 złotych, nie licząc pieniędzy ze sprzedaży krwi i tego co w tym czasie trafiło do puszek.
Gdy zamykaliśmy ten numer gazety wolontariusze wciąż zbierali do skarbonek. Czy padł kolejny rekord, o tym napiszemy w następnym numerze Ziemi Obornickiej.

Podobne artykuły