Sesja z budżetem w tle, 
jednak zdominowana przez zatoczki

OBORNIKI. Ostatnia w minionym roku sesja rady miejskiej Obornik była poświęcona w dużej mierze finansom gminy oraz… zatoczkom autobusowym.
Wcześniej jednak wiceburmistrz Piotr Woszczyk wyjaśnił zasady wynajmu nowych lokali mieszkalnych w budynkach przy ulicy Łukowskiej.
Oprócz listy oczekujących, powstała też druga lista osób od dawna mieszkających w zasobach socjalnych gminy, płacących regularnie czynsz i dbających o mieszkania, które potrzebują dzisiaj lokali większych, chcących poprawić sobie warunki bytowe lub z łatwiejszym dostępem w przypadku osób niepełnosprawnych. Te mieszkania muszą być zabezpieczone przez nowych lokatorów poprzez wadium gwarantujące dbałość o ich stan. Wszelkie media zostają po stronie lokatorów. Po problemach z niesolidnym wykonawcą, burmistrz już owe mieszkania przydziela, o czym piszemy w innym miejscu.
Następnie Krzysztof Nowicki przedstawił wyniki spotkania w sprawie rządowego programu „Mosty dla Regionów”. Sekretarz gminy wraz z Przemysławem Mączyńskim przedstawili radnym w pewnym skrócie program, który w ich opinii, składa się niemal z samych niewiadomych i wśród licznej grupy samorządowców, którzy przybyli do stolicy, by o programie dyskutować, ani jeden nie był zainteresowany budową mostu na swoim terenie. Wśród powodów braku zainteresowania są takie problemy, jak nadmierny dla potrzeb gmin tonaż mostu, kilka, a może kilkanaście razy podrażający ich budowę. Konieczność dobudowy do nich dróg o nośności 43 tony i wreszcie konieczność wydatku ogromnych środków na projekty bez żadnej pewności, że koszt nie przekroczy budżetu danego inwestora. Wówczas gmina straciłaby wydane pieniądze i dodatkowo zapłaciła jeszcze słoną karę. Takiego ryzyka na razie nie chce podjąć żaden wójt, burmistrz, ni prezydent.
W przypadku Obornik jest jeszcze jedna trudność – wyliczał Krzysztof Nowacki – gminie przydałby się most w Słonawych, ale to nie jest miejsce na granicy dwóch gmin jak chce rząd, więc szansa na dofinansowanie mostu przez rząd jest nikła, a wydatki na przygotowanie projektu ogromne.
Krzysztof Nowacki omówił też kwestię przygotowania do inwestycji publiczno –prywatnej, jaką będzie nowy ośrodek kultury. Pierwsze analizy finansowe zostały już wykonane, a dotyczyły jedynie części kulturalnej obiektu. Planem jest bowiem wybudowanie w systemie PPP budynku o powierzchni 1500 metrów kwadratowych z pełnym zapleczem. Zachętą dla inwestora prywatnego jest budowa obok drugiego obiektu z częścią hotelową, z 25 pokojami oraz dużą częścią restauracyjną i bankietową.
Całość zostanie podzielona na dwie części, kulturalną będzie zarządzał dyrektor OOK, a komercyjną wykonawca całej budowy. Burmistrz chce już w styczniu ogłosić nabór ofert i rozesłać zaproszenie do dialogu publiczno-prywatnego, tak by do jesieni został już wyłoniony wykonawca inwestycji.
Gdy radni wysłuchali sekretarza gminy, przedstawiciele komisji stałych rady miejskiej złożyli sprawozdania, a przedstawiciele komisji oświaty i rewizyjnej stwierdzili, że chcą skontrolować działalność Szkoły Podstawowej nr 2, największej tego typu placówki w całej gminie.
Radni jednogłośnie przyjęli gminny program profilaktyki i rozwiązywania problemów alkoholowych. Jednogłośnie przegłosowali też objęcie mieszkańców gminy Oborniki usługami rogozińskiego środowiskowego domu samopomocy.Dokonano zmian w zasadach przyznania opieki oraz opłatach opiekuńczych, a szczegóły przedstawiła Hanna Kniat-Szymańska, której rozległą wiedzę uzupełnił w kilku szczegółach Błażej Matczuk. Następnie rada przegłosowała stawki opłat pobieranych w przedszkolach.
Kolejnym punktem była sprawa dopłat do rachunków za wodę i ścieki, a będzie to 0,08 złotego do metra sześciennego.
Wreszcie radni dokonali oceny finansów gminy aż do roku 2041, bo do tego roku obowiązywać będzie umowa na najem budynku przy ulicy Zamkowej, w którym mieszka 15 osób.
Na koniec 2019 roku zaplanowano deficyt w kwocie 23,743 milionów złotych, co stanowić będzie 15 % dochodów gminy. Budżet determinują wydatki bieżące, w tym oświatowe oraz na pomoc społeczna, na którą gmina przeznacza aż 40 mln. Rośnie koszt komunikacji miejskiej, bowiem rozrasta się sieć i ilość przebytych kilometrów. Referująca stan finansów gminy Joanna Gzyl przyznała, że: Budżet naszej gminy jest od kilku ostatnich lat budżetem mieszkańców i dla mieszkańców.
W projekcie tego budżetu przewidziano dochody w kwocie 159,7 mln złotych, z tego nieco ponad 140 mln to dochody bieżące. Dochody majątkowe wyniosą ponad 18 mln złotych, a reszta do dotacje i dopłaty. Wydatki planuje się na poziomie około 140 milionów, w tym milion zostanie przeznaczony na obsługę długu i prawie 8 milionów na przyszłe inwestycje. Powstała w budżecie nadwyżka w kwocie 20 mln przeznaczona zostanie na wcześniej zaciągnięte zobowiązania gminy. Skarbnik oceniła budżet gminy na rok 2019 jako: Zrównoważony i dobry. Poparła to swoją oceną, bez wdawania się w szczegóły, Regionalna Izba Obrachunkowa. Swego poparcia udzieliła też komisja finansów oraz rada miejska.
Podczas dyskusji o budżecie, Henryk Brodniewicz pytał o powody braku środków na budowę zatoczki autobusowej w Maniewie, ganiąc jednocześnie zapisanie w budżecie budowy sali sportowej przy szkole w Chrustowie, zamiast tego rodzaju obiektów w Maniewie oraz w Rożnowie. Przypomniał, że: – Wnioski na boiska w tych wsiach trafiły do ministerstwa i czekają na rozstrzygnięcie.
Przemysław Mączyński wyliczył koszt zatoczki na… 350 tysięcy dodając: Trzeba rozważyć czy priorytet ma mieć zatoka, czy sala sportowa, czy boiska przy szkołach. Brodniewicz uznał owe 350 tysięcy za – kwotę mityczną, służącą zaciemnianiu obrazu.
To, dlaczego inwestycja w Chrustowie wybiła się na pierwsze miejsce listy zadań inwestycyjnych w oświacie, wyjaśnił Paweł Dreger: W ubiegłym roku ponad 800 mieszkańców Chrustowa i sołectw okalających tę wieś złożyło na ręce burmistrza petycję o wybudowanie w szkole ich dzieci salę sportową. Trudno byłoby zignorować tak liczną grupę obywateli.
Henryk Brodniewicz dał upust swojej frustracji, spowodowanej długim oczekiwaniem na zatoczkę autobusową, co jednak podczas tej sesji sprawy nie rozwiązało, a kwestia zatoczki najwyraźniej zdominowała znaczną część sesji. Radny Marek Lemański skorygował koszt zatoczki w Maniewie z 350 do kilkudziesięciu tysięcy i dorzucił zatoczkę parkingowa przy przedszkolu Bajeczka.
Lobbystów zatoczkowych hamowała skarbnik Joanna Gzyl objaśniając, że choć dług gminy jest w stosunku do jej dochodów zdecydowanie niewielki, to powiększać go bez końca nie można. – Planując budżet i inwestycje nie planujemy kolejnych pożyczek – powiedziała pani Joanna, dodając: Na szkoły przeznaczyliśmy 52 miliony złotych, a kolejne podwyżki płac to będą kolejne miliony złotych i trzeba mieć tego świadomość. Jeżeli będziecie chcieli inwestycji przy szkołach, to trzeba będzie zaciągnąć kredyty, choć nie ma w tym niczego złego, bo to gminy rozwija.
Na koniec przewodniczący Paweł Drewicz odczytał życzenia noworoczne, jakie wpłynęły na jego ręce dla radnych, a lista ich była długa.

Podobne artykuły