Jak to jest z tym zadłużeniem gminy?

Jak to jest z tym zadłużeniem gminy?

RYCZYWÓŁ. Zadłużenie gminy, to różnica pomiędzy tym na co gminę było stać, a co dokonała w trosce o mieszkańców. Gdyby gminy się nie zadłużały, to w przypadku Ryczywołu z budżetem inwestycyjnym na poziomie półtora miliona, stać by ją było co najwyżej na załatanie paru dziur i jeden dłuższy chodnik rocznie. O skoku cywilizacyjnym, jaki przeszła w ostatnich latach można by było zapomnieć.
W czasie kampanii wyborczej opozycja głosiła zapaść finansową gminy i jej gigantyczne zadłużenie i nie ma co rozpamiętywać, bo było to zbójeckie prawo opozycji.
Obecny wójt Henryk Szrama co prawda takiej retoryki nie uprawiał, a za pięć lat i tak stanie się prawdopodobnie jej ofiarą.
Jak było naprawdę z finansami gminy dowodzi fakt, że zaraz po objęciu urzędu przez nowe władze udało się spłacić półtoramilionową transzę obligacji. Dziwi to radnego Tomasza Kaczmarka, który podczas minionej sesji rady gminy powiedział: Niby taka tragiczna sytuacja finansowa gminy, a wcale tak nie jest, bo 1,5 mln z obligacji udało się wam szybko oddać. Dołączył do niego Roman Trzęsimiech przypominając, że W czasie kampanii kandydaci z obozu przeciwnego ówczesnej wójt przedstawiali kondycję finansową gminy jako złą. Tymczasem nie ma żadnej katastrofy finansowej. Nagle od 22 listopada już klęski nie ma, a nawet są nadwyżki, więc można spłacić obligacje. Niepokój w głowach mieszkańców był robiony widać tylko na potrzeby kampanii.
Wedle słów przewodniczącego Łukasza Krzysko: Zadłużenie wyglądało na 9 mln, a potem okazało się, że są środki, to po co je było trzymać. Przy okazji pan Łukasz postraszył zebranych: Przez pół roku nie będzie żądnych inwestycji. Gdy się poprawią wskaźniki gminy, to może w następnym roku sięgniemy po jakąś inwestycję.
Wójt Henryk Szrama stwierdził: Teraz oddajemy, a jak będzie trzeba, to weźmiemy kredyty.
Monika Olech wyliczyła: Obecne zadłużenie jest historycznie największe, ale największy jest też w historii gminy budżet i największe w historii gminy inwestycje. To musi być jasne. Radna Genowefa Nędza pouczyła: Jak się ma własne środki, to się nie bierze kredytów. Skarbnik gminy dodała: Budżet się zmienia, wiele rzeczy się dzieje, zgłaszałam wójtowi, że mamy środki i można spłacić część obligacji, więc spłacamy.
Bogumiła Szychta zaapelowała: Nie chciałabym, aby rozwój naszej gminy teraz stanął w miejscu. Łukasz Krzysko obiecał jej: Postaramy się, aby było tempo utrzymane, a może i wzrosło. Bogumiła Szychta przypomniała: Gdyby nie kredyty, to inwestycji, które nas dziś tak cieszą, w ogóle by nie było. Tych inwestycji było przecież kilka razy więcej niż w poprzedniej kadencji.
Radny poprzedniej kadencji Roman Trzęsimiech wyjaśnił: Były inwestycje i kredyty, ale do kieszeni podatników nie sięgaliśmy utrzymując niskie podatki. W opinii pana Romana Finanse Ryczywołu, które miały być według niedawnej opozycji, także tej z poza rady gminnej, w kiepskiej kondycji, okazały się opisywane nieprawdziwie. Dziś widać, że wylądujemy bezpiecznie, a nawet z zapasem paliwa w postaci tzw. wolnych środków. Gmina nie sięgnie również po środki pochodzące z emisji obligacji w wysokości 1,5 mln zł. Po co więc w kampanii wyborczej tak intensywnie obecni rządzący eksploatowali sprawę zadłużenia gminy, skoro jak sami przyznają, wcale nie jest źle? Dlaczego nie wspominali o inwestycjach, które zostały za te środki zrealizowane? To przykre, że zrobili to mieszkańcom z pełną świadomością, zdając sobie sprawę, jaki jest faktycznie stan finansów gminy.
Jaki ma plan ekonomiczny obecny wójt Henryk Szrama, tego jeszcze nikt nie wie. Pewnym jest jedynie to, że za pięć lat pojawi się „jakaś” opozycja, bo któż jej nie ma i wyliczy w jak „fatalnej kondycji finansowej” jest gmina. To polityka i nie należy brać jej na serio.

Podobne artykuły