„Stobnicy zamek się należy” kontra „Stobnica musi być zburzona”

„Stobnicy zamek się należy” kontra „Stobnica musi być zburzona”

STOBNICA, OBORNIKI, WARSZAWA. Po kilku miesiącach spokoju w mediach ogólnopolskich powrócono do sprawy budowy zamku w podobornickiej Stobnicy. Różne środowiska ekologiczne domagają się jego zburzenia, oskarżając poprzedni rząd PO oraz obecny PiS, że ulegają presji pieniędzy. Jak głosi jedna z publicznych opinii: Gdyby zwykły zjadacz chleba, pozwolił sobie na samowolę budowlaną, miałby problemy. Polska to kraj gdzie bogatemu wolno więcej.
Część mediów broni budowy, powołując się na mieszkańców Stobnicy, którzy bronią inwestora, opowiadając o jego związkach z wsią , pieniądzach które do wsi napłynęły i przyszłych miejscach pracy. Jak stwierdził w wywiadzie dla jednej z telewizji pewien stobniczanin: Stobnicy się zamek należy.
Ale są też dziennikarze śledczy ujawniający kolejne dokumenty, które prawdopodobnie zdobywają z akt śledztwa prowadzonego przez różne instytucje państwowe. Ci są często zdania, jak wyraził to na łamach tygodnika ogólnopolskiego pewien znany dziennikarz: Stobnica musi być zburzona.
Jakie nowe dokumenty wypłynęły? Okazuje się, że w 2011 roku naczelnik Wydziału Ocen Odziaływania na Środowisko w poznańskiej Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska przedstawiła opinię dotyczącą miejscowego planu zagospodarowania, obejmującego teren inwestycji w Stobnicy. W siedemnastu punktach wymienia braki w planie i prognozie oddziaływania na środowisko, prosząc jednocześnie wnioskodawcę, czyli burmistrza Obornik o uzupełnienie obydwu dokumentów. Opinia, datowana na 02.08.2011, trafia do urzędu miejskiego w Obornikach 5 sierpnia. Ale dzień wcześniej – 4 sierpnia – dociera do urzędu w Obornikach postanowienie Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody, I zastępcy Dyrektora RDOŚ o uzgodnieniu Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego. Pytanie, na które próbują odpowiedzieć śledczy brzmi: po co pani naczelnik pisała opinię, wymagając od miejskich urzędników licznych poprawek i uzupełnień planu zagospodarowania i prognozy oddziaływania na środowisko, co na pewno byłoby bardzo czasochłonne, skoro na dzień przed jej otrzymaniem mieli już decyzję o uzgodnieniu?
Sytuacja powtarza się w tym roku i tym razem dotyczy projektu zmiany studium uwarunkować i kierunków zmiany zagospodarowania gminy Oborniki, czyli znacznie wykracza poza inwestycje w Stobnicy, choć to właśnie w tym studium przewidziano lądowisko dla helikopterów, motorówki na wodach otaczających „zamek” i wpływanie Wartą statków. Opinię do studium sporządza ta sama pani naczelnik Wydziału Ocen Oddziaływania na Środowisko. Tym razem w 20 punktach. Każdy z nich to zastrzeżenia, prośby o uzupełnienie itp., zupełnie jak w opinii z 2011 roku. Opinia pani naczelnik dociera do Urzędu Miejskiego w Obornikach 10 kwietnia 2018 roku i tego samego dnia ten sam Wojewódzki Konserwator Przyrody podpisuje uzgodnienie projektu zmian w studium.
Wygląda to dziwnie, zdaniem dziennikarzy warszawskich, że jeden urzędnik pisze sobie wypracowanie pt. opinia, a drugi, nie bacząc na to, wydaje postanowienie.
Było ciche przyzwolenie… – twierdzą autorzy Magazyny Śledczego Anity Gargas w TVP i pytają: kto umożliwił wybudowanie „małego Malborka” w Puszczy Noteckiej? 15-piętrowy zamek, 70-metrowa wieża, lądowisko dla helikopterów, basen, kort tenisowy, sztuczna wyspa. Jak ten wielki kompleks, zaburzający cenny ekosystem Puszczy Noteckiej, otrzymał pozwolenie na budowę?
Być może dziennikarze warszawscy mają w swoich wątpliwościach nieco racji, gdyż w ostatnich tygodniach Dyrekcja Ochrony Środowiska wznowiła z urzędu postępowanie w sprawie Stobnicy. Minister Ochrony Środowiska Henryk Kowalczyk stwierdził: Jeśli będzie dowód na to, że inwestor wprowadził w błąd administrację publiczną, nie będzie podstaw do żadnych roszczeń.
Dodajmy na koniec, że inwestor zapowiedział zakończenie budowy zamku na rok 2019.

Podobne artykuły