Jałowice na gigancie

Jałowice na gigancie

GMINA OBORNIKI. Nocą z piątku na sobotę 3 grudnia uciekło z gospodarstwa w Sycynie 13 jałówek. Właścicielom stada udało się znaleźć jedynie dwie sztuki. Te zagnano na powrót do obory, a reszta ruszyła przed siebie w kierunki Szamotuł.
Trudno się im nawet dziwić, bo życie takiej jałówki łatwym nie jest. Najpierw wybierają jej „narzeczonego”, nie pytając nawet o gust. Potem ją doją ile tylko wlezie, a jak przestają doić, to przeznaczają je na steki, pieczyste i rosołowe. W tej sytuacji jałowice, czyli krowie panienki, wzięły sprawę we własne ręce, czyli racice i ruszyły przed siebie.
Gospodarze poprosili o wsparcie strażaków i zaapelowali do społeczeństwa. Jakkolwiek zabawnie brzmi taki krowi gigant, śmiesznym wcale nie jest przypadkowe spotkanie ze stadem, bowiem zwierzęta mogą stanowić na drodze poważne zagrożenie.
Oficer prasowa KPP w Obornikach sierż. Izabela Leśnik potwierdziła, że takie zgłoszenie rzeczywiście zostało odebrane, ale właściciel zwierząt zgłosił ich zaginięcie dopiero w poniedziałek.
Poszukiwaniami zwierząt zajęli się strażacy z komendy powiatowej straży pożarnej w Obornikach. Starszy kapitan Dariusz Szrama ostrzega: – Krowy, które uciekły, ważą ok. 200-300 kg. Na trasie Oborniki-Szamotuły zdezorientowane zwierzęta mogą stanowić duże zagrożenie dla kierowców.
Jak udało się nam ustalić, jałówki były widziane w miejscowościach: Przeciwnica, Ruks Młyn oraz Dołęga i mogą przejść lasami do Sławienka. Nie mają powodu do pospiechu, bo są wolne, jedzenia im nie brakuje, a zima nie jest dla nich dotkliwa.
Pewnym jest jedynie to, że się nie rozejdą, bo krowy to zwierzęta stadne. Zapewne kiedyś je znajdą i odstawią do obory. Jednak co sobie do tego czasu powędrują to ich.

Podobne artykuły