Ceny prądu mocno w górę, więc droższa woda i ścieki w gminie Oborniki

GMINA OBORNIKI. Dwa lata temu gmina dokonała zbiorowego zakupu energii elektrycznej na potrzeby gminnych spółek i gminnych obiektów. Ta decyzja okazała się bardzo korzystna wobec postępującego w zastraszającym tempie wzrostu ceny energii. Jak wyliczył szef gminnych inwestycji Przemysław Mączyński, cena energii wynosiła dwa lata temu 222 złotych za MGh.
Najnowszy przetarg wywindował cenę aż na 339 złotych MGh. – Wzrost ceny prądu o 53% to szok – stwierdził prezes PWiK Tomasz Augustyn dodając: Na energię wydajemy rocznie milion złotych, teraz wydamy ponad półtora miliona. Kalkulując wzrost cen wody i ścieków mogliśmy zakładać jedynie 3% wzrostu energii, bo takie są przepisy. Teraz tama pękła i prąd poszedł w górę, a nasza spółka nie jest na to zabezpieczona. Rozmawiałem ze spółką Energa i wiem, że ceny się uwolniły i ceny energii poszybowały w górę, a to ciągle nie koniec. Musimy to zaakceptować. Wzrost cen energii dotyczył będzie wszystkich firm. Do ceny metra sześciennego wody trzeba dodać 32 gr.
Tomasz Augustyn będzie szukał źródeł energii odnawialnej. Jeżeli w takie źródła zainwestuje, to obniży tym cenę energii jedynie o 20%. – Warto by było próbować kupić małą elektrownię na Wełnie, by mieć własne źródło prądu – przyznał Augustyn. To jednak nie jest takie proste, bo energii pozyskanej tą drogą nie można będzie wykorzystać w gminnej spółce, bo broni tego prawo. Trzeba ją odprowadzić do sieci państwowej, a państwo odliczy jej wartość od ceny zakupu prądu.
– Zmienimy dostawcę prądu, bo dotychczasowy złożył nam gorszą ofertę niż konkurent. Mimo to i tak przetarg sprzed paru dni wykazał ponad 60% wzrost ceny energii – powiedział Tomasz Augustyn.
Burmistrz Tomasz Szrama obawia się, że trudno będzie utrzymać ceny wody i ścieków na obecnym poziomie.
Tu warto przypomnieć, że gmina Oborniki należy do tych nielicznych, które pobierany od spółki podatek lokalny zwraca obywatelom w postaci dopłat do wody i ścieków. Ostatnio była to kwota 2,2 miliona. Po astronomicznym wzroście cen energii i jednoczesnym utrzymaniu podatków na niezmienianym od lat poziomie, burmistrz chce przeznaczyć na dopłaty dwa miliony złotych, a pozostałe 200 tysięcy zostawić w budżecie na łagodzenie skutków podwyżki.
Wiele to pewnie nie złagodzi, ale i użytkownicy nie bardzo odczują mniejszą dopłatę. Jak wyliczył Tomasz Augustyn – będzie to kwota przeciętnie 1,6 złotego miesięcznie w przypadku tzw. dużej rodziny.
Nieznaczny wzrost cen wody i ścieków, to na razie czubek góry lodowej. Niebawem zapewne zdrożeją śmieci, a potem ruszy lawina podwyżek.

Podobne artykuły