Obornicki Bieg Niepodległości

Obornicki Bieg Niepodległości

OBORNIKI. Zanim z obornickiego Rynku wystartował Bieg Niepodległości, odbyły się tam dwie godziny wcześniej biegi szkolne. Ich historia sięga roku 1989, a ojcem biegów szkolnych jest nauczyciel szkoły w Maniewie Henryk Brodniewicz. W minioną niedzielę młodzi biegacze biegli w czterech kategoriach wiekowych, od najmłodszych poczynając.
Razem na starcie stanęło niemal ćwierć tysiąca biegaczy, zwartych, gotowych i radosnych. Na oczach rodziców i opiekunów przemierzali wyznaczony im dystans, by wbiec na metę z poczuciem dumy. Jedną z osób wręczających im medale był zawsze obecny w Obornikach podczas święta niepodległości senator Jan Filip Libicki.
Potem rodzice oraz biegacze ustawiali się z medalami przed namiotem grawera, który cyzelował na ich medalach imię dziecka i jego czas uzyskany na mecie, by po biegu pozostała na długo pamiątka.
Gdy dobiegała godzina 11. na starcie do Biegu Niepodległości stanęło 1200 zawodników z Obornik, okolic i wielu miast Polski. W pierwszym rzędzie i na samym środku stanął wiceburmistrz Piotr Woszczyk z numerem startowym 569 na niebieskim tle. Tło było o tyle istotne, że mówiło o zaplanowanym dystansie. Niebieskie 5 km i czerwone 10 km. Na samym końcu długiej kolumny startujących ustawili się biegacze niepełnosprawni, których czekał dystans 2,5 km.
Przed metą stanął chór mieszany ProMusica, dyrygowany przez Renatę Wrzeszcz. Waldemar Cyranek w roli konferansjera dał znać i chór oraz zebrany licznie tłum na samym Rynko oraz okalających go chodnikach odśpiewał hymn Polski. Blisko linii startu śpiewał burmistrz Tomasz Szrama oraz starosta Adam Olejnik wraz z towarzyszącymi im osobami. Śpiewał cały Rynek, choć wyszło to raczej bardziej niemrawo niż podniośle, co potwierdza opinię, że Polacy nie są narodem śpiewnym.
Po drugiej stronie linii startu stanął w mundurze z epoki strzelec z grupy rekonstrukcyjnej Jakuba Dyczkowskiego, by dokładnie o godzinie 11:11 dać znak do startu. Wreszcie ruszyli, padł wystrzał i zawodnicy pobiegli ulicami Czarnkowską do Kubiaka, aby na koniec wrócić na Rynek po pokonaniu 5-kilometrowej pętli.
Wśród biegaczy był 65-letni Zenon Talar i jego grupa supermaratonowców z ziemi obornickiej oraz towarzyszący im gdańszczanin, którzy wybiegli na trasę dzień wcześniej. Nocą przebiegli 90 kilometrów, by ostatnie 10 w ramach akcji „100 kilometrów na 100 lecie” pokonać razem z resztą biegaczy.
Organizatorzy zadbali o bezpieczeństwo, na skrzyżowaniach i w punktach newralgicznych pojawili się strażacy. Okazali się bardzo przydatni, gdy pół godziny przed rozpoczęciem biegu na ulicy Piłsudskiego (vis a vis cukierni Maćkowiaków) zapalił się samochód. Strażacy byli blisko i sprawnie go ugasili. Źródłem ognia był silnik, a pojazd będzie musiał przejść solidny remont.
Ten incydent nie miał żadnego wpływu na Bieg Niepodległości, ten odbywał się płynnie. Biegli nie tylko dorośli, ale i w pewnym sensie brały w nim udział malutkie dzieci pchane przez ojców w specjalnych wózkach. Niektórzy z biegaczy mieli specjalnie przygotowane stroje. Były baloniki i biało-czerwone flagi.
Pierwszymi, którzy przybiegli na metę byli w biegu na 10 km: Emil Dobrowolski z Chotomowa, a najlepszym biegaczem z gminy Oborniki okazał się być mieszkaniec Dąbrówki Leśnej Dariusz Szrama. Wśród kobiet pierwsza metę przebiegła Monika Brzozowska. Natomiast w biegu na dystansie 5 km zwyciężyli: Agnieszka Kijak oraz Sebastian Nowicki. Jednak na naprawdę nie o wynik chodziło w tym biegu.

Podobne artykuły