Stan aktualny i problemy 
rogozińskiego rolnictwa

Stan aktualny i problemy 
rogozińskiego rolnictwa

ROGOŹNO. Przynajmniej raz w roku rogozińscy radni, władze gminy i wszyscy zainteresowani mogą wysłuchać raportów na temat działania poszczególnych służb działających w obszarze rolnictwa. Losem rolników zajmuje się na bieżąca komisja rolnictwa rady miejskiej Rogoźna. Według jej ustaleń, gminę dosięgła susza obejmująca cały jej obszar.
Do służb burmistrza wpłynęło 299 wniosków o oszacowanie strat suszowych, a skutki suszy dotyczą ok. 80% terenu całej gminy. Według lokalnej stacji meteorologicznej w kwietniu i maju, gdy rusza wegetacja, spadło tego roku średnio 9 l/m/kw., choć rok wcześniej było to 69 litrów wody na każdy metr kwadratowy pól. W ciągu całego roku 2017 spadło w gminie 17 749 litrów, a w roku bieżącym dopiero niewiele ponad 200 litrów na metr kw.
Innym problemem jest szacowanie szkód łowickich. Wprowadzone niedawno nowe przepisy zupełnie się nie sprawdziły. W praktyce są one niemożliwe do wykonania. Szacować szkody mieli sołtysi, nie mający do tego żadnego przygotowania i zabezpieczenia. Ostry sprzeciw sołtysów doprowadził do sytuacji, w której strat nie ma kto oszacować, a rolnicy nie mogą liczyć na zadośćuczynienie.
Dobre wiadomości przekazał Powiatowy Lekarz Weterynarii, Magdalena Karmelita- Bach. Na jej polecenie zbadano próbki żywności wybrane ad hoc. Badania nie dały żadnych niepokojących wskazań. Badano też zwierzęta hodowlane i nadal wszystko w porządku, co bez wątpienia napada optymizmem. – Cały czas kontrolujemy wszelkie zagrożenia, aby reagować natychmiast. Pani doktor opowiedziała historię nierozsądnego myśliwego, który nie bacząc na zagrożenie szybko rozprzestrzeniającym się wirusem ASF (african swine fever), zwanym w Polsce afrykańskim pomorem świń, o czym szerzej piszmy w innym miejscu.
Przedstawicielka Stacji Ochrony Roślin ostrzegła zebranych przed węgorkiem sosnowym. Ten nikły, ale bardzo groźny dla sosen nicień miał grasować na terenie wokół Rogoźna. Tymczasem okazało się, że pędy sosny zamierały dlatego, że brakowało w gruncie wody.
Węgorek jest groźnym szkodnikiem, stąd zainteresowanie przybyłych z Poznania służb było bardzo poważne. Węgorek został przywleczony do Polski z Portugalii i Hiszpanii w drewnianych paletach. Na zwykłych terenach jego żerowania lasów sosnowych już prawie nie ma. Dlatego palety trafiające do Polski z krajów iberyjskich są dokładnie badane, a w razie stwierdzenia węgorka, palone.
Nina Bartol, kierująca w Obornikach powiatowym doradztwem rolniczym, zaprosiła wszystkich zainteresowanych do biura agencji znajdującego się przy ulicy Fabrycznej, gdzie trzy razy w tygodniu można ją spotkać. – Aktualnym problemem rolników jest susza. Powołane specjalne komisje szacują szkody. Rolnik musi się jednak do którejś z komisji zgłosić, bo nie działa ona samoczynnie. Gdy rolnik zgłosi stratę suszową, komisja będzie w czasie do trzech miesięcy badała rozmiar szkody. Po skompletowaniu dokumentów odszkodowanie trafi natychmiast na konto rolnika.
Przy okazji wyjaśniła, że nieprawdą jest to co bywa głoszone, że rolnik otrzyma 1000 złotych za hektar, bo przeciętne gospodarstwo w powiecie obornickim może liczyć jedynie na ok. 700 złotych, a rolnik nieubezpieczony otrzyma tylko 500 złotych. Trzeba też wiedzieć, że szacowane są jedynie rośliny znajdujące się na polu. Po zbiorach jest już za późno na odszkodowanie. Do doradców rolniczych wpłynęło już 1600 wniosków, a pracownicy Niny Bartol należą do najbardziej zapracowanych w powiecie.
Tomasz Kamiński z Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa poinformował zebranych, że ich biura bardzo się zmieniły. – Mamy nowe biuro z łazienką, nową elewacją. Jest pięknie.
Przedstawiciel spółki wodnej z Rogoźna wyliczył, jak dobrze działa wyższa stawka za ha gruntów zmeliorowanych. – Wynosi ona 26 złotych, co pozwoliło ubiegać się o niemal 200 tys. dodatkowych pieniędzy od kilku instytucji. Dzięki takiemu wsparciu cały czas prowadzone są prace melioracyjne, spółka wymienia sprzęt. Reguluje nie tylko rowy na polach, ale także rowy przydrożne i pobocza dla gminy.
Tadeusz Witek z Obornik i Sławomir Rybak z Rogoźna, reprezentujący Wielkopolską Izbę Rolniczą ostrzegli przed postępującą nadal suszą. Namawiali na stosowanie zastawek dla utrzymania wody w rowach, choć przedstawiciel meliorantów wyjaśnił, że woda musiałaby być w owych rowach, a jej tam tymczasem nie ma. W ten sposób problem braku wody zdominował omawianie problemów rogozińskiego rolnictwa. Cała dyskusja była rzeczowa i z całą pewnością ważna.
Szkoda, że rada gminy Ryczywół ani rada miejska w Obornikach, nie pochyla się podczas swoich obrad nad problemami rolnictwa, choć taka dyskusja wiele by bez wątpienia wniosła.

Podobne artykuły