Zaduszki z Krystyną Eichler

Zaduszki z Krystyną Eichler

OBORNIKI. W dzień zaduszny zebrali się w salach biblioteki publicznej przyjaciele i znajomi Krystyny Eichler, zmarłej po krótkiej i niszczącej chorobie 25 kwietnia.
Tak licznej grupy jeszcze biblioteka nie gościła. Więc ci, którzy nie pomieścili się w sali głównej musieli zasiąść z holu, choć nie dla wszystkich wystarczyło krzeseł.
Wieczór wspominkowy swej byłej dyrektor zorganizowali pracownicy biblioteki wraz z Towarzystwem Literackim Poetycki Wędrowiec, wspieranym przez Krzysztofa Wargułę i jego saksofon oraz harfistę Michała Zatora, a przygotowali to rozumnie i pięknie. Andrzej Gintrowicz zmontował kolaż zdjęć i filmów ukazujących Krystynę Eichler w pracy i wśród przyjaciół. Były piosenki, były też recytacje wierszy najlepszych poetów oraz własnej twórczości.
Gdy ucichły brawa, nadszedł czas na wspomnienia, a wspominało ją wielu. Tomasz Szrama porównał panią Krysię z aniołem, który jak zapewniał wspiera go w trudnych chwilach. Marek Lemański nie poradził sobie ze wzruszeniem wspominając ich wspólne relacje. Mówili o niej jej nauczycielka, koleżanka, ale i uczennica. Mówili znajomi i szczerzy przyjaciele. Było wiele emocji, a w niejednym oku błyszczała łza. Alicja Reich wspominała, jak wraz z Krystyną Eichler i Tadeuszem Ratajczakiem jeździła do pracy do rożnowskiej szkoły, dziś została wśród żywych sama.
Kolejna część wspomnień o Krystynie Eichler płynęła przy kawie i cieście. Truizmem jest mówienie, że nie ma ludzi niezastąpionych. Pani Krysi w żaden sposób zastąpić się nie da.

Podobne artykuły