Jakub i Kamila Faron uratowali dziecko

OBORNIKI. W ubiegłym tygodniu informowaliśmy o pogryzieniu przez psy ośmioletniej dziewczynki. Gdyby nie pomoc małżeństwa przejeżdżającego w tym momencie nieopodal swym autem, mogłoby dojść do prawdziwej tragedii.
Gdy zobaczyli scenę ataku psów na przechodzące ulicą Gołaszyńską dziecko, nie wahali się ani chwilo. Na szczęście zaatakowana przez agresywne zwierzęta dziewczynka ułożyła się natychmiast w pozycji embrionalnej, kryjąc rękoma głowę, a podginając mocno nogi chroniła miękkie części brzucha.
Psy, starając się dotrzeć do gardła dziewczynki, ciągały ją za ręce i nogi po drodze, dziecko było powalane ziemią, a jej rączki i nóżki broczyły krwią. Jakub Faron dobiegłszy do miejsca szamotaniny starał się odciągnąć najeżone zwierzęta na bezpieczną odległość, podczas gdy jego żona Kamila, choć boi się wielkich i groźnych psów, nie zastanawiając się wówczas nad lękiem weszła pomiędzy psy a dziewczynkę, co uratowało ją od większych ugryzień.
W szpitalu, dokąd trafiła ośmiolatka, dowiedzieliśmy się, że jej stan jest średnio ciążki i trzeba było dziecku przetoczyć krew. Mimo ran stan dziewczynki poprawia się z dnia na dzień. Gdyby nie błyskawiczna i bohaterska postawa małżeństwa Jakuba i Kamili Faronów konsekwencje napaści na dziecko mogłyby być straszne.

Podobne artykuły