Obornickie spotkanie z Czechami

Obornickie spotkanie z Czechami

OBORNIKI. Kolejna odsłona „Na spotkanie kultur”, dzieło Romana Trzęsimiecha, była znów wartą wszelkich pochwał, co z pewnością może potwierdzić pełna po brzegi sala Obornickiego Ośrodka Kultury.
W sobotni wieczór wszyscy obecni przenieśli się do nieodległych i niezbyt egzotycznych, ale jakże malowniczych Czech. Pomogły w tym doskonałe dekoracje i gość szczególny, jakim był Mariusz Szczygieł, dziennikarz reporter, zakochany w języku czeskim i darzący wielką sympatią samych Czechów, choć piwa nie pija, a czeska kuchnia mu raczej nie smakuje. Drugim gościem była Ivana Pinkowa, przedstawiciel biura turystyki przy ambasadzie czeskiej, a patronat nad całością objął sam czeski ambasador.
Mariusz Szczygieł znany jest z doskonałej narracji, znany z jego tok show na dachu i paru napisanych przez siebie książek. Pytany o to dlaczego właśnie Czechy, wyjaśnił, że gdy jako reporter rozmawiał z Heleną Vondráčkovą, ona mówiła do niego po czesku i on się zakochał od pierwszego słyszenia w języku naszych południowych sąsiadów.Samych Czechów pan Marusz poznał bardzo dobrze i ma o nich doskonałe zdanie. Podziwia ich pragmatyzm, ich umiłowanie kultury i języka. Ich patriotyzm znajduje się w zupełnie innym miejscu niż patriotyzm Polaków. Oni nie wznosili powstańczych barykad, ale bronili swój język przed naleciałościami i dlatego na płytę CD mówią cediczka, co nas nieco śmieszy, a oni są z tego dumni.
Mariusz Szczygieł mówił wiele o religii i postrzeganiu Boga. Także w tym są pragmatyczni i to co dla nas jest obrazoburcze, dla nich praktyczne lub artystyczne. Mają bardzo łagodny stosunek do wszystkiego, z patriotyzmem włącznie. W Pradze obok muzeum Franca Kafki można znaleźć ponad dwumetrową rzeźbę dłuta Davida Černego, przedstawiającą dwóch mężczyzn siąkających na mapę Czech.
O tych obyczajach, o literaturze i kulturze czeskiej sprzedawanej na całym świecie jako produkt markowy, Mariusz Szczygieł mówił przez dwie godziny z przerwą na wystąpienie Ivany Pinkowej, która namawiała na zwiedzanie Czech, na poznawanie poszczególnych miast i regionów. Polaków nie trzeba na to jednak mocno namawiać, bo do Czech lub przez Czechy jeździmy równie często co chętnie.
Nie mogło tego wieczoru zabraknąć przerywnika muzycznego. Był to minirecital złożony z piosenek samego Jaromira Nohavicy. Jaromir nie mógł przybyć, ale zastąpili go godnie Marcin Samolczyk i Witek Żuromski. Ich koncercik był majstersztykiem, dowodzącym że obaj mistrzowie są jak wino, im starsi, tym lepsi. Skoro już o piosence, to prawdziwą wisienką na tym torcie była bez wątpienia Karolina Steinke z jakże znaną w Polsce czeską piosenką „Malowany dzbanku” za co otrzymała gromkie brawa.
Brawa były i za cały wieczór. Roman Trzęsimiech wraz z całym OOK wspięli się na wyżyny a częste wybuchy śmiechu i oklaski temu dowodziły. Na koniec można było degustować kanapki z bardzo czeskim serem i innymi specyfikami ichniej kuchni, sięgać po przewodniki, mapy i inne turystyczne druki, a w miniksięgarni kupować książki Mariusza Szczygła, do którego ustawała się ogromna kolejka po autografy.

Podobne artykuły