Wybieramy burmistrza

OBORNIKI. Nasza redakcja towarzyszy wyborom samorządowym w Obornikach od samego ich początku w III Rzeczypospolitej. Pierwszych trzech burmistrzów i ówczesne rady miejskie ostro krytykowaliśmy na naszych łamach, m.in. za nepotyzm, korupcję, trwonienie pieniędzy publicznych czy bardzo złe gospodarowanie. W ówczesnych artykułach na temat władzy można było znaleźć rzeczy i straszne, i śmieszne – jak wówczas, gdy jeden z ojców miasta płacił za usługi prostytutki z pieniędzy podatników.
Potem nastąpiły rządy dwóch burmistrzów, którzy częściej zasługiwali na pochwały, niż nagany. Pierwszym z nich była Anna Rydzewska z PSL, za której rządów Oborniki zostały w znacznym stopniu oddłużone, która zdecydowanie walczyła z różnymi patologiami w samorządach a wreszcie rozpoczęła program inwestycyjny rozwijający całą gminę. Za swój niewątpliwy sukces Rydzewska zapłaciła po ośmiu latach porażką wyborczą, w znacznej mierze wynikającą z tego, że bardzo ostra walka z korupcją i trwonieniem publicznych pieniędzy przysporzyła jej dużą liczbę wrogów.
Drugi z „dobrych” burmistrzów, Tomasz Szrama, wygrał osiem lat temu wybory na fali poparcia dla PO, przy dużym wsparciu finansowym tej partii. W pierwszej kadencji popełniał jeszcze sporo błędów, uczył się burmistrzowania, ale korzystając ze znakomitej kondycji finansowej gminy, która zostawiła w spadku Rydzewska, rozpoczął szereg oczekiwanych przez mieszkańców programów społecznych, z uruchomieniem komunikacji gminnej na czele. To dało mu szerokie poparcie społeczne i drugą kadencję, w której okazał się już całkiem sprawnym ojcem miasta. Porzucił swoją partię i zbudował szeroką koalicję od katolickiej prawicy do postkomunistów, rozpoczynając walkę o niezbędne dla Obornik inwestycje infrastrukturalne. Co ciekawe, o ile niewiele załatwił za rządów PO, to bardziej do niego przychylnie nastawiony jest rząd PiS, który rozpoczął lub zapowiada wsparcie wielu lokalnych przedsięwzięć.
Głównym kontrkandydatem Szramy wydaje się być Paweł Rydzewski, syn byłej burmistrz. Zbudował on silne listy wyborcze w oparciu przede wszystkim o dawne ugrupowanie pani Anny. Niestety, jego kampania była jakoś słabo widoczna, oparta na banerach i kilku spotkaniach wiejskich. Jeszcze słabiej widoczna była kampania kandydata PiS Tomasza Kamińskiego, chociaż wsparta przez premiera Morawieckiego, który obiecał wybudować dodatkowy most pod Obornikami. Nie słyszeliśmy nawet o jakimś spotkaniu Kamińskiego z wyborami. To, że kontrkandydaci Szramy nie potrafili się, jak dotychczas, przebić szerzej do świadomości wyborców, nie jest wcale zjawiskiem dobrym – oborniczanie powinni mieć jasną możliwość wyboru między różnymi osobami i programami, której to niemrawa kampania wyborcza ich pozbawiła. A przecież zawsze po burmistrzu „dobrym”, może nastać „bardzo dobry”. No chyba, że sam Szrama zapracuje w trzeciej kadencji na poprawę oceny.

Podobne artykuły