„Rumcajs” w areszcie

SŁOMOWO. Leszek K. ze Słomowa jest postacią bardzo barwną. Znają go w Słomowie, Boguniewie i szeroko pojętej okolicy amatorzy przejażdżek wozem zaprzężonym w konie, ale i amatorzy wszelakich trunków. Tych sobie pan Leszek nie żałował, a ostatnio, według wyliczeń jego znajomych, udało mu się utrzymać w „ciągu alkoholowym” pełne siedem miesięcy.
Pan Leszek z powodu bujnej brody zwany „Rumcajsem”, po wypiciu potrafił być bardzo gwałtowny, a jego sposobu na życie nie każdy akceptował.
Wrzesień był dla „Rumcajsa” szczególnie intensywny. Nie trzeźwiał do końca nigdy, sypiał w zaroślach, nieraz przepędzany z różnych posesji, gdy nie mógł już trafić na własną.
Krewki „Rumcajs” nosił pod ubraniem solidny nóż myśliwski, którym chętnie się chwalił, a czasem i przestraszał. Ten nóż odegrał niedawno w życiu pana Leszka dość istotną rolę.
Pił wtedy ze znajomym inwalidą poruszającym się na wózku. Nagle z nieustalonej jeszcze przyczyny, a może zupełnie bez żadnego powodu, wyciągnął nóż i przyłożył go swojemu rozmówcy do szyi. Zagroził mu obcięciem głowy. Świadkom zdarzenia udało się rozbroić „Rumcajsa”, a wezwana na pomoc policja zabrała go do aresztu.
Prokurator po rozpoznaniu sprawy napaści i jej okoliczności wystąpił do sądu o 3-miesięczny areszt, a fakt „upojenia alkoholowego” nie był tu okolicznością łagodzącą, a wręcz przeciwnie, obciążającą „Rumcajsa”. Podczas, gdy krewki pan Leszek trafił na kwartał na dołek, dobrzy ludzie zaopiekowali się barankiem i kozą żyjącymi na jego posesji i jedzącymi tym co sobie naskubią.
Groźby karalne i zamach na życie napadniętego mogą skutkować karą więzienia nie krótszą niż pięć lat. To wystarczający czas na zupełne wytrzeźwienie i przemyślenie swojego życia.

Podobne artykuły