Łukanowski bez powodzenia, ale z IPN w tle

OBORNIKI. Co może być gorsze? Współpraca z okupantem niemieckim czy sowieckim? Nad tym zastanawiali się radni podczas ostatniej sesji rady miejskiej.
Andrzej Gintrowicz, jest inicjatorem „podarowania” jednej z ulic Mieczysławowi Łukanowskiemu, pierwszemu powojennemu burmistrzowi Obornik, którego dzień po wyzwoleniu, 26 stycznia 1945, na to stanowisko mianował komisarz i dowódca wojenny Armii Czerwonej.
Łukanowski był w Obornikach dość znana postacią. Najpierw prowadził stolarnię przy obecnej ulicy Powstańców Wlkp. pod nr 16, a potem zarządzał nią w imieniu niemieckiego okupanta. Stolarnia produkowała śmigła do niemieckich samolotów. Gdy stolarnię Łukanowskiego przejęła niemiecka firma Baufeld, produkująca podzespoły dla niemieckiej Luftwaffe, panu Mieczysławowi zaproponowano stanowiska kierownika wytwórni, a on propozycje przyjął.
Obie te nominacje – hitlerowska i sowiecka – stały się przedmiotem dyskusji nad powierzeniem Łukanowskiemu patronatu nad obornickim placem, a i sam plac wydał się radnym wskazaniem niefortunny.
Andrzej Gintrowicz chciałby uczynić Łukanowskiego patronem placu po byłym PKS-ie. – Tam będzie przecież parking z myjnią samochodową i toaletą publiczną, więc nadawanie takiemu miejscu nazwiska patrona mogło by być poczytane jako obrazą. To miejsce techniczne, a takich się nie powierza patronatom – zauważyła Beata Matelska
Marek Lemański skupił się na samym Łukanowskim i jego przeszłości twierdząc, że: Biografia pierwszego powojennego burmistrza Obornik została źle napisana. Produkcja śmigieł do niemieckich samolotów jest i będzie przyjmowana negatywnie. Mianował go wojenny komisarz radziecki? Trzeba to przesłać do IPN, bo może być problem.
Andrzej Gintrowicz zaprosił dla poparcia patrona jego syna Bolesława, dobrze znanego w Obornikach niegdysiejszego przewodniczącego Związku Młodzieży Socjalistycznej i działacza z okresu komunistycznego. Pan Bolesław dziwił się: Nie rozumiem skąd te wątpliwości? Po co zaraz IPN?
Marek Lemański przymykając jedno oko na to, kto mianował Mieczysława Łukanowskiego i w jakich czasach, powiedział: Nie mam nic przeciwko pana ojcu, ale są w jego biografii są rzeczy niedobre. Po co głosić, że pracował dla Niemców.
Bolesław Łukanowski przeciwstawił ojcu mieszkańców Obornik. – A ci co rowy kopali też pracowali dla Niemców? Tu jednak trzeba zaraz wyjaśnić, że czym innym były prace przymusowe dla okupanta, a zupełnie czym innym dobrze płatny etat na rzecz hitlerowskiej machiny wojennej.
Waldemar Cyranek uznał, że: Dyskusja nad życiorysem Łukanowskiego dowodzi, że trzeba go sprawdzić w IPN, upieram się też, że jeśli IPN nie ma wątpliwości, to Łukanowski jako patron parkingu, myjni i toalety nie będzie dobrym pomysłem.
Andrzej Gintrowicz przypomniał: Próbowałem na Łazienkach, ale nie wyszło. Myślę, że ten plac będzie dobrym miejscem. Paweł Dreger upierał się: Tak czy inaczej trzeba poczekać na opinię IPN, nie ryzykując na przyszłość kłopotu.
Marek Kulupa zapytał Gintrowicza o to, czy ten przeprowadził konsultacje społeczne i czy ma listy poparcia mieszkańców tego terenu i jego okolic dla Mieczysława Łukanowskiego jako patrona placu.
Paweł Drewicz stwierdził: Łukanowski nie mógł mieć wiedzy, jak jego działalność zostanie odebrana po kilkudziesięciu latach. Dziś te lata i osoby są źle oceniane za swą uległość. Jednak nazwy winny ustanawiać mieszkańcy, a nie ktoś tam gdzieś na górze, bo co na przykład oborniczanom przeszkadzała nazwa „25 stycznia” i trzeba ją był zmieniać na „4 stycznia”, bo „ktoś” tam zadecydował.
Krzysztof Piotrowski nalegał na wysłanie do IPN, a upór swój poparł przykładem: Taki Gniedziński, były milicjant trafił głosami komunistów do rady narodowej, bo nie było weryfikacji. Podobnego zdania był Błażej Pacholski, dodając: Jest jeszcze to, że nie ma sensu nadawanie imion parkingom, to chyba przesada. Radny Zygmunt Kulczyński dołączył do pozostałych: To plac budowy, a nie godny skwer. Beata Matelska dodała: Także bym nie chciała, by nazwano imieniem mojego ojca jakiś plac techniczny typu parking.
Bolesław Łukanowski poprosił: Jak nie ten parking, to ulica, plac lub rondo. Mianował go komendant Sowietów, bo kto inny miałby to zrobić? Zmienił go starosta z rządu lubelskiego, a on został wicestarostą. Ostatecznie wycofał się, proponując sprawdzenie swego ojca przez IPN: By nie było wątpliwości.
Ostatecznie projekt mianowania Łukanowskiego patronem trafi pod obrady stałych komisji rady miejskiej.

Podobne artykuły