Dożynki żernickie przejdą do historii

Dożynki żernickie przejdą do historii

ŻERNIKI. Tegoroczne gminne święto plonów było celebrowane po raz pierwszy w Żernikach. Żerniki to wszak miejscowość niewielka, ale z historią. W przeszłości Żerniki były najprawdopodobniej osadą służebną „żerdników” i należały do grodu obronnego w Radzimiu. Pierwsza wzmianka źródłowa na temat wsi pochodzi z roku 1396. Osada należała wówczas do Jaśka Szyrnickiego i nazywana była: Szyrnyky, Syrnyky lub Zyrnyki. W połowie XVIII wieku we wsi znajdowała się już obszerna, dwuizbowa karczma z sienią pośrodku. W połowie XIX wieku Żerniki wchodziły w skład domeny Józefa Grabowskiego z Łukowa. Folwark składał się z czterech domów i 75 mieszkańców. Do dziś zachował się tylko jeden czworak pamiętający tamte czasy.
Najnowsza historia Żernik zaczyna się w roku 1939. Wówczas miała miejsce parcelacja majątku. W Żernikach wydzielono 12-hektarowe działki pod gospodarstwa. Najliczniejsza grupa osadników dotarła tu aż z okolic Krakowa. Obiecywano im dobre warunki życia. Polegało to na tym, że mogli zaciągać kredyty na zakup ziemi, z możliwością spłaty w ciągu 25 lat, czekać tu na nich miały gospodarstwa z domem, stajnią i stodółką. Kiedy osadnicy przyjechali do Żernik, we wsi były już stajnie i stodoły, ale nie było jeszcze domów. Wojna zahamowała budowę tak zwanych „poniatówek”, czyli niewielkich osiedli zaplanowanych przez ówczesnego ministra rolnictwa Juliusza Poniatowskiego. Osadnicy znaleźli się w trudnym położeniu. Część nowych mieszkańców Żernik trafiła jako robotnicy przymusowi do pracy w majątku w Łukowie, a resztę Niemcy wysiedlili w rodzinne strony. Do gospodarstw wprowadzili się Niemcy.
Po wojnie osadnicy powrócili do wsi i objęli swoją ziemię. Ich potomkowie do dziś prowadzą tu gospodarstwa. Mieszkańcy wsi do 1956 roku żyli w prowizorycznych barakach. Dopiero po okresie gomułkowskiej odwilży zaczęło się budowanie domów. Mieszkańcy Żernik przez wiele lat zmuszani byli do założenia spółdzielni rolniczej lub zrzeczenia się ojcowizny na rzecz pegeeru. Nie ulegli jednak naciskom. W Żernikach w 1980 r. powstała jako pierwsza w gminie „Solidarność” Rolników Indywidualnych. Należała do niej prawie cała wieś. Mieszkańcy Żernik wielokrotnie wykazywali się odwagą, stając w obronie swoich wielopokoleniowych gospodarstw. Jednym z takich działań było na przykład ustawienie we wsi w 1000-letnią rocznicę chrztu Polski drewnianego krzyża. Krzyż w wielkiej konspiracji został przygotowany przez trzech pomysłodawców akcji: Stanisława Mamola, Franciszka Wałęgę i Czesława Otto. Wkopany nocą, stoi do dziś.
Choć, jako się rzekło, wieś nie jest wielka, to bardzo prężna, z energicznym sołtysem Adamem Kołodziejem na czele. Na zaproszonych na dożynki gości przygotowała się godnie i pięknie. Słomiane ozdoby stanęły nie tylko przy drodze, ale i przy poszczególnych domostwach. Można tam był znaleźć scenki rodzajowe tworzone przez słomiane kukły, jak i poszczególne „obrazy”. Wszystko to dekorowało wieś, stwarzając szczególny klimat. Rozległy plac obrzędowy poprzedzał niemniej rozległy i doskonale urządzony parking, na którym ruchem zawiadowali strażacy.
Parking zapełnił się dosyć szybko, bo gości w minioną sobotę w Żernikach nie brakowało.
U samego wejścia na główny plac stanęły dwa rzędy starych, lecz świetnie zachowanych ciągników z kolekcji Jerzego Kani. Choć pan Jerzy przywiózł ich do Żernik jedynie połowę ze wszystkich posiadanych, to i tak zrobiły ogromne wrażenie. Najstarszym był Ford z roku 1946. Ciągniki szybko stały się tłem fotografii i budziły ogromne zainteresowanie obu płci w różnym wieku. Część gości skierowała się pod wiatę biesiadną, wybudowaną staraniem Adama Kołodzieja specjalnie na tę okazję. Na pozostałych czekał ogromny namiot, który zapewniał w słoneczne i gorące popołudnie cień i wytchnienie. Za namiotem stanęły mniejsze, mieszczące w swych wnętrzach gastronomię.
Po drogiej stronie stanęło prawdziwe wesołe miasteczko dmuchanych zamków, by i dzieci w ten dzień mogły zażywać do woli uciech.
Naprzeciwko ogromnego namiotu stanęła scena, a po obu stronach placu ustawiono wieńce żniwne i im podobne symbole przygotowane przez poszczególne wsie.
W tej scenerii dożynki rozpoczęła msza święta dziękczynna za tegoroczne plony, choć skromne, to jednak znaczące. Po owej mszy, koncelebrowanej przez lokalnych duchownych, sołtysi i przedstawiciele 45 sołectw kolejno podchodzili z wieńcami do burmistrza Obornik, gospodarza tej gminy On gratulował im plonów i oferował garść zboża pod zasiew następnych plonów, nie kryjąc przy tym zachwytu nad wieńcami i koszami płodów tej ziemi: To prawdziwy festiwal misternych dzieł sztuki.
W czasie tego przemarszu można było usłyszeć krótką historię poszczególnych wiosek i sołectw.
Było to odmienne od tradycyjnej sztampy i pouczające widowisko, które zaciekawiło gości dożynek i zyskało ich pełną aprobatę. Tych gości powitał burmistrz Tomasz Szrama. Przybyli parlamentarzyści, samorządowcy, przedstawiciele spółek gminnych, organizacji społecznych, sportowych i politycznych. Do wszystkich przemówił burmistrz.
Pokłonił się równo gościom, jak i gospodarzom, w szczególności starostom dożynek. – Cieszę się, że dożynki świętujemy w tym roku w Żernikach, jest to bowiem miejscowość ludzi bardzo aktywnych, przywiązanych do tradycji, a jednocześnie otwartych na nowoczesne metody funkcjonowania. Bogata historia tej pięknej miejscowości sięga XIV wieku. Nierozerwalnie łączy się z umiłowaniem mieszkańców do ojczystej, polskiej ziemi. Obszerną rolniczą tradycję dostrzec można w prężnie rozwijających się gospodarstwach, jak te prowadzone przez panią Katarzynę i pana Stanisława – naszych, tegorocznych starostów dożynkowych. W gospodarstwach napawających dumą i szacunkiem, łączących nowoczesne technologie agrotechniczne z rodzinnym ciepłem domu na wsi.
Tomasz Szrama pogratulował sołtysowi, a zarazem prezesowi powstałego w 2016 roku „Stowarzyszenia na rzecz rozwoju wsi Żerniki”. – To właśnie dzięki zaangażowanym mieszkańcom i sprawnie działającej organizacji wieś zmienia się, pięknieje. Stowarzyszenie z powodzeniem pozyskuje środki zewnętrzne, sypie pomysłami, zachęca do działania. Chce się rozwijać, a jednocześnie przypomina o ważnej żernickiej historii i lokalnej tożsamości.
Warto wiedzieć, że stowarzyszenie z okazji setnej rocznicy wybuchu powstania wielkopolskiego i odzyskania przez Polskę Niepodległości zainicjowało ustawienie obelisku upamiętniającego żernickich bohaterów wielkopolskiego powstania.
W tym miejscu wypada przedstawić tegorocznych starostów dożynek. Tę zaszczytną funkcję podczas tegorocznego święta plonów objęli gospodarujący w Żernikach Katarzyna Szacik oraz Stanisław Kołodziej.
Katarzyna Szacik wraz z mężem Tomaszem prowadzi gospodarstwo rolne, które w 1998 roku przekazali im rodzice. Nastawione jest ono głównie na hodowlę trzody chlewnej, lecz Państwo Szacikowie uprawiają też 80 hektarów ziemi. Pani Katarzyna posiada rolnicze wykształcenie, a miłość do ziemi to prawdziwa rodzinna tradycja. Gospodarstwo stale się rozwija, a dzięki zaangażowaniu i zaradności właścicieli, którzy skutecznie pozyskali środki zewnętrzne, wzbogaciło się o nowoczesny, wyspecjalizowany sprzęt. Pani Kasia to także lubiana sąsiadka i zaradna pani domu, mama dwójki dzieci. W okolicy od lat znana również jako lektorka w łukowskiej parafii pw. św. Michała Archanioła. Także w przypadku dożynkowego starosty tradycje rolnicze mają pokoleniową historię. Pan Stanisław Kołodziej swoje, dziś liczące 95 hektarów, gospodarstwo przejął od rodziców i prowadzi je z sukcesami już 25 lat. Jest samowystarczalne, ma bogaty park maszynowy i nowoczesne metody produkcji, specjalizujące się w produkcji roślinnej i zwierzęcej bydła opasowego. O sukcesie gospodarstwa Pana Stanisława decyduje w dużej mierze bogate doświadczenie, ale również posiadane wykształcenie rolnicze oraz otwartość na fundusze zewnętrzne. Wraz z żoną Lucyną postrzegani są jako wzorowi gospodarze, dobrzy rodzice oraz pomocni sąsiedzi.
Za ich pośrednictwem burmistrz Tomasz Szrama wyraził wdzięczność mieszkańców gminy za rolniczy trud. – Dziękuję za każde z ziaren waszej ciężkiej pracy. Pracy, która nie zna długich weekendów, sezonowych urlopów. Wymaga za to ogromnego poświęcenia, wytrwałości i oddania, niesie ogromną satysfakcję, ale i nie pozbawiona jest trwogi. Rolnictwo bardzo mocno uzależnione jest od warunków pogodowych. Nie wystarczą starania gospodarza, jego wiedza, doświadczenie i nowoczesne maszyny. Nawet najnowsze, skomputeryzowane urządzenia stają się bezradne wobec suszy, która w tym roku tak boleśnie dotknęła uprawy. W niektórych miejscach z braku wody zniszczone zostały całe plantacje. Stąd dożynki to nie tylko święto plonów, lecz przede wszystkim hołd składany ciężkiej i wymagającej pracy na roli. A w barwnych wieńcach zachwycających fantazją projektów i precyzją wykonania nie brakuje ziaren trudu i pokory wobec wszechmocy natury. Chylę czoła przed talentem i pomysłowością osób, które stoją za wykonaniem tych cudów. Z radością obserwowałem doniesienia sołtysów o postępujących pracach przy ich tworzeniu, lecz muszę przyznać, że efekt końcowy jest zachwycający.
W podobnym tonie przemówił do zebranych poseł z ziemi obornickiej Krzysztof Paszyk. Gratulował trudu, dziękował za pracę i poświęcenie. Przyznał, że: Taki „warsztat pod gołym niebem” nawet w czasach rozwoju wszelkich technologii nie poradzi sobie z niekorzystną pogodą.
Wyraził ogromny żal, że: Rządzący krajem zdają się tego nie dostrzegać i szczędzą pomocy rolnikom, który od lat żywią i bronią. Obiecał, że już podczas pierwszego powakacyjnego posiedzenia Sejmu wniesie projekt, w którym zaproponuje wsparcie rolników nie kolejnym, czwartym już z rzędu kredytem, ale wystąpi o umorzenie trzeciej i czwartej rady podatku rolnego oraz obciążeń na KRUS. Na koniec życzył rolnikom poprawy dochodów oraz aury.
Tego samego życzyła im przebyła na dożynki wójt Ryczywoły Renata Gembiak-Binkiewicz. Z sąsiedniej gminy Rogoźno nie przybył nikt, co mogło być poczytywane jako odwet za nieobecność przedstawicieli władz Obornik na dożynkach gminnych w Kaziopolu.
Otańczenie wieńca żniwnego przez gospodynie dożynek i gospodarza gminy zakończyło część oficjalną. Na scenie pojawili się mieszkańcy sołectwa, by odebrać podziękowania za dekorację wsi oraz nagrody dla najlepszych. Tu nikt nie miał wątpliwości, że wszystkich przebiła Żaneta Andrzejewska.
Odbyła się też mała, niemal kameralna uroczystość zorganizowana przez Stowarzyszenie Matura 65. Jej członkowie, którzy w roku 1965 zdawali maturę, to ludzie wielce doświadczeni kierujący się rozumem oraz ogromną zdolnością obserwacji i wyciągania wniosków. Postanowili w dniu dożynek uhonorować burmistrza Obornik Tomasza Szramą za przemyślane, liczne inwestycje i dbałość o infrastrukturę gminy piękną szablą z odpowiednim grawerunkiem o treści – „Piękne czyny Waszmość Panu historia zapisze na kartach swoich”.
Wrzeszcze zaczęła się część artystyczna i na scenie pojawiła się Obornicka Orkiestra Dęta oraz poeci z Towarzystwa Literackiego Poetycki Wędrowiec. Były wiersze i dużo muzyki, od Bacha po Jacksona, a wszystko to słowem wiązała niezastąpiona w tym dziele Sylwia Fiołek.
Gdy grać przestała Orkiestra Dęta, na scenie wystąpił zespół „Maniewiacy”. Wywodzi się on z Koła Gospodyń Wiejskich w Maniewie, które swój początek wzięło z Koła Włościanek założonego w 1919 roku przez księdza prałata Stanisława Krygiera z Maniewa.
W połowie lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku Koło przekształciło się w zespół ludowy o charakterze wokalno-tanecznym. Misją zespołu jest zachowanie i kultywowanie lokalnych tradycji, upowszechnianie muzyki i kultury ludowej.
Zespół „Maniewiacy” występuje regularnie od września 2000 roku, uświetniając imprezy kulturalne swojej wsi, gminy, powiatu i województwa. Do tradycji należą występy na uroczystościach Święta Plonów – dożynkach wiejskich, gminnych, archidiecezjalno-wojewódzkich oraz prezydenckich. Zespół występuje podczas Dni Obornik, na targach „Polagra” w Poznaniu, na Wielkopolskich Targach w Sielinku i wielu innych imprezach. Brał również udział w Międzynarodowym Festiwalu Smaków na Starym Rynku w Poznaniu, występował w Niemczech i Holandii. Nie mogło go zabraknąć podczas gminnych dożynek w Żernikach.
Wystąpił tez zespół „Rożnowianie”. Ich początki sięgają roku 1995 i są związane z organizowanym wówczas „Turniejem Wsi”. Od 1997 roku zespół rozpoczął regularne próby i otrzymał nazwę: „Rożnowianie” – zespół folklorystyczny działający przy Kole Gospodyń Wiejskich w Rożnowie.
Członkowie zespołu to mieszkańcy wsi, animatorzy kultury i tradycji ludowej, którzy z ogromnym entuzjazmem i pasją wzbudzającą podziw kultywują folklor swojej „Małej Ojczyzny”. Już od ponad dwudziestu lat bawią żywą, wesołą muzyką, dzieląc się uśmiechem i życiowym optymizmem.
Urozmaicony repertuar, a przede wszystkim niezwykłe zaangażowanie członków zespołu sprawiły, że „Rożnowianie” uświetniając swymi występami imprezy dla własnego środowiska, z czasem zaczęli koncertować na terenie gminy, powiatu i województwa. Do tradycji należą występy na uroczystościach Święta Plonów – dożynkach wiejskich, gminnych i archidiecezjalno-wojewódzkich. Zespół występuje podczas Dni Obornik, na targach „Polagra” w Poznaniu, na Wielkopolskich Targach w Sielinku i wielu innych imprezach.
Z wolna popołudnie przechodziło w wieczór, a na scenie pojawiali się kolejni wykonawcy.
Zespół BRATHY, który powstał w roku 2009 roku. Bracia, Krystian i Mateusz zadebiutowali piosenką, pt. „W Samotności”, do której teledysk nakręcony został w Chorwacji 2010 roku. Można ich zobaczyć i posłuchać w telewizji TVS w programie „Muzyczny Relax”, gdzie często zajmują wysokie miejsca na liście przebojów. Od 2009 roku powstawał nowy autorski krążek w stylu dance, który ukazał się z początkiem roku 2011. Muzyka i słowa są całkowicie autorstwa Brathów. Mają różnorodną tematykę, począwszy od tytułowej samotności przez imprezę, wakacje, szaleństwo, miłość, rozstanie do tęsknoty. Grupa koncertuje po całej Polsce, jak również bierze udział w festiwalach m.in.: I Festiwal Muzyki Popularnej i Disco Polo w Szamocinie, zdobywając nagrodę publiczności, na obornickiej scenie podczas WOŚP, gościnnie w Obornickim Ośrodku Kultury podczas przeglądu zespołów popowo-dancowych, kończąc tę imprezę swym koncertem. W 2018r. członek grupy, Krystian, brał udział w konkursie muzycznym telewizji Polo TV  „Disco Star” i doszedł bardzo daleko. W repertuarze zespołu każdy znalazł coś dla siebie, więc chętnie ich słuchano. Bracia zagrali kompozycje własne oraz przeboje znanych polskich wykonawców. Na koniec gości dożynkowych bawił DJ Seba, który muzyką interesował się od zawsze, bo to jego pasja. Nie ma on idola, na którym się wzoruje, a słucha różnych wykonawców. Ciągle wyszukuje nowych kawałków, aby zadowalać ludzi swoją muzyką i tę właśnie serwował z dożynkowej sceny.
Podczas całej imprezy było nie tylko „coś” dla duszy, ale i dla ciała. Burmistrz zafundował zebranym kocioł wybornej grochówki, a radny Adam Stańko, z sąsiedniego Łukowa „dorzucił” od siebie drugi, nie mnie pyszny. Były lody, napoje chłodzące i gastronomia. Całość tworzyło wiele osób, którym sołtys Adam Kołodziej wraz z radą sołecką chciałby za naszym pośrednictwem serdecznie podziękować, co w innym miejscu czynimy z chęcią.
Dożynki Żerniki 2018 przejdą do historii gminy jako impreza szczególnie udana.

Podobne artykuły