Ziemia leży odłogiem, rolnicy się denerwują a Agencja broni się procedurami

GMINA OBORNIKI. Rolnicy z gminy Oborniki szukają ziemi pod zasiew, a tymczasem w rękach agencji wspierania rolnictwa są wolne grunty leżące pomiędzy Wargowem, Urbaniem i częścią Żukowa. Te grunty rolnicy chcieliby wydzierżawić od Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa (KOWR) i obsiać jeszcze w tym roku, a najlepiej teraz. Ośrodek musi ogłosić 40 przetargów na areał o powierzchni prawie 600 popegeerowskich hektarów, które latami dzierżawiła spółka rolna.
Rolnicy tracąc cierpliwość zwrócili się do burmistrza Obornik z prośbą o interwencję. Tomasz Szrama wystąpił do KOWP z prośbą o wyjaśnienie, skutkiem czego 5 września otrzymał z Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa odpowiedź, a w odpowiedzi tej można przeczytać, że: Rozstrzygniętych jest osiem przetargów na ok 138 hektarów. Sporządzone zostały także 32 protokoły z przetargów na ponad 434 hektary, które czekają na ostateczne rozstrzygnięcie.
W najbliższych dniach KOWR ma zamiar wysłać pisma z tymi też informacjami do rolników, którzy brali udział w przetargach i niecierpliwie czekają na ich wynik. – Duża ilość przetargów oraz bardzo duże zainteresowanie ze strony rolników, którzy muszą przygotować szereg stosownych dokumentów, aby wystartować w przetargu, powoduje wydłużenie w czasie procedury przetargowej – tłumaczy zastępca dyrektora wielkopolskiego KOWR Michał Zieliński, a rolnicy nie bardzo w to wierzą.
– Dlaczego to trwa tak długo, ziemia leży odłogiem, my nie możemy na niej pracować, a agencja zwleka – twierdzą rolnicy w rozmowie z naszą redakcją i podejrzewają, że to brak kompetencji u zarządzających Ośrodkiem powoduje wydłużenie procedur.
Michał Zieliński tłumaczy długie procedury tym, że: Przetargi na pola znajdujące się na terenie gminy Oborniki obejmują największy areał gruntów zasobu własności rolnej skarbu państwa przeznaczonych do rozdysponowania w formie dzierżawy dla rolników indywidualnych od 1993 roku.
Czasami zdarzają się takie rzeczy, że jedna z działek w Wargowie
(12ha- dop. red.) wypada, bo jej dzierżawie sprzeciwił się konserwator zabytków.
Pracownicy KOWR pilnują, by działki mogli dzierżawić tylko rolnicy indywidualni i z terenu gminy Oborniki, by żaden z nich nie uzyskał więcej niż jedną działkę.
Problemem jest tylko czas, a ten szybko ucieka. Procedury się wydłużają, a ziemia leży w tym czasie odłogiem, siać ozimin nie można, co przy słabych tegorocznych plonach można poczytywać za zwłokę wielce szkodliwą.
Interweniował już w tej sprawie do ministra rolnictwa Ardanowskiego poseł z ziemi obornickiej Krzysztof Paszyk. W swym liście do ministra przypomina, że: Ziemia jest wolna do dalszej dzierżawy już od października 2017 r., gdy dobiegła końca umowa z dzierżawcą, gospodarującym dotąd na całym tym terenie. Od tego czasu począwszy, aż do dziś, przedmiotowe grunty leżą odłogiem i nie są wykorzystywane do celów rolniczych. Opisana wyżej sytuacja budzi uzasadnione niezrozumienie i sprzeciw obornickich rolników, którzy z powodzeniem mogliby na tej ziemi gospodarować. Mając na względzie bulwersującą sytuację odłogowania tak wielkiego areału ziemi rolnej w samym środku rolniczej Wielkopolski, gdzie każdy hektar ziemi liczy się na wagę złota, zwracam się do pana ministra o jak najszybsze uregulowanie statusu wspomnianych gruntów. Poseł pyta o to, czy zostaną wyciągnięte konsekwencje wobec odpowiedzialnych za wynikłe zaniedbania?
Rolnicy klną w żywy kamień „dobrą zmianę” w rolnictwie i na wsiach, która najwyraźniej sobie nie radzi ze wspieraniem rolnictwa.
Zastępca dyrektora Michał Zieliński w rozmowie z naszą redakcją wyjaśnia, że pisane są protokoły, wieszają te pisma potem na dwa tygodnie, bo taka jest procedura, panie się dwoją i troją, a tak w ogóle, to całość nie jest taka łatwa.

Podobne artykuły