Kryzys połączeń autobusowych może ominąć Oborniki

Kryzys połączeń autobusowych może ominąć Oborniki

GMINA OBORNIKI. W ubiegłym tygodniu informowaliśmy o braku połączeń autobusowych Ocieszyna z Poznania, w którym wielu się uczy, wielu ocieszynian pracuje a dotrzeć tam ciężko. Ten problem nie dotyczy jednak tylko Ocieszyna. Można już mówić o prawdziwym kryzysie komunikacji kołowej.
PKS dogorywa, wycofują się przewoźnicy, zawieszane są i nierzadko likwidowane z dnia na dzień połączenia. Mieszkańcy, a wraz z nimi przedstawiciele samorządów, borykają się z problemami dostępu do transportu publicznego coraz bardziej. Coraz trudniej znaleźć zastępstwo na trasy obsługiwane niegdyś przez PKS-y.
W wielu powiatach trwa wyścig z czasem. Urzędnicy dopiero teraz rozpatrują wnioski firm starających się o pozwolenia przewozów uczniowskich a rodzice martwią się, że od września uczniowie nie będą mogli dojechać do szkół. Na szczęście dzięki perspektywicznemu planowaniu przez burmistrzów i panią wójt, te problemy ominęły powiat obornicki.
Doskonale działa komunikacja na terenie gminy Oborniki, bo burmistrzowi, a zwłaszcza jego zastępcy udało się zbudować od podstaw system zapewniający ciągłość połączeń. Gorzej jest z połączeniami Obornik z Poznaniem, bo poza granicami gminy kompetencje burmistrza już nie działają.
Słabo radzą sobie z przewozami małe busy, które miały być panaceum na utrzymanie tras nierentownych dla dużych przewoźników z dużymi autobusami. Busy zjadły koszty, ich właścicieli wystraszyła obawa o konkurencję ze strony przebudowywanej obecnie kolei. Na domiar złego przysłowiowym gwoździem do trumny stały się dla nich rosnące ceny paliwa.
Ci pasażerowie, którym do niedawna wygodnie było dojeżdżać busami, dziś wybierają swoje auta albo przesiadają się do komunikacji miejskiej lub kolejowej. W kilku innych niż nasz powiatach, gdzie rynek przejęli prywatni przewoźnicy, szybko zaczęli rezygnować, bo nie są w stanie utrzymać się tylko ze sprzedaży biletów.
Rząd pracuje właśnie nad ustawą o transporcie zbiorowym. Pojawiły się pomysły na kontrakty z przewoźnikami pozwalające tym drugim na bilansowanie strat na niektórych trasach. Problem w tym, że są w Polsce powiaty, w których straty generuje każde połączenie, więc o żadnym bilansowaniu nie może być mowy.
Gminy powiatu obornickiego kryzys przewozów może jednak ominąć, gdy ruszy kolej metropolitalna. Z Obornik do Poznania będzie można dotrzeć w 20 minut, czyli o połowę, a czasami trzy razy szybciej, niż zatłoczoną szosą. Nie ma też w gminie Oborniki problemów z komunikacją lokalną przewożącą pasażerów w granicach gminy i tylko zostaje wciąż problem Ocieszyna.
Burmistrz Piotr Woszczyk próbuje tak poprzesuwać kursy obornickich autobusów, żeby dowoziły pasażerów choćby do Zielątkowa i jeżeli się to uda, będzie można śmiać się z kryzysu, nurtującego wiele powiatów wokół.

Podobne artykuły