Polityczna droga przez Lipę, z cieniem Zimnego w tle

LIPA. Jeszcze niedawno droga prowadząca przez Lipę była zwykłym traktem komunikacyjnym.
Powstała dawno, dawno temu, gdy nie było jeszcze kategoryzacji dróg. Teraz stała się drogą polityczną, na której różni politycy chcą załatwić własne, przedwyborcze interesy.
Zaczęło się od budowy kanalizacji. Wójt uzgodniła ze starostą, że wytnie w drodze szczelinę na ułożenie rurociągu, a po robocie szczelinę na powrót zaleje asfaltem. Jednak, gdy łyżka koparki uderzyła w powierzchnię lipskiej drogi, ta rozpadła się jak pęknięta szyba.
Okazało się, że drogę stanowił cienki asfalt wylany na ubity piasek. Wójt zaproponowała wówczas, że zamiast łatać to co połatać się nie da, przejmie drogę i wybuduje ją według normy ustanowionej dla drogi wiejskiej. Starosta wiele razy mówił, że chętnie odda każda drogę, o którą upomni się któraś z gmin, bo są one dla powiatu wielkim obciążeniem. Przez dwa miesiące trwały uzgodnienia w tej sprawie.
Wreszcie nadszedł dzień 23 sierpnia, w którym rada powiatu miała formalnie przegłosować przekazanie drogi gminie i wydawało się, że będzie to bardzo proste, ale stało się coś nieoczekiwanego. Przewodniczący wycofał punkt przekazania, z powodu braku papierka z uchwałą, który mieli otrzymać radni, a nie otrzymali. Dokumentu miało zabraknąć, bo go nie skopiowała jedna pani, co to nagle zaniemogła, a nikt inny nie wiedział, gdzie w jej biurze stoi kopiarka.
Radni opozycji zaczęli pytać, o co tak naprawdę chodzi?
Goszcząca na sesji wójt Renata Gembiak-Binkiewicz nie kryła zaskoczenia, że: Rada nie wie o przejęciu drogi, skoro ja już od miesięcy dyskutuje o tym ze starostą? Wsparł ją Piotr Desperak: Były spotkania, ustalenia, wymiana pism, a rada nic nie wie. Wygląda na to, że była już wola przekazania drogi, gdy nagle nastąpił jakiś zwrot akcji. Nawet jeżeli były perturbacje prawne, to na samym początku, a nie pod koniec wymiany zdań.
Wicestarosta Andrzej Okpisz próbował usprawiedliwiać sytuację: Zmiana kategorii dróg następuje po decyzjach rad, wiec wójt winna wystąpić z taką uchwałę do powiatu, potem uchwalę podejmie rada powiatu, potem się zmieni kategorię drogi i będzie ona gminna, o ile się na to zgodzi wojewoda.
Pani wójt dociekała: Mam pytanie, dlaczego dopiero teraz się o tym mówi, skoro sprawa trwa już wiele miesięcy. Okpisz przyznał: -W tej sprawie trwa spór i choć temat nie jest zamknięty, to terminy się kończą.
Im dłużej trwała dyskusja, tym bardziej było widać, że zarząd powiat, któremu w większej części nie jest z panią wójt po drodze, chce zmusić gminę do przywrócenia drogi do stanu, w którym się nigdy ona nie znajdowała.
Zezłościło to Bogusława Janusa: W programie sesji powiatu było przekazanie drogi. W programie przyszłośrodowej sesji w Ryczywole też jest przekazanie drogi, a tymczasem nagle stop, więc co tam naprawdę się dzieje?
Jak z dalszych wyjaśnień wynikało, jakaś komisja miała prowadzić badania drogi, a tymczasem drogi nie ma, bo ją rozebrano pod kanalizację. Teraz władze powiatu chcą zmuszać gminę, by odbudowała drogę powiatową w standardzie KR 2, gdy tymczasem droga miała kawałki w kategorii KR1 i KR3, a KR 2 nigdy tam nie było.
Zdaniem Piotra Desperaka: Cała ta sprawa to zemsta za drogę w Gorzewie, gdzie wójt często krytykowała jakość wykonywanych prac. /em>
Napiętą sytuacje nieco rozładowywał Piotr Sitek, który co pewien czas wygłaszał zdanie: Ja się na drogach nie znam, ale w tym przypadku… Jednak raz dla odmiany powiedział rozsądnie: My się nie możemy zgodzić na to, by gmina przejęła drogę w takiej kategorii, w jakiej ją chcemy widzieć.<
Renata Gembiak-Binkiewicz wyjaśniła: Decyzja powiatu zarządu jest taka, że na szerokości wykopu należy wykonać odtworzenie według normy KR2. Wynika z tego, że nie droga ma być odtworzona, ale tylko wykop pod kanalizację. Droga powstała kilkadziesiąt lat temu i nikt dziś nie wie, w jakiej kategorii była budowana, bo nikt tego nigdy nie badał.
Gmina przejmując drogę, przejmuje działkę, na których ona się znajduje. Jak teraz mamy uchwalić na sesji przejęcie, skoro nie ma woli przekazania. Gustaw Wańkowicz pokazał pani wójt czym dla władz powiatu jest gmina Ryczywół: Dlaczego macie przejąć to, czego my dać nie chcemy. Jeżeli zechcemy, to nie wcześniej niż w styczniu.
Jeszcze bardziej zezłoszczony Bogusław Janus oświadczył: Widać, jak przez dwa miesiące kombinowaliście, żeby gminie Ryczywół tej drogi nie dać.
Moglibyśmy zacytować tu jeszcze kilka wypowiedzi, jednak najważniejsze z nich padły w kuluarach. Tam wielu nie miało wątpliwości, że autorem konfliktu Ryczywół–powiat był radny Robert Zimny. Ich zdaniem od pewnego czasu nie stara się on kryć swej wielkiej niechęci do władz Ryczywołu, a co za tym idzie, do ryczywolskiego społeczeństwa i całej gminy. Wedle jednego kolegów z rady: Nie ma takiej rzeczy, której by nie zrobił, aby gminie zaszkodzić.
Zdaniem przeciwników politycznych Zimnego, jego szczególna niechęć do Lipy wynika z tego, że kiedyś będąc tam na zebraniu naobiecywał odwodnienie lipskiej drogi. Słowa nie dotrzymał, a wstyd przeszedł u niego w niechęć wobec tej wioski. Podczas ubiegłotygodniowej sesji Zimny nie wytrzymał ciśnienia i zaatakował słownie wójt Renatę Gembiak-Binkiewicz.
Politycy gminni z Ryczywołu mówią otwarcie: Zimny, zasiadając w zarządzie powiatu, ma możność nadal szkodzić naszej gminie, choć to myśmy jako społeczność go tam wybrali. Trzeba zrobić wszystko, by jego udział w decyzjach podejmowanych w powiecie się skończył. Inaczej nie ma co liczyć na dobrą współprace powiat–gmina Ryczywół.

Podobne artykuły