Gdzie gospodarować? Spór o budowę chlewni w Uścikowie. Radni poparli rolnika.

UŚCIKOWO. Rolnik z Uścikowa chce wybudować na swym gruncie chlewnię. Około 200 mieszkańców wsi zaprotestowało. Wnieśli do magistratu prośbę, by tak zmienić plan zagospodarowania przestrzennego, aby rolnik chlewni wybudować nie mógł.
Burmistrz przekazał tę prośbę do rozpatrzenia przez radę miejską Obornik, kompetentną taką zmianę wywołać.
Radni pochylili się nad wnioskiem, a sołtys Ocieszyna, Błażej Pacholski zauważył, że: U nas w Ocieszynie też pewien rolnik buduje chlewnię. Będzie dwa razy w roku solidnie śmierdziało i to się mieszkańcom nie podoba. Jednak na chlewnię mieszkańcy wsi się godzą, bo rolnicy muszą prowadzić swoją działalność. Gdzieś te świnie w końcu trzeba hodować.
Ta wypowiedź nieco ukierunkowała myślenie części członków rady. Sołtys Uścikowa, Paweł Dreger uprzedził ich: Wokół chlewni pobudowali się ludzie i nie chcą mieć w pobliżu chlewni, bo nieładny to wygląd, a i zapachy mogą być uciążliwe.
W kwestii zapachów Uścikowo ma i tam spory problem. Śmierdzi tam co roku latem, gdy na pole jest wylewana gnojowica. Smrodek czuć w niemal całych Obornikach, a o okolicznych wsiach już nawet nie mówiąc. Rolnicy muszą to jednak robić i nie ma innego wyjścia. Prawo to też dozwala, więc wylewają, użyźniają, a sąsiedzi muszą to jakoś przetrzymać.
Mamy we wsi już tylko około 250 rolników – wyliczył Dreger dodając: Sąsiedzi tych rolników teraz protestują.
Anna Rydzewska chciałaby poznać stanowisko rolnika zainteresowanego inwestycją hodowlaną, bo jak twierdzi: Na razie słychać tylko jego sąsiadów.
Burmistrz Tomasz Szrama wyjaśnił: Rozmawialiśmy z rolnikiem. On chce inwestować i rozwijać swoją produkcję.
Wyjaśniło się też, że zmiana planu zablokuje inwestycje nie tylko wnioskującemu rolnikowi, ale też wszystkim mieszkańcom Uścikowa wokół.
Dyskusja trwała jeszcze czas jakiś, ostatecznie tylko dwaj radni poparli ewentualną zmianę planu zagospodarowania przestrzennego blokującego inwestycję hodowlaną. Siedmiu radnych było temu przeciwnych, a reszta pozostała bierna.
Taki wynik głosowania stworzył rolnikowi szansę na rozwój. Stał się też asumptem dla przyszłych tego rodzaju spraw, bowiem ostatnio wszelkie inwestycje hodowlane są oprotestowywane przez napływowych mieszkańców z miast, którzy twierdzą, że nie po to się przeprowadzili na wieś, by teraz wąchać świńskie zapaszki.
Jeżeli by wygrali, trzeba będzie wieprzowinę, której Polska produkuje dziś rocznie 11,8 mln sztuk, zaimportować z Ameryki, gdzie USA produkuje ich siedem razy więcej i zapewne chętnie część prześle do Polski.

Podobne artykuły