Nielegalna spalarnia śmieci

GOŁASZYN. Pewien mieszkaniec Kowanówka prowadzi interes polegający na wywozie gruzów budowlano-remontowych w podstawianych przezeń klientom kontenerach.
Interes kręci się jeszcze szybciej, gdy w kontenerach lądują różnorakie śmieci. Tu pojawił się jednak problem, bo trzeba na taki wywóz posiadać koncesję, a ponadto trzeba gdzieś owe śmieci przekazać, płacąc za ich utylizację.
Mieszkaniec Kowanówka znalazł prostszy, w jego opinii, sposób na ominięcie tych obostrzeń, budując własną spalarnię śmieci.
Zaczął od wynajęcia pustej hali na uboczu, koło torów, pod lasem przy ulicy Gołaszyńskiej.
Następnie ustawił tam ogromny stary piec c.o. z nadmuchem i wielką rurą wychodzącą ponad halę.
Potem oddzielał na hali gruz od zwykłych śmieci komunalnych, które w owym piecu spalał.
Lądowały tam plastiki, folie, szmaty, opony i Bóg wie co jeszcze, bo nad halą po rozpaleniu unosił się gęsty czarny dym. Zaniepokoił on sąsiadów i przejeżdżające drogą Gołaszyńską osoby, więc powiadomili o tym straż miejską. Gdy podjechał tam patrol, w piecu aż huczało, ale w hali nie było żywego ducha. Dmuchawa podtrzymywała spalanie, palacza nie udało się zastać.
W tej sytuacji strażnicy zaczęli od ustalenia osoby wynajmującej halę, a potem już było z górki.
Przyłapany na gorącym uczynku mieszkaniec Kowanówka przyznał się do swego procederu, prowadzonego mimo zawieszonej działalności gospodarczej. – Został ukarany mandatem karnym w maksymalnej wysokości 500 złotych i zobowiązany do usunięcia reszty śmieci oraz zaprzestania tego rodzaju praktyk – powiedział komendant straży miejskiej Jacek Klawiter.
Bardzo szybko piec trafił na złom, z hali zniknęły śmieci, teren został uprzątnięty. Ukarany mandatem mieszkaniec Kowanówka przedłożył komendantowi straży dokument poświadczający wywóz reszty odpadów w miejsce, gdzie powinny trafić.

Podobne artykuły