Hałaśliwa rewolucja odebrała ludziom sen

OBORNIKI. Revolution Club Festival, czyli noc z muzyką klubową, był czwartą już imprezą, jeśli liczyć skromny początek sprzed trzech lat.
W sobotę 18 sierpnia w parku Obornickiego Ośrodka Kultury odbyła się najdłuższa impreza tego lata, bo trwająca aż do białego ranka. Niepowtarzalny klimat, ponad tysiąc ludzi przy scenie i drugi tysiąc za ogrodzeniem, a to z tego powodu, że podczas koncertu trzeba było mieć bilet za 60 złotych i zabroniony był alkohol, a za opłotowaniem bilet i prohibicja nie obowiązywały.
Na scenie wystąpili tacy artyści jak: Lucky Charmes, C-BooL, Dj Hazel, Skytech, Fafaq, DJ KUBA & NEITAN, I.GOT.U, Dirty Rush & Gregor Es, DJ DIABLLO aka COORBY, Bartes, LOUD ABOUT US, ELO.KIDS, DeJessy czy DJacob.
Dodatkową atrakcją była jeszcze większa multimedialna scena, pokaz sztucznych ogni, wyrzutnie ognia, pokazy pirotechniczne, wyrzutnie CO2, klimatyczne miejsce i laser Show. Można było oglądać koncert z 10-merowej karuzeli, co było dodatkowa atrakcją.
Minusem koncertu i to ogromnym, były jego godziny. Zaczął się po godzinie 20 i trwał cała noc aż do 5 rano.
Gdy podobny koncert obywał się rok temu, policja odebrała 123 skargi na wszechobecny hałas.
W tym roku organizatorzy ustawili scenę po drugiej stronie placu, by hałas był mniej słyszalny w Obornikach. Może i był, ale w Bogdanowie mało kto mógł tej nocy zasnąć. Telefony ze skargami się rwały, z naszą redakcją rozmawiał mieszkaniec ulicy Jesiennej, któremu szyby w oknach tak drżały, że bał się o ich stan, o śnie już nie mówiąc.
Potężny łomot niskich tonów walących z potężnych głośników zakłócił ciszę nocną, a mieszkańcy Bogdanowa i znacznej części Obornik pytają dlaczego im odebrano sen?
Czy nie można takich koncertów kończyć o północy?
Te pytania przesyłamy do władz gminy i Obornickiego Ośrodka Kultury, współorganizujących koncert.

Podobne artykuły