Nie Zosia, lecz Bogusia powitała Paderewskiego

OBORNIKI. Po naszym artykule o przejeździe przez Oborniki Ignacego Jana Paderewskiego zgłosił się do naszej redakcji krewny małej „Zosi”, która wręczyła wielkiemu pianiście i patriocie kwiaty.
Sprostował rzecz najważniejszą i uzupełnił wiedzę o tym wydarzeniu, przechowywaną w rodzinie przez kolejne dekady.
Najważniejsze jest to, że mała dziewczynka nazywała się nie Zosia, lecz Bogumiła Kotecka.
Gdy Paderewski przyjechał niespodziewanie do Obornik nie było mu wolno wysiąść z pociągu. Wówczas oborniczanie ruszyli do niego. Mała Bogusia Kotecka zabrała z domu garść kłosów zboża z wplecionymi weń kwiatami i ruszyła z nim na dworzec. Asystowali jej idący na czele pochodu Aleksander Roszkiewicz i Budnikowski. Ksiądz proboszcz kościoła farnego Michał Jaraczewski napisał naprędce wiersz i kilka słów przemowy. Gdy przybyli na peron z okna wagonu wyjrzał Ignacy Paderewski. Powitał go ówczesny burmistrz Stanisław Jordan wygłaszając słowa powitania. Mała Bogumiła nie mogła sięgnąć, więc burmistrz posadził ją sobie na ramieniu. Wręczyła pianiście swój bukiet i wyrecytowała patriotyczny wiersz księdza Jaraczewskiego, członka Powiatowej Rady Ludowej.
Tak właśnie to było, zaświadcza krewny małej Bogusi, a kto jak kto, ale on wie to najlepiej.

Podobne artykuły