Zamek jak pomnik i to wciąż jeszcze nie koniec wielkiego marzenia

Zamek jak pomnik i to wciąż jeszcze nie koniec wielkiego marzenia

STOBNICA. Jest powiedzenie – a kto bogatemu zabroni – i Dymitr Nowak właśnie wystawił temu powiedzeniu pomnik budując w Stobnicy ogromny zamek. Ogromny, bo będzie on odpowiadał wielkością zamkom w Malborku czy w Gniewie a sławą je nawet przewyższał.
Właściciel inwestycji wnioskował nie tylko o sama budowę ale wystąpił w marcu i sierpniu 2017 roku o możliwość wybudowania lądowiska dla śmigłowców oraz budowę drogi wodnej łączącej sztuczne jezioro z Wartą.
Tu trzeba przypomnieć, że taki kanał już w więcej niż w połowie tej drogi istnieje. Jednak gdyby miał być kontynuowany, a dlaczego nie?, to inwestor musiałby rozwiązać problem przejścia pod drogą powiatową z Obornik do Wronek. Jedynym takim rozwiązaniem wydaje się być budowa w ciągu drogi nad kanałem mostu. To jednak drobna trudność dla kogoś, kto wybudował już tak potężny obiekt i budować go nie przestaje. Złożył wniosek o: – O dopuszczenie w zapisach Studium realizacji kanału wodnego wraz z infrastruktura techniczną i hydrotechniczną, łączącego istniejące stawy rybne w Stobnicy z rzeką Wartą. Kanał wodny, w założeniu, stanowić ma cześć infrastruktury wchodzącej w skład szlaków wodnych Wielkiej Pętli Wielkopolskiej. Droga wodna ma powstać w okolicy kanału Kończaka, bądź wykorzystując kanał Kończak i przebiegać będzie poprzez istniejące tereny rolne, pastwiska oraz tereny leśne. Zdaniem wnioskodawcy poprawi to żeglowność w okolicy Stobnicy.
Inwestorzy pokonali wiele trudności i pokonują kolejne obostrzenia, uzyskując korzystne dla siebie pozwolenia. Na początku lipca oborniccy radni uchwalili jak w każdej poprzedniej kadencji Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego Gminy Oborniki, które dopuszcza, by w sąsiedztwie zamku powstał park dzikich zwierząt wraz z infrastrukturą oraz lądowisko dla śmigłowców.
Tu znów trzeba wyjaśnić, że Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego Gminy Oborniki wykreśla jedynie dopuszczalne i pożądane kierunki rozwoju gminy.
Każdy obywatel, w tym więc panowie Nowakowie, mają prawo dopisać do tego Studium oczekiwane przez siebie inwestycje i przedsięwzięcia o ile są zgodne z ogólnymi założeniami. Więc występując o obiekt mieszkaniowy mogą mieć na myśli zamek, dopisując słowa infrastruktura czy komunikacja mogą planować lądowisko dla śmigłowców.
Czy wpisanie do Studium „infrastruktura komunikacyjna” uzyskuje automatycznie zgodę na lądowisko dla śmigłowców? O to właśnie zapytaliśmy sekretarza gminy Krzysztofa Nowackiego. – Sam wpis do studium to wyznaczanie kierunków rozwoju i jako takie nie jest automatycznym uzyskaniem warunków na budowę. By ją otrzymać trzeba wystąpić o odrębną zmianę w planie zagospodarowania przestrzennego tego rejonu. Uzyskanie tak szczególnej decyzji będzie wymagało z pewnością oceny wpływu tej inwestycji na środowisko.
Ciekawym projektem jest przywrócenie dawnego parku dzikich zwierząt. W pobliżu zamku Uniwersytet Przyrodniczy prowadził od 1974 roku stację doświadczalną a w niej hodowlę zwierząt w tym wilków, zwaną wilczym parkiem.
W kwietniu 2014 roku senat uniwersytetu podjął uchwałę o sprzedaży wilczego parku na działce o powierzchni 3,66 ha. Wartość rynkowa nieruchomości określona przez rzeczoznawcę majątkowego wynosiła 453 tys. Chętnych brakowało. Wystawiona na sprzedaż ostatecznie przyniosła dwa lata później 691 tys. zł zaproponowane przez spółkę D.J.T. Pawła Nowaka. W konsekwencji w kwietniu 2016 roku została podpisana ze spółką umowa sprzedaży. W wilczym parku żyje obecnie tylko jeden wilk, ale jest szansa na introdukcję wilków, koników polskich, gęsi czy sokołów, których było za czasów zarządu profesora Andrzeja Bereszyńskiego ponad 30.
Słyszy się też głosy, że prócz zwierząt w parku i ludzi w zamku zamieszkają tak jeszcze tajemnicze serwery. Ponoć zwozi się kamień z Norwegii bo nadaje się najlepiej na wyłożenie ścian potężnej serwerowni. Potężne maszyny liczące będą chłodzone wodą z jeziora. Wysoka wieża ma mieścić silną antenę. Tych rewelacji nie udało się nam sprawdzić. Nikt nie wie, komu służyłaby ewentualna serwerownia, choć przyszli mieszkańcy zamku z całą pewnością będą korzystać z sieci informatycznej, tak jak z własnej oczyszczalni ścieków czy mini-elektrowni na wypadek awarii zasilania.

Podobne artykuły