Nielegalne piękno

OBORNIKI. Mieszkańcy ulicy Spokojnej urządzili sobie przy pasie drogi miejskiej teren zielony. Pomiędzy ulicą, a ich posesją powstała piękna zielona oaza, obsadzona krzewami i bylinami.
Ich sąsiedzi zieleni nie posadzili, ale zrobili sobie na tyłach posesji furtkę, przez którą mają bliżej i wygodniej do drogi. Wygoda jest, ale denerwuje ich zieleń sąsiadów, bo nasadzenia są na działce należącej do gminy, a nie do sąsiadów.
Formalnie mają rację, bo na gminnym gruncie może gospodarować jedynie magistrat, a jak nic ładnego nie nasadzi i o to nie zadba, to mogą tam rosnąć całkiem legalne tylko chwasty.
O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy miejskiego architekta i estetę Jacka Glapiaka. Ten stwierdził: Jeżeli ktoś chce sadzić zieleń na działce drogowej i o nią zadba, jest to wartością bardzo pożądaną. Pan Jacek sam jednak nie rozwiąże sporu sąsiedzkiego. Sprawa trafiła więc pod osąd komisji gospodarki terenowej. Komisja się zebrała i zwróciła o opinię do burmistrza i jego urzędników.
Tu rodzi się pytanie, czy mieszkańcy powinni mieć prawo urządzać pobocza przed swoimi posesjami, czy też nie. W tym miejscu ścierają się przepisy z estetyką. Optymalnym wyjściem w tej sytuacji jest zwrócić się do magistratu o zgodę na zagospodarowanie danego terenu.

Podobne artykuły