Progomania z progofobią?

GMINA OBORNIKI. Mariusz Kozłowski, sołtys Bogdanowa wniósł do burmistrza wniosek o montaż we wsi dwóch progów zwalniających. Jeden na drodze od dawnej szkoły specjalnej w stronę osiedla, przy blokach nr 11 d i e. Drugi na drodze w części wsi zwanej Huby. W tym pierwszym przypadku o progi postulował w imieniu mieszkańców już wcześniej administrator osiedla. Komisja gospodarki terenowej i bezpieczeństwa ów wniosek zaopiniowała negatywnie. Administrator poprosił wobec tego o opinię obornicką policję, a ta wystąpiła o opinię do komisji gospodarki terenowej i bezpieczeństwa.
Skoro już wniosek zatoczył koło, komisja postanowiła się nad nim pochylić raz jeszcze. Miała wątpliwości, czy ewentualne progi wszystkich zadowolą, bo szalonych kierowców i tak nie zniechęcą, a kłopotu niejednemu narobią.
W tym miejscu warto sięgnąć do historii montażu progów spowalniających. W Maniewie mieszkańcy złożyli w magistracie pismo o zamontowanie tam progów. Niemal jednocześnie wpłynęło też pismo przeciwników montażu progów. Na obu pismach były, co ciekawe, podpisy tych samych mieszkańców.
W Rożnowie mieszkańcy Winiar złożyli wniosek o montaż progów zwalniających na ulicy Cmentarne, a dwa tygodnie później wpłynął kolejny wniosek o ich demontaż. Tym razem oba wnioski podpisywały różne osoby.
W Kowanówku zamontowano próg zwalniający na ulicy Sosnowej i jakiś czas potem na wniosek mieszkańców wsi go zdemontowano, bo stał się kłopotem, a piratów i tak nie wstrzymywał. Tego typu historii można tu przytoczyć więcej, a często też bywa tak, że mieszkaniec pisze prośbę o próg zwalniający, ale nie przy jego posesji, lecz u dalszego sąsiada.
Nic więc dziwnego, że członkowie komisji gospodarki terenowej i bezpieczeństwa ilekroć widzą wniosek o spowalniacze mają solidny ból głowy i starają się odczekać z decyzją, aż wnioskujący przemyślą swój wniosek dogłębnie.

Podobne artykuły