Kosztowna wiata, której nie ma

Kosztowna wiata, której nie ma

BOGUNIEWO. Jak to jest możliwe, że staraniem sołtys wsi Boguniewo stanęła bez wymaganego prawem pozwolenia budowlanego wiata biesiadna przy świetlicy wiejskiej i choć formalnie stanęła, to wcale jej – zdaniem specjalnej komisji – nie ma.
Sołtys Marta S., nie tylko zleciła krewniakowi wykonanie projektu i zań zapłaciła, nie tylko zleciła przygotowanie elementów drewnianych, i nie tylko zleciła montaż tych elementów przez znajomego przedsiębiorcę ze Słomowa, ale potwierdziła też własnoręcznym podpisem odbiór materiałów oraz wykonanie prac.
Tymczasem jak żadnej wiaty nie było, tak nadal jej nie ma i bez zezwolenia pewnie nie powstanie. Na naszym redakcyjnym biurku leżą kopie potwierdzonych przez sołtys Martę S. faktur, ich oryginały trafiły na biurko prokuratora, radni chowają głowy w piasek, a władze Rogoźna nie bardzo wiedzą, jak tę całą sprawę tłumaczyć. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że sołtys jak była sołtysem, tak jest nim nadal.
Już gdy do Boguniewa trafił kontener zakupiony przez sołtys od jej byłego szefa z przeznaczeniem na świetlicę wiejską, kilku mieszkańców wsi złapało się za głowy, bo ich zdaniem nowy byłby o połowę tańszy od tego używanego. Po drogim kontenerze była cisza. Teraz powstał projekt wiata.
Miała stanąć na placyku przy kontenerze, by było zadaszenie wejścia i miejsce na parę krzeseł oraz zakupionych już wcześniej stołów piknikowych, (które później jakoś poginęły), w razie spotkań plenerowych.
Pod koniec minionego roku Marta S., złożyła w urzędzie miejskim Rogoźna faktury wystawione przez: technika Andrzeja M. z Chodzieży na 2000 złotych za wykonanie „projektu wiaty na potrzeby rekreacji” na działce w Boguniewie – faktura z dnia 14 grudnia 2017. Zakup usługi potwierdziła sołtys Marta S. Natomiast przez Piotra G. z Rogoźna, prowadzącego firmę murarską, na kwotę 2398,50 za „Budowę wiaty Boguniewo”. Fakturę wystawioną 11 grudnia 2017 potwierdziła podpisem i pieczęcią sołtys Marta S.
Łukasz K. ze Słomowa wystawił 18 grudnia 2017 r. fakturę na kwotę 3999,96 złotych za „Krawędziaki wg, zamówienia”. Ich kupno potwierdziła odpowiednią adnotacją ze swym podpisem i pieczęcią także sołtys Marta S. Dzień po wystawieniu pierwszej faktury właściciel tartaku Łukasz K. wystawił kolejną na kwotę 4558,87 złotych, znów na krawędziaki wg zamówienia, a zakup tych krawędziaków potwierdziła oczywiście sołtys Marta S.
Potem pani sołtys zebrała faktury razem i zawiozła je do wydziału finansowego w rogozińskim magistracie. Reasumując wydała łączną kwotę niemal 13 tysięcy na wiatę, której nie było i nie ma.
Naszą redakcję zainteresowało to, dlaczego wystawcom faktur zapłacono bez sprawdzenia czy wiata stoi, czy zgodnie z projektem i czy miała pozwolenie na budowę.
Jak udało nam się ustalić, faktury zostały dostarczone na sam koniec roku. Wówczas wszelkie rozliczenia wykonywane są bardzo szybko, by zmieścić się w czasie, a dostarczone faktury na wiatę miały potwierdzenia sołtys wsi Marty S., więc założono, że wszystko jest w porządku, zaksięgowano i wypłacono. Brzmi to trochę marnie, ale tak się to robi od lat, co stworzyło pani sołtys dodatkowa szansę, że nikt się do sprawy nie „przyczepi”.
Ktoś się jednak sprawą zaniepokoił i jako pierwsza rzecz zbadała komisja rewizyjna w składzie: Bartosz Perlicjan, Longina Kolanowska, Ewa Wysocka, pod przewodnictwem Katarzyny Erenc-Szpek.
Była wizja w terenie i badanie dokumentów. To, co tu napisaliśmy, wynika ze spostrzeżeń komisji zawartych w odpowiednim dokumencie.
Na naszym biurku jest wiele dokumentów dotyczących tej sprawy, a wśród nich kilka dość zastanawiających.
Tartak i Suszarnia Słomowo złożył 16 marca tego roku oświadczenie, że „zobowiązuje się wykonać krawędziaki, w terminie dwóch tygodni od momentu podania wymiarów”. Tu policjant prowadzący tę sprawę aż złapał się za głowę. – W grudniu krawędziaki zostały wykonane, sołtys to potwierdziła osobiście, gmina zapłaciła za nie fakturę, a tartak wziął pieniądze i przez kolejny kwartał nie wiedział nawet, jakie te krawędziaki mają być?
Cztery dni później ten sam tartak złożył kolejne oświadczenie, że W nawiązaniu do złożonego oświadczenia z dnia 17.03.2018 roku, dotyczącego wykonania krawędziaków na zadaszenie przed świetlicą wiejską w Boguniewie, informuje, że w związku z zakupionym drewnem przez Sołectwo Boguniewo na podstawie faktur: 32/12/2016 z 19,12.2016 roku na kwotę 4 558,87zł brutto na krawędziaki w ilości 4,633m3 38/12/2017 z 18.12.2017 roku na kwotę 3 999,96 zł brutto na krawędziaki w ilość 4,065m3, co daje łączną sumę 8,698m3 krawędziaków potrzebnych na wykonanie zadaszenia. Ilość potrzebnego surowca jest przybliżona na podstawie przedstawionego wcześniejszego zarysu zadaszenia. Drewno jakie jest potrzebne na wykonanie krawędziaków zgodnie z wystawionymi fakturami jest zabezpieczone w ilości ok 20m3.
Śledczy zdziwił się jeszcze bardziej. – Jak to, cztery dni wcześniej nie znał wymiarów, a teraz drewno zabezpieczył? Przecież w tartaku jest pełno drewna, więc po co je zabezpieczać, a na dodatek według „zarysu”, skoro sołtys posiada ponoć kupiony za 2000 złotych od pociotka projekt.
Gdy komisja rewizyjna rady miejskiej zainteresowała się sprawą, krok przed nimi był burmistrz Roman Szuberski, który powołał specjalną komisję i wysłał ją do Boguniewa oraz Słomowa, by zbadała sprawę. Wynikiem badania jest protokół inwentaryzacji wraz ze zdjęciami hałdy drewnianych kłód, wśród których mogą być też te, z których tartak wytnie krawędziaki, gdy tylko pozna ich wymiary.
Konkluzja z protokołu brzmi: (…) Komisja w obecności sołtysa i właściciela zakładu stwierdziła, że okazany materiał nie jest zgodny z treścią faktur. Na placu tartaku okazano komisji surowe drewno sosnowe w znacznej ilości. Reszta protokołu dowodzi, że komisja stwierdziła nieprawidłowość. Komisja miała też wgląd na rysunek bocznego widoku wiaty, który sołtys nazwała projektem, płacąc zań 2000 złotych.
Burmistrz zażądał od sołtys wyjaśnień, a ta oświadczyła: Przedsięwzięcie polegające na „Budowa zadaszenia przed świetlicą” zapoczątkowane zostało w roku 2016 i z funduszu sołeckiego z tego roku zakupione zostało częściowo drewno na wykonanie zadaszenia. Resztę potrzebnej kwoty wyodrębniliśmy w funduszu sołeckim na rok 2017 jak i 2018. (…) Faktura z tytułem „Budowa wiaty Boguniewo”, jest to faktura, która dotyczy usługi w zakresie przygotowania – pozyskania drewna do części elementów konstrukcji (okorowanie, obróbka strugiem), wstępne pomiary (wymiary) wiaty – zadaszenia oraz wstępne ustalenia co do ilości potrzebnego surowca na budowę.
Dalej Marta S., wyjaśnia, że – Materiały budowlane, czyli drewno na wykonanie zadaszenia przed świetlicą, czyli wiaty, a dokładnie surowiec na wykonanie konstrukcji drewnianej obecnie znajduje się na terenie tartaku, gdzie zakupiono drewno.
Marta S., w dalszej części wyjaśnienia przyznaje, że choć materiały „kupowała” od roku 2016, to o warunki zabudowy wystąpiła do urzędu miejskiego dopiero w czerwcu minionego roku. Nie uzyskała też z w starostwie powiatowym pozwolenia na budowę. Całą inwestycję wyceniała na 24.600 zł, z czego już „wydała” 13 tysięcy.
Wyjaśnienie z dnia 14 marca kończy słowami: Gotowy surowiec na wykonanie konstrukcji drewnianej na budowę zadaszenia – wiaty, z informacji jaką otrzymałam, może być dostarczony na miejsce budowy w najbliższych tygodniach.
To też sprawdziliśmy i udokumentowaliśmy. Na tak zwanym placu budowy nie ma nawet wióra, a co dopiero wspomnianych materiałów. Ktoś z czytelników zapewne pomyśli, że burmistrz po tych wyjaśnieniach zwolnił sołtys ze stanowiska i oddał ją w ręce wymiaru sprawiedliwości. Nic bardziej mylnego. Jak stwierdził sekretarz urzędu miejskiego w Rogoźnie Marek Jagoda – przepisy bronią sołtysa. Wieś ją wybrała, tylko wieś ją może zwolnić. Są sposoby i na to, bo gdy jeden z sołtysów w gminie Oborniki nakradł, to na drugi dzień burmistrz Tomasz Szrama zwołał zebranie, sołtysa ostro pogonił, a mieszkańcy wybrali nowego.
Jednak zdaniem rogozińskich samorządowców odwołanie pani sołtys z Boguniewa będzie problemem.
Ten problem próbowała rozwiązać rada miejska, którą przewodniczący Henryk Janus zwołał w trybie nadzwyczajnym. Jedynym tematem była uchwała o złożeniu zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Janus rozpoczął od okazania zaskoczenia, że to rada ma zawiadamiać organy, a nie burmistrz. Marek Jagoda wyjaśnił, że rada ma takie kompetencje i wystarczy do podjęcia decyzji o powiadomieniu aparatu ścigania nawet 1/4 składu rady.
Radni rozpoczęli więc dyskusję, a niektóre z wypowiedzi wprost powalały. Ich lektura przyprawia raz grymas zdziwienia, a raz o ból głowy. Zacytujemy tu tylko parę wypowiedzi przeciwstawnych z wielostronicowego, oficjalnego sprawozdania, by pokazać klimat tych obrad. Krzysztof Nikodem stwierdził, że: Nieprawidłowości ze strony sołtys nie było, bo za faktury płaciła gmina. Radny Sebastian Kupidura zapytał trzeźwo: Czy w ogóle można wystawić fakturę na coś czego nie było? Krzysztof Nikodem dziwił się: Jak można oczekiwać, żeby wiata już stała? Radny Wojciechowski przypomniał o art. 304 par. 2 kodeksu postępowania karnego, który mówi „Jeśli zaistnieje podejrzenie popełnienia przestępstwa ściąganego z urzędu, jest zobligowanie zgłosić „niezwłocznie” o zaistniałej sytuacji prokuraturę. Henryk Janus dodał, że – Nie jest to zgodne ze statutem, że to winna rada zgłosić, bo organem w tej sprawie jest burmistrz. Bartosz Perlicjan powiedział, że: Rada zebrała się po to, by zweryfikować znamiona przestępstwa. Janus zastanawiał się: Co to znaczy „przestępstwo ściągane z urzędu”, bo jeżeli to przestępstwo nie jest ściągane z urzędu, to nie należy tego zgłaszać? Burmistrz Renata Tomaszewska zgodziła się, że: Zamiatanie takiej sprawy pod dywan, to dopiero byłoby przestępstwo.
Ostatecznie za zawiadomieniem organów ścigania ręki nie podniósł żaden radny, sześciu było za tym, aby prokuratora nie powiadamiać, a reszta się wstrzymała od głosu. Piszemy o tym tak szczegółowo, by ta postawa rogozińskich radnych była dla wyborców pewnym kierunkowskazem.
Mimo braku u radnych woli rozliczenia sołtys z wiaty, której nie ma, prokurator i tak się o sprawie dowiedział, a policja prowadzi wnikliwe śledztwo. Jego ostatecznego wyniku jeszcze nie znamy, nie wiadomo też kto usłyszy i jakie zarzuty. Nie wiadomo też, jakie będzie ewentualne postanowienie sądu. Dlatego z ostrożności używamy jedynie pierwszych liter nazwisk głównych aktorów tej sprawy.
Podczas rozmowy z naszą redakcją Marta S., powiedziała, że – nie czuję się niczemu winna, wszystko jest – jej zdaniem – w najlepszym porządku. Gmina dostała właśnie pozwolenie na budowę wiaty, to ją pewnie nam wybuduje.
Będziemy tę sprawę śledzić i poinformujemy naszych czytelników o dalszych krokach w tej temacie. Gmina Rogoźno odzyskała już część pieniędzy za pochopnie zapłacone, a niewykonane zlecenia. O pozostałe ma zamiar starać się na drodze sądowej.

Podobne artykuły