Spotkanie z Pindralem i jego Indiami

OBORNIKI. W poniedziałkowy wieczór, 25 czerwca, biblioteka wypełniła się podróżniczymi wspomnieniami Marka Pindrala, który po wydaniu najnowszej książki „Indie, czyli świat” rozpoczął od zapytania, kto z przybyłych do biblioteki był już w Indiach.
Jak się okazało co 10 osoba zwiedzała ten kraj, będący subkontynentem pełnym barw, podobieństw i przeciwności. Kraj tolerancyjnych religii i najczęściej szczęśliwych ludzi.
Marek Pindral jest wykładowcą akademickim, podróżnikiem, fotografem i dziennikarzem. Po pobycie w Azji Mniejszej odwiedził Indie, by przemierzyć je wzdłuż i wszerz.
Dla przeciętnego turysty Indie kojarzą się z jakże pięknym Taj Mahal i kolorowym blichtrem kinowego Bollywood, z marmurowym i zatłoczonymi ulicami Bombaju oraz wyniosłymi Himalajami widzianymi najczęściej z samolotu. Marek Pindral zapewniał, że w Indiach można odkryć dużo więcej.
Swoją opowieść rozpoczął od podkreślenia, że Indie to kraj niezwykle zróżnicowany i posiadający kulturę tak bogatą i odmienną od naszej, że trudno ją porównywać z światem judeo-chrześcijańskim. Stwierdził, że najlepiej zwykłego hindusa opisuje znajdujący się w jego domu ołtarzyk. Podróżnik nie raz widział w tamtejszych domach strojne półeczki, na których były ustawione obok siebie figurki Ramy, Buddy, Jezusa, Matki Teresy i Świętego Mikołaja.
Opowiadał historie dotyczące starożytnej Biblioteki Liści Palmowych, gdzie spisane są przeszłe i przyszłe losy całej ludzkości – ponoć prawie każdego człowieka. Opowiadał też o świątyni, gdzie mieszka kilkadziesiąt tysięcy szczurów. Ludzie mogą wchodzić tam tylko boso, a ugryzienie przez szczura lub wypatrzenie w świątyni osobnika koloru białego jest uznawane za błogosławieństwo. Mówił też o fascynujących wierzeniach i wcielonych w ludzką postać bogach, niezwykle tolerancyjnej kulturze Sikhów, w których charakterze odnalazł podobieństwa do charakteru narodowego Polaków.
Wiele dramatyzmu zawarł w swej opowieści o podróży do Nanda Dewi, lodowca, z którego wypływa święta rzeka Hindusów Ganges. Po zejściu lawiny przez trzy doby leżał pod śniegiem, a potem transportowany z połamanymi nogami poznał wszelkie odmiany bólu.
Mimo tych przeżyć wrócił, by zamieszkać na parę tygodni w aśramie, indyjskiej pustelni zamieszkałej przez dziesiątki tysięcy osób, mających szansę na rozmowę z Bogiem. On dostąpił tego zaszczytu dwukrotnie i choć nie chciał zdradzić szczegółów rozmowy, wciąż był pod jej wrażeniem.
Pod niemniejszym wrażeniem byli jego słuchacze, chłonący opowieści podróżnika, ilustrowane ciekawą i malowniczą prezentacją multimedialną.
Wydarzenie dofinansowano ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Podobne artykuły