Biesiada u Moli i Ryśka

Biesiada u Moli i Ryśka

SYCYN. W ubiegłą sobotę odbyła się kolejna, trzecia już z rzędu biesiada sycyńska. W gospodarstwie agroturystycznym, dawniej Sycyn po Lipą, dziś Na Zadupiu, pojawili się liczni goście Marioli (Moli) Bzdręgi i Ryszarda Kurylonka. Jedni przybyli samochodami, inni autobusem, a jeszcze inni w sporej grupie motocyklami. Na wszystkich czekały lokalne przysmaki.
Był słynny sycyński chleb ze smalcem i solidną porcją skwarek, pyszna zupa i tyle wody, ile można tylko wypić. Producent lemoniad promował swoje wyroby, mleczarnia swoje, a producent nalewek wyborną pigwówkę. Grała muzyka, bowiem do Sycyna przybyli Maniewiacy. Wraz z nimi Poetyczny Wędrowiec, więc się czasem trafiała i strofa. Jadwiga Majchrzak-Zagrodnik uczyła dzieci pleść bułeczki i rogaliki, a potem wykonać na desce napis z gwoździ i sznurka. Goście biesiady zwiedzali i próbowali, a warto pamiętać, że zagroda stanęła na podium w konkursie „Kulinarne Rarytasy Wielkopolskiej Agroturystyki”.
Gdy jedni poznawali tajniki wypieku chleba metodą „od ziarenka, do bochenka”, inni ruszyli zwiedzać okolicę, w tym rezerwatu przyrody Dołęga, gdzie podziwiać można było odmianę skrzypu olbrzymiego, spotkać sarny, bobry, dziki, lisy, zające lub śledzić szybującego czasem w przestworzach orła bielika.
W zagrodzie wyeksponowano wiele sprzętów kojarzonych z dawna wsią. Jednak najważniejsi był wyjątkowy klimat oparty na świeżym powietrzy, zdrowej żywności i ogromnej serdeczności miłych gospodarzy.

Podobne artykuły