Udane Dni Ryczywołu w pełnym słońcu

Udane Dni Ryczywołu w pełnym słońcu

RYCZYWÓŁ. Dniom Ryczywołu towarzyszyła w tym roku podobnie wysoka frekwencja jak zeszłymi laty, choć wydawać się mogło, że zagrozi im upał i ciekawe mecze mistrzostw świata. Tymczasem na ryczywolski rynek przybyły prawdziwe tłumy w różnym wieku. Nic w tym dziwnego, bo organizatorzy stanęli na głowie, by nie było nawet cienia nudy.
Na scenie jedni artyści zastępowali drugich. Zaprezentował się z ciekawym koncertem Quiet Baloon. Marcin Samolczyk po gitarowym wykonaniu  „House Of The Rising Sun” Animalsów usłyszał wielkie brawa, a nad wszystkim czuwał nieustannie dyrektor GOK Lech Faron.
Część pań, a może i panów, przebrała się w stroje z epoki, a w tym roku królowały lata czterdzieste. Stroje podziwiała i wyróżniała komisja z wójt Renatą Gembiak-Binkiewicz na czele. Ona sama w kwiecistej sukni a`la rok 47 i w gustownym wiśniowym kapelusiku po babci na głowie.
Ostatecznie najbardziej do lat 40-stych pasowała i wygrała pani Maria ze Skrzetusza, w czarnym toczku i z odpowiednią torebką pod pachą. By lat 40-tych było jeszcze więcej, goście Dni Ryczywołu popijali czerwoną oranżadę gazowaną o landrynkowym smaku, jak przez kilkoma dekadami.
Wspominając o piciu, nie można pominąć jedzenia. Było go w bród i do wyboru. Trudno wszystko opisać na ciasnych szpaltach naszej gazety, nie można jednak nie wspomnieć o wybornej grochówce, do której ziemniaki obierał i szatkował osobiście przewodniczący rady gminy Michał Bogacz, co jego małżonka Luiza potwierdziła. Były też pikantne hotwołki, pyszne gołąbki i inne specjały kuchni ryczywolskiej, a wszystko to serwowała ekipa sołtys Ewy Knopczyk, z nią na czele z wielką chochlą w dłoni. Nie mniej pysznie karmiła gości grupa gospodyń wiejskich ze Skrzetusza. Nie mogło tego dnia zabraknąć wyśmienitych serników z Ludom. Nie samymi jednak kulinariami stało święto Ryczywołu. Przybyła grupa rekonstrukcyjna „Szara piechota”, którą szybko otoczyła zainteresowana militariami męska część wsi. Paniom bardziej podobało się wyplatanie wiklinowych koszyków. Na wszystkich wrażenie robiły stare motocykle, a dzieci „szalały” w basenie i na dmuchanych zamkach.
Jedynym spokojnym tego dnia był ryczywolski wół, który stał spokojnie z kartką na szyi o treści – dzisiaj mam święto i nie ryczę.
Przybyli na rynek goście zwracali uwagę na interesujący wystrój stoiska ryczywolskiego z kolekcją starych fotografii. Mało kto wiedział, że była na nich uwieczniona rodzina ich pani wójt.
Oczekiwanym zwieńczeniem imprezy był koncert Mamma mia show z ponadczasowymi przebojami zespołu Abba. Dni Ryczywołu udały się doskonale, a ryczywolanie bawili się do późnych godzin nocnych.

Podobne artykuły