Strzelili trzy bramki, ale przegrali 5:1

Strzelili trzy bramki, ale przegrali 5:1

TARNOWO, OBORNIKI. Nie udał się ostatni ligowy mecz w IV lidze zawodnikom Sparty Oborniki, którzy w Tarnowie, pomimo tego że strzelili trzy bramki, ulegli Tarnovii 5:1, bowiem dwie z trzech bramek były samobójcze. Zespół na wyjazd pojechał w osłabionym składzie, jednak szczególnie na początku drugiej połowy starał się walczyć.
Obie drużyny mecz rozpoczęły bardzo spokojnie, licząc na błąd rywala. Niestety, ten błąd pierwsza popełniła Sparta. W starciu indywidualnym Jakub Bukowski dał się wyprzedzić napastnikowi gospodarzy i oborniczanie w 12 min przegrywali 0:1. W 28 min było już 0:2, po kolejnym błędzie tym razem w środku pola i szybkim przerzuceniu gry pod bramkę Jana Wojciechowskiego, w zamieszaniu podbramkowym napastnik Tarnovii wbił piłkę) do siatki. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ już zmianie. Drugie 45 min meczu oborniczanie rozpoczęli z dużym animuszem i w 52 min meczu zdobyli bramkę kontaktową. Mikołaj Panowicz idealnie zagrał piłkę w kierunku Łukasza Zengera, a ten pewnym strzałem pokonał bramkarza gospodarzy.
Niestety, radość  podopiecznych Mariusza Drewicza trwała tylko osiem minut. W 60 min meczu obrona Sparty podeszła bardzo wysoko, a gospodarze jednym przerzutem piłki skierowali ją w kierunku bramki Jana Wojciechowskiego. Zawodnicy, trener i kibice Sparty sygnalizowali, że napastnik gospodarzy jest na pozycji spalonej, jednak sędzia liniowy i główny uznali inaczej. W 68 min meczu zrobiło się 1:4, gdyż po dośrodkowaniu z rzutu rożnego do piłki wyskoczył Łukasz Maciejewski i tak ją wybił, że odbiła się ona od pleców Tobiasza Piątka i wpadła do siatki. Siedem minut później oborniczanie po raz drugi strzelili sobie samobójczą bramkę. Tym razem po dośrodkowaniu piłkę na rzut rożny wybić chciał Jakub Bukowski, jednak źle wyliczył jej kąt lotu i ta zamiast na rzucie rożnym wylądowała ponownie w siatce Jana Wojciechowskiego.

Podobne artykuły