Kolejne rekorodowe korki na jedenastce. Akcja protestacyjna w Warszawie i obietnice rządu PiS: będą cztery mosty w Obornikach

Kolejne rekorodowe korki na jedenastce. Akcja protestacyjna w Warszawie i obietnice rządu PiS: będą cztery mosty w Obornikach

OBORNIKI. Sytuacja drogowa w Obornikach powoli zaczyna zbliżać się do skraju wybuchu. Miasto jest niemal codziennie zakorkowane. W piątek na dużym moście zepsuła się ciężarówka. Zanim ją usunięto miasto zostało sparaliżowane. W niedziele już popołudniu, w związku z powrotami znad morzą po długim weekendzie, w pewnym momencie korek w kierunku Poznania sięgnął Parkowa, czyli miał prawie 10 kilometrów. Przejazd przez miasto trwał około godziny.
Nie ułatwiają życia oborniczanom ciągłe remonty przy przejazdach kolejowych. Gdy na jesień rozpocznie się remont dużego mostu, sytuacja się jeszcze bardziej pogorszy.
W Warszawie gminy leżące wzdłuż jedenastki rozpoczęły kampanię informacyjną, której celem jest zwrócenie uwagi publicznej na konieczność budowy drogi S11 stanowiącej swoisty kręgosłup transportowy kraju. W ramach prowadzonej kampanii umieszczono billboardy reklamowe na budynkach przy ul. Solec (Most Poniatowskiego) oraz u zbiegu ulicy Nowowiejskiej z Al. Niepodległości. Na ten krok zdecydowano się po tym, jak obietnice polityków, składane od lat, są w praktyce nierealizowane.
Przypomnijmy, że budowę S11 pod Obornikami zapowiedział jeszcze rząd PO, ale nic nie uczynił przez 8 lat w tym kierunku. W ubiegłym roku, przebywając w mieście, prezydent Andrzej Duda wyraził swoje poparcie dla projektu i obiecał za nim lobbować. Jakiś to efekt dało, gdyż rząd przyjął do realizacji drogę szybkiego ruchu pod Obornikami, ale na liście rezerwowej. Jeżeli do budżetu nie wpłyną znaczące środki, budowa S11 nie rozpocznie się przed 2023 rokiem, a nie ma jej również w perspektywie do 2025 roku. W ramach limitu 135 mld zł powstaną np. obwodnice Olesna, Chełma, Opatowa, Nowego Sącza, Chełmca czy obwodnica Poręby i Zawiercia. Jednak nie Obornik.
W końcu znalazły się środki na sporządzenie dokumentacji projektowej odcinka S11 od Złotnik do Parkowa. Wiceminister infrastruktury i budownictwa Marek Chodkiewicz stwierdził w sejmie, że S11 między Piłą a Poznaniem jest przygotowywana tak, by można było ją realizować w kolejnej perspektywie finansowej unii europejskiej, czyli po roku 2021.
Na usprawiedliwienie różnych rządów trzeba jednak przyznać, że lokalni politycy, zarówno z PO jak i PiS, niewiele robili dotąd w sprawie S11 poza ogólnikami. Szczególny żal można mieć do posła Szejnfelda z PO, który miał duże wpływy w poprzednim rządzie a nic konkretnego nie zrobił oraz wicestarosty Andrzeja Okpisza z PiS, który słabo wykorzystywał swoją pozycję we własnej partii. Dopiero burmistrz Tomasz Szrama (w swojej drugiej kadencji) zabrał się za sprawę – zaprosił prezydenta, jeździł do Warszawy, był współtwórcą stowarzyszenia gmin naciskającego na budowę – i to pomimo różnic politycznych, które go dzielą z rządem. Ruszył się też poseł Marcin Porzucek z PiS, który popierał starania Szramy z PO, a ostatnio załatwił z premierem Morawieckim sfinansowanie nowego mostu przez Wartę, przy Słonawach.
Mamy więc taką obecnie sytuację: rząd zapowiada, że będą cztery mosty przez Wartę pod Obornikami. Obok małego mostu i dużego mostu ma powstać po 2023 roku most szybkiego ruchu w ciągu S11 między Obornikami a Gołaszynem. Natomiast jeżeli lokalni politycy znajdą 20% środków, to rząd obiecał sfinansować pozostałe 80% i wybudować za dwa lata most między Obornikami a Słonawami, przy Osiedlu Leśnym.
Chwaląc w tym artykule działania Szramy i Porzucka, ciągle mamy nadzieję, że rząd Morawieckiego pod ich naciskiem wreszcie rozwiąże sprawę przejazdu przez Oborniki. Większość oborniczan, z którymi rozmawialiśmy, jednak jakoś w to nie wierzy.

Podobne artykuły