Przed spaleniem zwierzęta zabiły gazy

Przed spaleniem zwierzęta zabiły gazy

WYCHOWANIEC. Trwa usuwanie skutków pożaru chlewni w Wychowańcu. Zostały już policzone i usunięte padłe zwierzęta. Bilans jest taki, że spłonęło ok. 2500 sztuk.
Dotarliśmy też do wstępnych ustaleń przyczyny pożaru. Mógł to być zapłon gazów metanowych po pęknięciu żarówki pod stropem. Zapaliła się pianka, która izolowała strop. Uwalniający się z niej gaz prawdopodobnie zabił zwierzęta zanim spłonęły.
Użytkownik chlewni, pan Krzysztof z Poznania, ma teraz problem z uprzątnięciem pogorzeliska. Cała hodowla była kredytowana. Terminy w banku płyną, a zwierząt do odstawy nie ma, a na dodatek trzeba kupić nowe i odbudować przedtem chlewnię. Sam budynek był ubezpieczony, zwierzęta nie, więc strata jest ogromna.
Podczas gdy hodowca pertraktuje z bankiem, burmistrz Obornik czyni starania, by pomóc mu w formalnościach związanych z budową nowego obiektu. Piotr Woszczyk starał się pozyskać więźniów z zakładu karnego we Wronkach, by było dość rąk do pracy przy usuwaniu resztek zawalonego budynku. Okazało się jednak, że jest z tym problem, bowiem z 700 osadzonych z dopuszczeniem do pracy, 700 już pracuje i nie można ich od pracy oderwać.
Na pogorzelisku w Wychowańcu pojawiło się na szczęście sporo osób chętnych nieść pomoc. Urzędnicy ze starostwa powiatowego przygotowali w ekspresowym tempie potrzebne mapki do celów projektowych, a urzędnicy gminni równie sprawnie przygotowali niezbędne do budowy dokumenty. To znacznie skróci czas odbudowy chlewni, której instalacja elektryczna ma być tym razem podwójnie bezpieczna.

Podobne artykuły