W pożarze chlewni spłonęło 4500 zwierząt

W pożarze chlewni spłonęło 4500 zwierząt

WYCHOWANIEC. W sobotę około godziny 5:25 w miejscowości Wychowaniec wybuchł pożar. Ogień pojawił się w chlewni jednego z gospodarstw rolnych. W budynku znajdowało się kilka tysięcy zwierząt – tuczników i prosiąt. Liczbę podajemy nieprecyzyjne, bowiem według lokalnych służb ratowniczych było to 2500 sztuk, po przybyciu na miejsce weterynarza okazało się, że z posiadanej przez niego dokumentacji w chlewni znajdowało się 4500 sztuk inwentarza, a dyżurny strażak z Poznania mówił nawet o 10 tysiącach, z czego około 4,5 tys. zwierząt nie udało się już uratować.
Przybyło na miejsce pożaru 14 jednostek straży pożarnej, potem docierały kolejne. Łącznie pożar gasiło 20 zastępów strażaków z czterech powiatów: szamotulskiego, poznańskiego, wągrowieckiego i oczywiście z obornickiego, ze wsparciem druhów z Chrustowa i Uścikowa.
Gdy tylko udało się zlokalizować źródło pożaru ruszyła z całym impetem akcja gaszenia. Tymczasem pożar zdołał strawić dach, a jego płonąca konstrukcja zawaliła się do wewnątrz. W tym budynku znajdowało się około 2,5 tysiąca świń, w tym 2 tysiące prosiąt. Nie udało się ich już uratować.
Strażacy dość sprawnie opanowali pożar, potem zabezpieczali wszystko wokół chlewni.
Nad obiektami unosiła się chmura ciemnego, gryzącego dymu. Gdy strażacy starali się zabezpieczyć sąsiednie budynki, pojawił się dodatkowy problem, bowiem część okolicznych hydrantów okazała się nieczynna. Mimo to, z wielkim poświęceniem udało się zapobiec rozprzestrzenianiu się ognia na sąsiadujące budynki.
Akcją ratowniczą dowodził starszy kapitan Dariusz Szrama z obornickiej komendy PSP. Wedle jego oceny po przyjeździe pierwszych jednostek ogniem objęte było już 80% budynku inwentarskiego. Żadne ze znajdujących się tam zwierząt nie przeżyło pożaru. – Nie podejmowaliśmy w tych okolicznościach próby ratowania zwierząt. Niestety w pożarze zginęło 4500 zwierząt – powiedział kapitan Szrama.
Ogień ustał, część strażaków odjechała, pozostali podjęli się schładzania sąsiadujących budynków, aby pożar nie rozprzestrzenił się na nie i to się udało. 
W niedzielę na pogorzelisko przybyły służby badające przyczyny powstania pożaru oraz szacujące jego zakres. Gdy zamykaliśmy ten numer gazety prace jeszcze trwały, jednak biegły już wstępnie ustalił przyczynę tragicznego pożaru, którą mogło być zwarcie instalacji elektrycznej bądź też podpalenie. Na razie są to jednak tylko przypuszczenia. Gdy poznamy oficjalną przyczynę przekażemy ją naszym czytelnikom.

Podobne artykuły