Brak w Rogożnie zainteresowania reaktywacją linii kolejowych do Wągrowca i Czarnkowa

Brak w Rogożnie zainteresowania reaktywacją linii kolejowych do Wągrowca i Czarnkowa

ROGOŹNO. Gdy w roku 1896 powstała decyzją najwyższych urzędników kanclerza Rzeszy Ottona von Bismarcka linia kolejowa łącząca Czarnków z Wągrowcem nikt nie przypuszczał, że po niecałych 100 latach linia zostanie zamknięta. Tak się jednak stało i o ile dla Wągrowca to żaden problem, dla Rogoźna i owszem, choć nie aż tak wielki, to Czarnków został całkiem bez kolei.
Trwają zatem starania o przywrócenie ruchu pasażersko-towarowego na linii Czarnków-Rogoźno-Wągrowiec i choć na początku zarząd województwa wielkopolskiego był „za” i namawiał do wspólnej z lokalnymi samorządami reaktywacji pociągów, dziś postanowiono sprawdzić czy linia ta cieszy się w ogóle jakimś powodzeniem i będzie miała pasażerów.
Zapadła zatem decyzja o konsultacjach społecznych, a jednym z miejsc spotkań w tej sprawie było Rogoźno. Tu jednak na głowy organizatorów reaktywacji linii kolejowej już na samym początku lunęło przysłowiowe wiadro zimniej wody. Na zebranie mieszkańców zainteresowanych reaktywacją kolei Czarnków-Rogoźno- Wągrowiec przygotowano wielką salę RCK. Przybyły do niej… cztery panie i jedna „kolejarka”.
Tyleż samo było urzędników ze starostw i urzędu marszałkowskiego. Byłoby tak do końca, gdyby burmistrz Roman Szuberski nie „ściągnął” do sali grupki radnych i swojej zastępczyni, by choć o parę osób poprawić frekwencję. Namawiał do przybycia nawet rogozińską orkiestrę dętą, ale bez rezultatu.
Przemówił Michał Piechocki, wicestarosta wągrowiecki i jednocześnie prezes wągrowieckiego Stowarzyszenia Komunikacja. Wedle jego słów, Wągrowiec ma dobre połączenie kolejowe z Poznaniem, a o nie głównie mieszkańcom jego powiatu chodzi.
By zbadać zainteresowanie tym rodzajem komunikacji kolejowej i możliwościami jej rozwoju opracowano za 100 tysięcy złotych pochodzących z kieszeni podatników dokument, będący analizą popytu na przewozy kolejowe pasażersko-towarowe na połączeniu aglomeracyjnym Czarnków-Rogoźno-Wągrowiec. Opracowanie stało się też elementem studium wykonalności tej inwestycji. Lokalne Stowarzyszenie Jednostek Samorządu Terytorialnego „Komunikacja” przygotowało ankiety z pytaniami w sprawie reaktywacji 65 kilometrowej linii kolejowej. Wynika z niej, że z pociągu korzystałoby na trasie Rogoźno-Wągrowiec w ciągu doby od 100 do 200, no góra 300 mieszkańców Rogoźna. Dla przykładu z Wągrowca do Poznania linią o podobnej długości jeździ każdego dnia 5000 pasażerów. Tu jednak mimo takiego popytu dochód z biletów nie wystarcza na pokrycie nawet połowy kosztów utrzymania linii. W przypadku trasy Rogoźno-Wągrowiec nie udałoby się najprawdopodobniej uzyskać zwrotu nawet 10% tych kosztów, „ktoś” musiałby resztę dokładać.
Jak wyliczył wysłannik marszałka, koszt przebudowy linii wyniósłby, wedle wstępnych wyliczeń, minimum 200 milionów i jeszcze kilkanaście do kilkadziesiąt milionów na tabor. Do tego za parę milionów trzeba by wybudować wiadukt kolejowy nad DK 11. Koszt ogromny, zainteresowanie bardziej niż małe. Podczas spotkania pani pracująca wtedy na kolei wspominała linię, jaką na chwilę kosztem pół miliona złotych reaktywowały z Rogoźna do Wągrowca samorządy, a szynobusem jeździły potem do szkół dwie lub trzy osoby. Gdyby jeszcze firmy z wymienionych miast zechciały wozić koleją swoje towary i surowce do ich produkcji. Niestety, na 162 takie firmy zainteresowanie wykazało tylko 10 z nich. Przewóz koleją jest droższy od kołowego ze względu na koszt przeładunków, a do tego i tak na koniec trzeba towar dowieźć klientowi pod magazyny drogami.
W wypełnianych przez mieszkańców gmin ankietach, leżących na 65 kilometrach trasy kolejowej twierdzili, że ich docelową stacją jest Poznań. Takie połączenie ma Wągrowiec i Rogoźno. W tym z ostatnich miast problem stanowi nie pociąg, ale odległy od centrum dworzec oraz brak komunikacji miejskiej, by tam dotrzeć. Dojeżdżający własnymi pojazdami boją się je zostawiać przez budynkiem dworca, bo brak jest miejsc, a i teren do bezpiecznych nie należy. Wystarczy spojrzeć na wygląd budynku stacyjnego, systematycznie dewastowanego przez lokalnych wandali.
Burmistrz Roman Szuberski pytany o ewentualne przejęcie od kolei dworca stwierdził, że takich zamiarów raczej nie ma. – Błędem było, że nie przystąpiliśmy, gdy była na to pora do Metropolii Poznańskiej, więc nie będzie z tej organizacji wsparcia finansowego na budowę punktu przesiadkowego z parkingiem i na rewitalizacje dworców w Rogoźnie i Parkowie. Z własnych środków tego nie też zrobimy, bo mamy już wyznaczone zdania inwestycyjne i to na pewien czas . Burmistrz chce ułatwić rogoźnianom komunikację lokalną. Prowadzi rozmowy z firmą Poznański Bus, by uruchomiała linię autobusową z Rogoźna do Wągrowca, bo jeżdżą tam dziś tylko autobusy dowożące dzieci do szkół.
Tak garstka zebranych przeszła w dyskusji z pociągów na autobusy, wygodniejsze ze względów technicznych, a gorsze ze względu na wszechobecne korki. Linia kolejowa Czarnków – Rogoźno – Wągrowiec nadal formalnie istnieje. Na odcinku od Wągrowca do Rogoźna możliwy jest niestety już tylko ruch towarowy, a na dalszym odcinku możliwy jest obecnie ruch turystyczny z prędkością do 30 km/h. Więcej do powiedzenia w sprawie reaktywacji mogą mieć mieszkańcy Czarnkowa, ale co to rogoźnian może obchodzić?

Podobne artykuły