Grzegorz Turnau 
i „sowie piosenki”

OBORNIKI. Przybycie gwiazdy tej miary co Grzegorz Turnau wypełniło salę Obornickiego Ośrodka Kultury po brzegi. Jeszcze na pół godziny przed koncertem.
Muzyk, poeta i piosenkarz wystąpił wraz z przyjacielem Jackiem Królikiem. Turnau został bardem gdy zrezygnował z niego Uniwersytet Jagielloński. Jacek Królik został inżynierem od kotłów, więc gra na gitarze, Obaj się świetnie uzupełniają czego dali dowód w miniony piątek
W programie wykonali utwory z tekstami w co najmniej dwóch językach, niektóre o wiele bardziej znane od innych. Nie mogło zabraknąć kultowego „Cichosza” czy „Naprawdę nie dzieje się nic”, śpiewanego wraz z publicznością, były piosenki nowe i nieco starsze. Grzegorz Turnau śpiewał prócz swoich piosenek także utwory Billy Joela – przepiękne She’s always a woman – mniej znane piosenki duetu Marek Grechuta, Jan Kanty Pawluśkiewicz, Johna Lennona i obu Starszych Panów. W tych ostatnich nic nie był gorszy od Wasowskiego i Przybory dowodząc, że pochodzą z tych samych klimatów.
Tu warto wyjaśnić, dlaczego to był Wieczór Sowich Piosenek. Tak „kiedyś”, „ktoś” napisał na plakacie myląc słowa „swoje” z „sowie”, panu Grzegorzowi się to spodobało i tak już w jego recitalu zostało. Krakowski artysta nie tylko śpiewał, ale i opowiadał a w tych opowieściach było sporo wysmakowanego żartu. Za każdy z utworów otrzymywał gromkie brawa, a po koncercie była owacja na stojąco. To był niezapomniany wieczór a jego uczestnicy, którzy bywali na wielkich koncertach Turnaua twierdzili, że najlepiej słucha się go kameralnie, na przykład w sali obornickiego Ośrodka Kultury.

Podobne artykuły