Dochody starosty, burmistrzów i wójtów. Kogo zaboli, gdy prezes przytnie?

POWIAT OBORNICKI. Prezes Kaczyński zdecydował właśnie o obniżeniu samorządowcom ich dochodów o 20%, a te są ustawowo i tak organiczone (czytaj – zamrożone).
W przypadku wójtów, burmistrzów i starosty pensje nie mogą przekroczyć 12,5 tys. zł., bowiem ich pobory nie mogą być wyższe niż siedmiokrotność kwoty bazowej wynoszącej obecnie 1789,42 zł.
To dokładnie 12 525,94 zł co miesiąc z uwzględnieniem wszystkich składników i dodatków. Tu trzeba dodać, że do powyższej kwoty nie wlicza się jedynie trzynastki w wysokości 8,5 proc. rocznego wynagrodzenia, a także nagrody jubileuszowej, która wynosi od 75 proc. wynagrodzenia miesięcznego po 20 latach pracy do nawet 400 proc. wynagrodzenia miesięcznego po 45 latach pracy. Jeżeli groźba prezesa wejdzie w życie, to maksymalna płaca miesięczna każdego samorządowca będzie nieznacznie tylko przekraczać kwotę 10 tysięcy złotych.
Zajrzeliśmy do oświadczeń majątkowych starosty, obu burmistrzów i pani wójt za rok 2016, (bo zeszłorocznych jeszcze nie opublikowano) i wynika z nich, że najwięcej może stracić starosta Adam Olejnik, który niedawno zadbał o to, by jego pobory wzrosły do kwoty maksymalnej i za rok 2016 zarobił 157 982, więc z dodatkami 13 165 miesięcznie. Oznacza to stratę ponad 3 tysięcy złotych każdego miesiąca.
Stratę odczuje też burmistrz Roman Szuberski, który w tym samym roku zarobił 192 613, ale wraz z nagrodą jubileuszową, co daje średnio z dodatkami 16 051 zł. Burmistrz Szuberski bez owej nagrody zarabiał (145700 za tok 2015) 12 141 złotych miesięcznie, ale otrzymał niedawno podwyżkę, a staraniem prezesa Kaczyńskiego może ją stracić wraz z częścią poborów.
Pensja podskoczyła też, choć niewiele, pani wójt Ryczywołu. Renata Gembiak-Binkiewicz zarobiła w roku 2016 kwotę 122 486 co daje pensję miesięczną brutto wraz z dodatkami w wysokości 10 207 złotych. Prezesowskie cięcie poborów o 200 złotych powinna więc przyjąć bez większego stresu.
Decyzją prezesa PiS nie przejmie się też jakoś szczególnie burmistrz Obornik Tomasz Szrama. Osiem lat temu przejął po poprzedniczce pobory w kwocie rocznej 150 659 czyli netto 103 930, co powoduje, że burmistrz co miesiąc dostaje na rękę 8 660 złotych. Brutto daje to 12 500 złotych z dodatkami, ale biorąc pod uwagę, że ani razu przez owe osiem lat nie zadbał o podwyżkę i nie zgodził się na podniesienie mu poborów przez radę miejską, można domniemywać, że najwyraźniej zarobki nie są jego priorytetem, więc jeśli nawet „coś” mu zetną, to bólu raczej nie poczuje.
Na koniec tych wyliczeń zamieszczamy ważną uwagę. Tych danych nie powinny czytać ani rozpowszechniać osoby ciężko pracujące, a zarabiające średnio do 2500 miesięcznie, których jest w powiecie większość, bo wobec dochodów samorządowców swych gmin i powiatu mogą niechybnie wpaść w kompleks niższości.

Podobne artykuły