Napadł na urzędniczkę, ale go zaraz schwytali

Napadł na urzędniczkę, ale go zaraz schwytali

OBORNIKI. W piątek około godziny 8:30 pewien oborniczanin wszczął burdę przy Galerii Młyńska.
Awanturował się, że jeszcze zamknięte (Galeria czynna jest od 9:00), szarpał drzwi, zaczepiał ludzi, był wyraźnie pobudzony. Ktoś wezwał policję. Przybyły na miejsce partol nie zastał awanturnika, ale policjanci po wysłuchaniu relacji postanowi go zatrzymać zanim „coś” wykombinuje. Sprawdzili monitoring i zapamiętali sylwetkę awanturnika, a następnie ruszyli go szukać.
Awanturnik faktycznie opuścił teren Galerii i udał się ulicą Piłsudskiego, a dalej w Kowanowską. Gdy skręcił w tę ulicę zauważył przy windzie na tyłach magistratu młodą kobietę. Czekała na windę, bowiem była urzędniczką zatrudnioną w jednym z wydziałów urzędu, znajdującym się na II piętrze budynku i czekając rozmawiała przez telefon komórkowy. Dochodziła godzina 9:00.
Mężczyzna, jak się potem okazało 32-letni oborniczanin, rzucił się na nią, próbując wyrwać jej z ręki telefon.
Napadnięta zachowała się nadzwyczaj przytomnie. Zamiast siłować się ze znacznie silniejszym mężczyzną, upadła twarzą ku ziemi, ze skulonymi nogami, z rękoma obejmującymi głowę. Leżąc w takiej pozycji głośno krzyczała.
W tym czasie policjanci przemierzali radiowozem okolice Galerii, starając się znaleźć awanturnika. Jadąc z otwartymi oknami ulicą Stefanowicza usłyszeli krzyk kobiety. Natychmiast włączyli sygnały i skręcając pod prąd w Kowanowską, zauważyli przy szybie widy zdezorientowanego dźwiękiem syreny policyjnej mężczyznę oraz leżącą na ziemi i krzyczącą kobietę.
Reszta trwałą sekundy. Tyle potrzebowali rośli funkcjonariusze, by powalić napastnika na „glebę” i założyć mu kajdanki. Potem odwieźli go do komendy policji.
Jak relacjonuje oficer prasowy st. sierż. Paweł Witzberg: Dzięki zdecydowanej reakcji funkcjonariuszy sprawca szybko trafił do policyjnej celi, a zrabowane mienie wróciło do właścicielki. W trakcie przeszukania mężczyzny okazało się, że miał on przy sobie woreczek strunowy z amfetaminą. Kolejną porcję narkotyków znaleziono w jego samochodzie. 
Napadniętej kobiecie nic się nie stało, poza oczywiście ogromnym stresem, telefon odzyskała.
32-letniemu oborniczaninowi prokurator podliczył napaść z zamiarem kradzieży, posiadanie narkotyków o wcześniejszej burdzie nie wspominając i grozi mu nawet do 12 lat więzienia.
Ostateczny wyrok określi sąd, który już przychylił się do wniosku prokuratora i zastosował wobec napastnika areszt, a oborniccy policjanci kolejny raz dowiedli swojej sprawności.

Podobne artykuły