Potrzebny rakarz

OBORNIKI. Pracownicy schroniska dla bezdomnych psów Azorek są w opinii kierującej tym przybytkiem Iwony Jindry „zarobieni” ściganiem po mieście od rana do wieczora bezpańskich czworonogów.
Skarży się, ze straż miejska ich w tym nie wyręcza, wykonując inne zadania i cały ciężar wyłapywania psów spoczywa na nielicznej załodze schroniska. W tej sytuacji potrzebny jest tam kolejny etat rakarza lub jak kto woli hycla, albo „hultaja”, bo i tak tę profesję niegdyś nazywano, pojętnego i najlepiej doświadczonego w łapaniu psów.
Budżet Azorka nie udźwignie wynagrodzenia dla hycla, więc Iwona Jindra zaapelowała do rady miejskiej o większe środki.
Rada miejska decyzji jeszcze nie podjęła, martwiąc się raczej wysokim kosztem przebudowy schroniska, na szczęście refinansowanym przez partnerskie gminy. Problemem też może być prowadzenie prac budowlanych w obiekcie, z którego nie ma gdzie wyprowadzić licznych lokatorów.
Być może dopiero po przebudowie radni pochylą się nad dodatkowym etatem dla gminnego rakarza.

Podobne artykuły