Drugie Barwy Dakaru w Obornikach

OBORNIKI. Barwy Dakaru 2018 zaplanowano jako imprezę, która przyciągnie tłumy. Była poprawa pogody, były wspaniałe pojazdy i to wszystko co im towarzyszy, zabrakło jedynie publiczności, bo te kilkadziesiąt osób to jeszcze nie tłum. W sobotę przyszło nieco osób, potem nadchodzili kolejni, podczas gdy ci pierwsi wychodzili z placu miejskiego targowiska. W niedzielę zaświeciło słonko i na targowisku oraz w lesie Dahlmanna pojawiły się prawdziwe tłumy. Można było spotkać wspaniałych rajdowców startujących w Dakarze, którzy opowiadali o swoich startach i zdradzali ciekawostki z najsłynniejszych rajdów. Wśród nich był Grzegorz Baran uczestnik 10 Dakarów, który odpowiadał na wiele pytań i demonstrował sprzęt. Wśród prawdziwych perełek można było zobaczyć autentyczny quad na którym Rafał Sonik święcił sukcesy.
Strażacy z Lipy i Ludom pokazali, jak błyskawicznie zagasić dymiący pojazd i uwolnić zakleszczone tam osoby, a potem był jeszcze pokaz pierwszej pomocy. Mistrzowie jednośladów wjeżdżali niemal na wszystko i co ważne też z tego zjeżdżali przy pełnym zachowaniu bezpieczeństwa. Przygotowano prezentacje pojazdów wyczynowych 4×4, buggy, quadów, motocykli, trening enduro, była strefa wystaw i sprzedaży olejów motocyklowych pewnej australijskiej firmy oraz ciekawych gadżetów motocyklowych. Przy wejściu na płytę targowiska zaparkował swe pięciolitrowe monstrum Piotr Bukowski, mechanik i konstruktor z Kiszewa. Pan Piotr stworzył już piątego monstertrucka, tym razem z ośmiocylindrowym silnikiem wielkiej mocy, a prezentować pojazd pomagały mu dwie śliczne hostessy.
Wrażenie robiły też terenówki, które zmierzyły się na bezdrożach ziemi obornickiej.
Wśród przybyłych na targowisko nie zabrakło takich postaci światka motoryzacji jak Grzegorz Mantyk, prezes i współtwórca obornickiego motoklubu czy Ryszard Obst, którego wnuk jako już trzecie pokolenie ścigających się Obstów święci triumfy w dalekim świecie, przeganiając swym gokartem wszystkich konkurentów. Ogromnym powodzeniem cieszyły się motocykle enduro, wystawiane na dwóch kondygnacjach młyna Dahlmanna, a otoczone niezliczona ilością pucharów zdobytych przez obornickich motocyklistów.
Nieopodal jednego z takich stoisk prezes Grzegorz Mantyk tłumaczył kierowcy Grzegorzowi Baranowi, który „zaliczył” już 10 Dakarów i był na niejednej imprezie, że w Obornikach można przygotowywać wspaniałe zawody i podobne jak ten eventy dzięki doskonałym relacjom świata sportu z burmistrzem miasta i jego ekipą, którzy chętnie współdziałają, starając się być we wszystkim pomocni.
Pod murami młyna drzemały uwalane obornickim błotem terenówki, a naprzeciwko nich Zdzisław Kowalczuk, prezes Obornickiego Stowarzyszenia Lotniczego, prezentował piękną, dumną motolotnię, której żadne błocko nie jest straszne.
Dealerzy quadów i motocykli zachęcali do oglądania prezentowanych na swych stoiskach maszyn, a wśród zwiedzających można było spotkać Bartka Tecława, który przyznał, że solidny motocykl BMW „kręci go” nie mniej niż solidne disco polo.
Podczas, gdy ojcowie sprawdzali moc pojazdów, mamy ustawiały się wraz z pociechami w długich kolejkach po lody i watę cukrową. Na wszystkich spoglądało z góry wiosenne słonce i było wiadomo, że impreza się udała, dając początek tegorocznych imprez moto-sportowych.

Podobne artykuły