Porażka na nowej murawie

OBORNIKI. Miłe złego początki, tak można zatytułować pierwsze spotkanie piłkarzy Sparty na nowej płycie stadionu przy ul. Objezierskiej w rozpoczynającej się rundzie wiosennej. Przeciwnikiem oborniczan był zespół Lubuszanina Trzcianka, który przed meczem zajmował szóstą pozycję w tabeli z przewagą trzech punktów nad drużyną Sparty. Oborniczanie, którzy po raz pierwszy od ponad pół roku wyszli na trawiastą nawierzchnię, zaatakowali z ogromnym animuszem i grając pierwszą połowę z wiatrem próbowali zepchnąć rywala do defensywy. Już w 5 minucie gry Spartanie objęli prowadzenie, a strzelcem bramki okazał się Łukasz Zenger, który wykorzystał błąd trzcianeckiego bramkarza i uderzeniem z 25 metra umieścił piłkę pod poprzeczką bramki. Warunki pogodowe, w tym zimny, porywisty wiatr sprawiały mnóstwo problemów obu zespołom. Zawodnicy Lubuszanina grając pod wiatr nie stwarzali aż tak wielu sytuacji pod bramką Wojciechowskiego, ale te które stworzyli były bardzo groźne. Niestety, tuż przed przerwą najlepszy zawodnik w drużynie gości Błażej Nowak po indywidualnej akcji ograł w narożniku pola karnego Krzysztofa Schoena i uderzył nie do obrony w samo okienko obornickiej bramki. Było wiadomo, że po przerwie to oborniczanom będzie grało się trudniej, gdyż zimno i wiatr jeszcze się spotęgowały. Lubuszanin zaczął przeważać i już 15 minut po przerwie wyszedł na prowadzenie. Dośrodkowanie z prawej strony boiska głową wykończył napastnik gości. Wojciechowski odbił piłkę, ale przy biernej postawie obornickich obrońców Paweł Iwanicki nie miał najmniejszych problemów ze zdobyciem drugiej bramki dla Lubuszanina. Sparta dążyła do wyrównania, ale grając pod wiatr nie umiała znaleźć recepty na rosłych obrońców gości, akcje nie kleiły się i z chaotycznych ataków nic nie wynikało. Lubuszanin wyprowadzał za to groźne kontry, a mając w swoim składzie bardzo szybkiego Nowaka, większość piłek kierowanych było do niego. Po jednej z takich akcji trzcianecki skrzydłowy pomknął lewym skrzydłem i mając przed sobą tylko Wojciechowskiego technicznym strzałem zdobył w 67 minucie trzecią bramkę dla Lubuszanina. Oborniczanie próbowali do końca zmniejszyć rozmiary porażki, ale było widać, że przewaga fizyczna gości jest tutaj kluczowa i przebicie się przez szczelną obronę przy grze pod wiatr graniczyło praktycznie z cudem. W 86 minucie zrezygnowani piłkarze Sparty stracili czwartą bramkę po kolejnej kontrze wykończonej prze kapitana z Trzcianki Pawła Iwanickiego.

Podobne artykuły