Młodzież i dyrektorzy dyskutowali o kondycji obornickich szkół

Młodzież i dyrektorzy dyskutowali o kondycji obornickich szkół

OBORNIKI. Ubiegłotygodniowe obrady Młodzieżowej Rady Miejskiej zdominował temat szkół jako takich, nie programów nauczania, nie jakości szkół, ale ich stanu technicznego jak i wyposażenia.
Niemal wszyscy radni i uczniowie zarazem podkreślali braki nowych komputerów i wyposażenia pracowni.
W Szkole Podstawowej nr 3 dodatkowo pojawił się problem ze stojącym przed szkołą płotem. W Szkole Podstawowej w Objezierzu brakuje szafek odzieżowych, co powoduje konieczność pozostawiania kurtek na ziemi. W objezierskim gimnazjum potrzebna jest odnowa stołówki, a jego uczniowie marzą też o stojaku na rowery. Były zgłaszane problemy z salami gimnastycznymi lub ich brakiem oraz, jak w Maniewie, stanem boisk.
Liceum ogólnokształcące potrzebuje nowego parkietu w sali sportowej oraz pomocy dydaktycznych. – Nie ma nawet mikroskopu czy innych podstawowych urządzeń, a także komputerów. Potrzebny jest remont całej sali informatycznej. Prysznice mamy w tak fatalnym stanie, że nie można z nich korzystać, a wszechobecny tam grzyb odbiera chęć wchodzenia do łazienek – informowali uczniowie tej szkoły. Zauważyli też, że drzewa zaśmiecają im boisko, co utrudnia korzystnie z niego w czasie zajęć.
Jedynie uczennica Zespołu Szkól im. gen. T. Kutrzeby stwierdziła, że szkoła ma wszystko co potrzeba, w dobrym stanie i niczego w niej nie brakuje.
Po wystąpieniu uczniów poszczególnych szkół przyszła kolej na ich dyrektorów. Aldona Święcichowska zarządzająca największą ze szkół, obornicką dwójką przyznała, że remontu wymaga w pierwszym rzędzie budynek przejęty po gimnazjum. – Mam pełną świadomość, że inne szkoły mają cieknące dachy, brak im boisk i komputerów. Potrzeb jest więcej niż pieniędzy. Burmistrz ich nie skąpi, ale po prostu ich brak. Dyrektorzy są w stałym kontakcie z burmistrzem i choć się stara, to i tak na wszystko nie wystarczy. Jeżeli wygra kolejne wybory, to z pewnością będzie kontynuował rozpoczętą misję odnowy szkół.
Agnieszka Katarzyna Balcerowiak wysłuchawszy uczniów liceum ogólnokształcącego dodała od siebie – Nasza szkoła jest pod starostwem powiatowym. Jesteśmy świadomi potrzeb naszej szkoły, a są one podobne jak w szkołach gminnych. Złożyłam u starosty wniosek o nową pracownie komputerową. Co z tego wyjdzie, zobaczymy.
Dyrektor obornickiej trójki Lidia Polcyn przyznała: burmistrz i Krzysztof Hetmański znają nasze potrzeby. Jedną z nich jest brak parkingu przed szkołą. Brakuje nam też rowerowni. Szukamy rozwiązań. Komputery są i u nas problemem. Nasze mamy z 2004 roku i dziw, że wciąż działają.
O komputerach pamiętających dawne czasy, niekompatybilnych z obecnie obowiązującymi programami, mówiła też zastępująca dyrektor Zespołu Szkół UNICEF Karolina Ogórowicz.

Danuta Jagodzińska zarządzająca szkołą w Maniewie skarżyła się głównie na brak sali gimnastycznej. Przyszkolne trawiaste boisko jest w złym stanie technicznym. Problemem jest także pracownia komputerowa z przestarzałym oprogramowaniem. W szkole brakuje pracowni przedmiotowych.
Dyrektor Dorota Stypuła z Rożnowa stwierdziła, że – W naszej placówce jest podobnie jak w innych szkołach, choć na 20 komputerów połowa jest nowoczesnych. Potrzebne jest docieplenie budynku, opalanego brykietem drzewnym. Pani dyrektor opowiadała, jak w mroźne dni dziewczynki okrywają się kocami, by nie trząść się z zimna. Na pocieszenie poinformowała, że jest już decyzja o dołożeniu grzejników w niektórych klasach. – Gmina wchodzi w projekt docieplania budyniów, więc nasz problem zniknie. Szkole brakuje boisko szkolne takie jak ma dwójka i Kiszewo.
Dyrektor szkoły w Kiszewie Zofia Kotecka porównała potrzeby szkół powiatowych i gminnych, a te są często podobne. – Staram się o środki dla Kiszewa i choć wiele się zmieniło, to nadal jest wiele potrzeb. Podłoga w sali sportowej po każdym lecie faluje i nikt nie wie dlaczego. Komputery się zestarzały. Czekamy na remont drugiej połowy dachu, bo przecieka. Jako członek zarządu powiatu wiem o tym, że przecieka również dach w szkole w Kowanówku oraz w szkole w Rogoźnie. Jak skończymy szpital, to zabierzemy się za szkoły. Na koniec swej wypowiedzi zaapelowała do młodzieży: – Tam gdzie przy waszych szkołach są boiska wielofunkcyjne, to z nich korzystajcie po zajęciach, by nie stały puste.
Krzysztof Zielonacki, kierujący szkołą w Chrustowie zauważył, że jego placówka ma podobne bolączki innych szkół. – Lekcje wychowania fizycznego odbywają się w holu i na korytarzu, bo brakuje szkole sali sportowej. Nasza pracownia komputerowa, choć najlepsza w gminie, wciąż jeszcze niedomaga. Brakuje nam pomocy naukowych i pracowni tematycznych.
Wreszcie głos zabrał nadzorujący gminną oświatę dyrektor Centrum Usług Wspólnych Krzysztof Hetmański i zaczął od zapewnienia zebranych, że problemy nie tylko zna, ale stara się też je w miarę posiadanych środków rozwiązywać. – Zleciliśmy już firmie komputerowej analizę potrzeb naszej oświaty. Pochłonie to ponad milion złotych, a takich środków z zewnątrz nie pozyskamy. Minister Edukacji Narodowej obiecał nam zakup pomocy naukowych, ale na razie nic z tego nie wyszło, może coś ruszy jeszcze w tym roku. Rozbudujemy przedszkole, by nie brakowało miejsc dla wszystkich dzieci. Do budżetu oświaty dokładamy już ponad połowę, bo Ministerstwo Edukacji Narodowej przekazuje nam subwencję poniżej połowy potrzeb i wciąż tę kwotę zmniejsza.
Dyskusja na temat szkół dowiodła dojrzałości uczniów oraz precyzji ich ocen. Potwierdzili to dyrektorzy szkół, a jedynym punktem spornym było zakładanie wyższości szkół miejskich nad wiejskimi. Tu dyrektor Zofia Kotecka zgłosiła swój stanowczy sprzeciw wobec takim stereotypowym podziałom. Krzysztof Hetmański zapewnił, że wszystkie szkoły jego urząd traktuje identycznie, a autor niefortunnej tezy szybko się zeń wycofał.

Podobne artykuły