Dla kogo i gdzie obiadki?

OBORNIKI. Oborniccy seniorzy za pośrednictwem rady seniorów, ciała doradczego burmistrza Obornik, zaapelowali do ojca miasta o uruchomienie taniej stołówki dla mniej zamożnych osób w jesieni życia oraz samotnych.
Tu pojawił się pierwszy problem, bo często samotnych i niezamożnymi dzieli ekonomiczna przepaść. Gdy jednym nie chce się gotować dla jednej osoby, inni nie bardzo mają za co ugotować. Seniorzy jednak nie dawali za wygraną, uważając takie informacje, że nie ma lokalu, że zabrania gdzieś coś sanepid za zwykłe wykręty.
Wedle żądających oborniccy restauratorzy mają wystarczający potencjał, by ich tanio karmić, wystarczy jedynie, że burmistrz zaprosi ich do współpracy. Można dożywiać seniorów w restauracjach, płacąc za obiady karnetami refinansowanymi przez gminę ze wsparciem Caritasu.
Temat podjął przedstawiciel Caritasu Poznań wskazując bar przy placu Wolności z obiadami dla biednych i wykluczonych. – Wydajemy bon i można zjeść coś ciepłego i sytego. Jeżeli znajdziecie odpowiednie miejsce w Obornikach, to też możemy jakąś część do posiłków dołożyć – obiecał ks. Marcin Janecki.
Eugeniusz Kierstan przypomniał, że daleko szukać nie trzeba – bo są już w Obornikach miejsca wydawania posiłków, z tym, że dla biednych. U babci, czy Caritas na górce przy kościele. Dyrektor opieki socjalnej Hanna Kniat Szymańska dodała: Mamy program dożywiania. Od kiedy pojawił się program 500+ mniej przeznaczamy na dożywianie dzieci, zostaje więcej dla dorosłych. My kupujemy posiłki w restauracjach, część chętnych zabiera je do domu. Niektórzy kupują prywatnie za obniżoną kwotę, dożywiamy, ale mamy małe pomieszczenie, na szczęście jest też mało chętnych. Można taki program dożywiania seniorów powołać, ale trzeba mieć dla kogo go tworzyć. Najpierw trzeba zdiagnozować potrzeby. Restaurator nie ugotuje, jeżeli nie ma pewności co do liczby konsumentów.
Kierstan wyraził obawę, czy seniorzy będą zadowoleni z potrzeby deklarowania swych chęci. – Nam chodzi o normalny obiad – surówka, ziemniaki i mięso, zjedzone z kulturą. Już mieliśmy propozycję super obiadu za 11 złotych, ale można jeszcze negocjować. W jego ocenie jest wiele osób potrzebujących wsparcia, ale można ich pytaniami wystraszyć, bo uznają takie deklaracja za coś wstydliwego.
Przysłuchujący się dyskusji Błażej Marczuk zapewnił, że gmina pomoc w dożywianiu seniorów już realizuje poprzez parafię Miłosierdzia Bożego, a zadanie to zleciła parafii gmina, płacąc za wszystko ze środków pożytku publicznego. – Dokarmianie dotyczy potrzebujących. Potrzebne są jednak dane, by restauratorzy znali ilość konsumentów. Dyrektor Caritasu, Marcin Janecki obiecał wsparcie. – My mamy na abonament i idziemy z listą do gotujących, a oni gotują.
Przysłuchując się dyskusji można było odnieść wrażenie, że stronom nie chodzi wcale o to samo. Seniorzy chcieliby pójść do restauracji, gdy przyjdzie im na to ochota, bez wcześniejszych zapisów, rejestracji i deklaracji, potem zjeść tani obiadek, za który w znacznej części ktoś za nich zapłaci. Organizatorzy dożywiania chcieliby mieć listę potrzebujących, znać budżet, mieć umowy i rozliczenia. Na dodatek obie strony mają racje. Im dłużej trwała dysputa, tym więcej pojawiało się niejasności.
Jedni nalegali na posiłki mięsne, inni woleli różnorodność z przewaga dań jarskich, a jeszcze inni zabiegali o wybór z minimum dwóch zestawów. Powstał problem czy powinna powstać stołówka i to najlepiej w centrum Obornik, czy lepiej wydawać bony do obornickich restauracji. Ma to dotyczyć osób samotnych i niezaradnych, czy tylko tych, którzy żyją na krawędzi minimum socjalnego. Podczas rozmów o tanich obiadach nikt nie starał się zdefiniować słowa „tanie”.
Ostatecznie rada seniorów postanowiła wystąpić z propozycją rozwiązania problemu do burmistrza Obornik. Posiedzi, pomyśli, a jak zgłodnieje to coś zaproponuje.

Podobne artykuły