Zebranie wiejskie w Ryczywole z krytyką działań powiatu

Zebranie wiejskie w Ryczywole z krytyką działań powiatu

RYCZYWÓŁ. Sołtysująca w Ryczywole zaledwie od października 2017 Ewa Knopczyk zwołała swe pierwsze wielkie zebranie wiejskie. Rozpoczęła od multimedialnej prezentacji dokonań roku minionego.
Z budżetu Ryczywołu wydano 8 tys. na dokumentację przebudowy przesmyku przy Marcinkowskiego; 10,500 kosztowały trzy progi zwalniające; 2 tysiące otrzymało lokalne OSP na buty strażackie; za 10 tys. utwardzono ulicę Sienkiewicza; 7.622 zł kosztowały ryczywolskie imprezy, a było ich wiele i każda udana; 20 tys. przeznaczono na budowę przejścia dla pieszych przez tory na ulicy Kolejowej. Wieś nie tylko wydawała, ale i zarabiała. Za wysokie miejsce w konkursie otrzymała 2000 złotych, za które zakupiono namiot imprezowy.
W tym roku w budżecie wiejskim Ryczywół ma do zagospodarowania 39 622. To kwota spora, ale i wydatków jest sporo. Pani Ewa ma zamiar wraz z rada sołecką wydawać pieniądze po gospodarsku i zgodnie z oczekiwaniami mieszkańców Ryczywołu.
Przy okazji spotkania wójt Renata Gembiak-Binkiewicz przedstawiła rozliczenie budżetu całej gminy i wyliczyła dokonania roku minionego oraz złożyła raport z zamierzeń tegorocznych.
Tu miejsce poświęcamy jednak sprawom Ryczywołu, a było ich kilka, wynikłych z ożywionej dyskusji.
Prym wiodła pani Bogusława, baczna obserwatorka życia swojej wsi, a szczególnie swojej ulicy 6 Stycznia. Krytykowała jej stan, zwłaszcza po deszczach, niszczenie znaków drogowych, a także fakt braku działania nowych lamp.
Ulica znajduje się w ciągu dróg powiatowych, więc wójt mogła się ustosunkować jedynie do sprawy niedziałających lamp. – Musimy zmienić konserwatora, bo miesiącami czekamy na włączenie świateł. Prąd braliśmy od mieszkańców, by sprawdzić działanie lamp. Moja frustracja sięga już zenitu, on mi teraz obiecują światło na kwiecień, więc zmiana konserwatora będzie konieczna – wyjaśniała Renata Gembiak-Binkiewicz.
Wyjaśniała też pani Bogumile kwestie zarządu nad drogami. – Doskonale rozumiem pani problem. Wszelkie apele mieszkańców pani ulicy przekazujemy powiatowi, bo to ich teren. Znów będę interweniować. Wiem, że pani to nie zadawala, ale co w tej sytuacji zrobić? Już daliśmy powiatowi na przebudowę tej ulicy pieniądze. Chętnie byśmy tę ulicę od powiatu przejęli, ale to niemożliwe ze względu na nieuregulowane sprawy własności tego terenu.
Pani Bogusława nie chciała przyjąć jednak do wiadomości faktu, że gmina niewiele może zrobić na nieswojej drodze. Była krytyczna także w kwestii innych dróg: Wkurza mnie, że w Tłukawach jest robiona droga, a ludzi tam mało, a u mnie nie, choć płacę podatki. 6 Stycznia opuszczona. Takich głosów można przy różnych okazjach usłyszeć więcej, choć nie są one sprawiedliwe. Mieszkańcom Tłukaw się droga należy tak jak każdemu, a podatki płacą wszyscy.
Pani Bogusława była krytyczna też wobec porządku. Wedle jej słów, ryczywolanie strasznie brudzą. – Rynek ładnie, a na Czarnkowskiej aż się iść nie chce. Trzeba zmusić właścicieli posesji do sprzątania. Na placu zabaw jest pełno kup, bo tam ludzie psy wyprowadzają.
Na zaniedbania powiatowe skarżył się też pan Krzysztof: Przy parku powiat ma sprzątać, piszemy pisma i nic. Bałagan panuje na ich terenie i nie możemy na to wpłynąć.
Pan Roman z ulicy Chodzieskiej skarżył się na zaniedbania na swojej ulicy. – Ludzie chodzą na zakupy do Dino, a lampy się kończą wcześniej i dalej chodzą po ciemku. Chodnik po mojej stronie kończy się rowem, a można go przecież zasypać i zrobić kawałek chodnika.
Narzekał, że rynek wciąż nazywa się 1 Maja. – Była okazja to zmienić i zamiast 1 maja zrobić nazwę „Rynek”.
Wójt wyjaśniała: Na 1 Maja już była próba zmiany jej nazwy i to nie jedna, ale nie było chętnych na taką zmianę. Wywołało to dyskusję, czy 1 Maja to święto komunistyczne, czy tradycja i święto pracy wszystkich ludzi. Na szczęście wszyscy i tak mówią „rynek”. My możemy oczywiście nadal proponować formalną zmianę nazwy.
Pan Grzegorz pytał o odwodnienie zalewanych terenów. – Składki spółek wodnych poszły w górę i czekamy, z 16 na 22 w Łopiszewie i na 20 w Lipie. Powinni odwadniać, ale z głową. Połowa wód w Ryczywole płynie do jednego rowu. Teraz wchodzą Wody Polskie i nie wiadomo jak będzie.
Pani wójt stwierdziła: Jest szansa na odwodnienie. Zauważmy jednak, że w Rogoźnie mają na tyle wysokie składki, że nie tylko wszystkie rowy mają drożne, ale jeszcze stać ich na zastawki. Nam do nich daleko.

Wójt Renatę Gembiak-Binkiewicz pocieszał Marian Głów. – Trzeba się zabrać samemu i dobrze poszukać. Robimy sami i wszystkie rowy mamy wyczyszczone. Wynajmujemy solidną koparkę za 160 zł/h, a ona nam szybko, w trzy dni, wyczyściła i jeszcze pieniądze nam zostały na koncie.
Pan Franciszek z Gorzewa ostrzegł: Na drodze Ludomy-Gorzewo czai się śmierć. Świeżo wyremontowana, a taka niebezpieczna. Pnie tam zostawili. Po ciemku ich nie widać. Droga jest źle zrobiona i niebezpieczna. Dobrze, że tam jeszcze nikt nie zginął. Dziwi mnie, że pani przelała powiatowi pieniądze, a droga nie została dobrze zrobiona. Ja piszę do powiatu, a odpowiedzi starosty są śmieszne. Moi sąsiedzi też na nią narzekają.
Wójt oświadczyła: Gdybym nie walczyła, to pnie byłyby tam wszystkie do dzisiaj. Nadzorowałam, mieszkańcy też, interweniowałam wiele razy jako partner, były protesty. Mieszkańcy chcieli usunięcia drzew. Część tych drzew wycięto jednak z rozpędu. Zostawili pnie tylko po tych wyciętych bez pozwolenia i nie wiem dlaczego. Pisaliśmy do powiatu w sprawie tych pni, to nam nawet nie odpowiedzieli. Nadal kilka zostało i czekają. Przez cały czas przebudowy walczyłam z powiatem i ich wykonawcą o jakość, o to, aby zamiast piasku użyli cementu, by droga była bezpieczna.
Obecny w sali Gminnego Ośrodka Kultury Krzysztof Ostrowski, członek zarządu powiatu, wysłuchawszy długiej listy skarg na działanie powiatowych instytucji przyznał: Wsłuchuję się w waszą krytykę i przyznaję wam rację. Nie będę opowiadał o tym, że powiat nie ma pieniędzy, bo buduje wciąż szpital, bo to nie jest sensowny argument. Chylę czoła przed panią wójt, że tak wiele zrobiła.
Pan Krzysztof obiecał zadbać o usuniecie pozostawionych od zeszłej jesieni pni, gdy tylko się poprawi pogoda, bo faktycznie zagrażają kierującym. Przedstawił też listę powiatowych zamierzeń inwestycyjno -remontowych na terenie gminy Ryczywół, a dotyczących głównie mostów. – Zrobimy przepust na suchodole. Inne mosty są w powiecie w katastrofalnym stanie. Poprosimy ministra o wsparcie. Na razie odmowy nie ma. Zaczynam się zastanawiać na tym, czy wystarczy nam pieniędzy. Brak jest też ludzi, beton i asfalt idą w górę. Zrobimy projekt mostu na Flincie przed kościołem. To mosty taboretowe z poznańskimi wspornikami, solidne, ale mają problem z wjazdem i ze zjazdem, więc trzeba je remontować. Chcemy, aby zwiększył się udźwig mostów, dla wygody rolników i kierowców.
Sołtys Ewa Knopczyk wyraziła powątpiewanie co do planów pana Krzysztofa oraz reszty zarządu powiatu. – Jak robiliście wiadukt, to też obiecywaliście, że będzie większy tonaż i co? I wam nie wyszło. Jak zwiększymy tonaż, to co będzie z ulicą Czarnkowską? Już drży szkło jak jadą ciężarówki, woda na Czarkowskiej stoi i chlapie na elewacje. Czarnkowska waszych przeróbek nie wytrzyma.
Pan Grzegorz dopytywał wójt: Czy za wynajem nowej hali kluby sportowe i stowarzyszenia też będą płacić? – Renata Gembiak-Binkiewicz odparła: Tak, ale stawki preferencyjne. Gmina nie może dotować klubów sportowych, zasila ich konta z pożytku publicznego. Gmina jak nigdy dotąd dotuje kluby sportowe i stowarzyszenia, by miały na finansowanie opłat za halę. Szkoły też płacą, ale gmina też finansuje szkoły, przekazując im środki na opłaty.Koszty stałe utrzymania sali będą i trzeba je będzie pokrywać z opłat albo przekazać administrację sali podmiotowi zewnętrznemu, ale on także pobierze opłaty. Gmina wydzierżawi salę własnej spółce, bo pozwoli to jej odzyskać pełen VAT w 100 %. A VAT od 9 milionów, to nie byle co.
Radny Łukasz Krzyśko zaproponował, aby – dla dobra społecznego i bezpieczeństwa zrezygnować z nałożonej na wykonawcę przebudowy drogi Gorzewo-Ludomy kary za wycinkę drzew.
Prośba ta najwyraźniej zaskoczyła panią wójt, bo zapytała: Jak pan może tak mówić jako radny? Gmina ma się pozbawiać należnej jej opłaty za nielegalnie wycięte drzewa? Nie wolno nam tej kary umorzyć i zrezygnować z kwoty 139 tysięcy, bo byłaby to niegospodarność. My możemy umorzyć pomyłkę osobie fizycznej, ale nie przedsiębiorcy, bo tak mówi prawo. Przedsiębiorcy daliśmy czas i szansę. On się odwołał do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, a Kolegium utrzymało w mocy naszą decyzję o karze. Miło nam nie jest, bo ktoś z tej firmy te 139 tysięcy zapłaci, ale jest to sprawiedliwe. Pomijając literę prawa, muszę panu powiedzieć, że nasi obywatele na umorzenie się nie zgodzą.
Łukasz Krzyśko usłyszał na swój temat kilka ostrych uszczypliwości i słów krytyki, co potwierdziło słowa Renaty Gembiak-Binkiewicz.
Zebranie trwało do godziny 22 w nocy. W tym czasie zebrani poznali wiele planów dotyczących ich gminy, udało się wyjaśnić wiele wątpliwości i razem wypracować kilka pomysłów. Szkoda jedynie, że frekwencja nie była nieco większa, bo wciąż czekało na chętnych dość sporo pustych krzeseł.

Podobne artykuły