Nie taki geriatra straszny, jak go piszą

POWIAT OBORNICKI. Żart, aby zapisywać przedszkolaki do lekarza geriatry, bo są tak długie kolejki, że będą miały na starość jak znalazł, wydaje się być w okolicach Poznania niezbyt trafiony.
Tak przynajmniej zapewnia rzecznik NFZ, zaproszona do Obornik przez Eugeniusza Kierstana na spotkanie z seniorami.
– Mamy w Wielkopolsce geriatrię zabezpieczoną – zapewniła pani rzecznik, rozwijając temat: Usługi są realizowane, a konkurs wyłonił kilka placówek. Placówki są w okolicach Poznania. Pacjenci nie wykorzystali nawet połowy ich kontraktów, bo zaledwie 41%. Są środki, są limity, ale skoro umowy nie są do końca wykonywane, dlatego nie robimy konkursów, bo niewielka grupa seniorów z tych usług korzysta.
Jak wynika z analizy pani rzecznik, każdy senior w pierwszym rzędzie odwiedza swojego lekarza rodzinnego i to mu wystarcza, a popyt na wizyty u lekarzy geriatrów na razie nie rośnie.
W poradniach przy obornickim szpitalu geriatry nie ma, bo nie udało się go pozyskać. Powiat obornicki stał się tak zwaną białą plamą na mapie usług geriatrycznych, ale nie ma pewności, czy NFZ będzie tę plamę wymazywać. Jak twierdzi rzecznik NFZ: Z naszych analiz wynika, że nie ma takiej potrzeby, bo wręcz braknie pacjentów, a nie geriatrów. Będziemy nadal analizować i zastanawiać się. Na dziś takiej potrzeby nie ma. W obecnie działających w Poznaniu i okolicach placówkach przyjmuje się pacjentów bez zatorów.

Podobne artykuły