Przedwyborcze bajanie

OBORNIKI. Do wyborów samorządowych jeszcze wiele miesięcy, a już po mieście krążą opowieści dziwnej treści mające osłabić wizerunek burmistrza Obornik.
Niektórzy rozpowiadają, że Tomasz Szrama kupił sobie za 200 tysięcy służbową limuzynę. Zabrał pieniądze dzieciom i seniorom, by sobie jeździć po gminie białą Toyotą Avensis.
Twórca plotki trafił jednak kulą w płot, bo nawet najgłupsza plotka powinna zawierać choćby ziarenko prawdy. Po pierwsze, każdy kto zna choć trochę Szramę wie, że nie kupiłby on sobie nawet służbowego roweru, a nawet hulajnogi, bo najnormalniej w świecie sknerzy na wszystkich wydatkach na samorząd. Ponadto tegoroczna Toyota w najbogatszym wydaniu kosztuje w salonie nie 200 a 116 tysięcy. Tomasz Szrama faktycznie jeździ Toyotą, ale Auris, srebrną z 2013 roku i to swoją prywatną.
Plotka wypłynęła, popłynęła, ale po drodze umarła sobie, bo ciekawych przybrakło. Pojawiła się więc następna. Podobno limuzynę marki Toyota kupił nie burmistrz, ale prezes spółki gminnej PWiK Tomasz Augustyn. On sam mówi: Owszem, spółka kupiła Toyotę na przełomie roku. To model Corolla, nabyty w drodze dwuletniego leasingu za około 70 tysięcy złotych, dzięki czemu koszt jej rat przez dwa lata będzie obniżał nam podatek. Jednocześnie dwie osoby zrezygnowały z ryczałtu, więc powstało ok. 1000 złotych oszczędności, z których te raty płacimy. Toyota zastąpiła 19-letnie Seicento, które służyło administracji do wyjazdów służbowych. Toyota będzie używana przez kilka osób, jedynie w celach służbowych. Spółka „przerobiła” w ostatnim czasie ponad 130 mln zł, a jej pracownicy muszą być mobilni. Posiadamy kilkanaście pojazdów, prowadzimy karty drogowe i mam nadzieję, że Toyota posłuży nam długo, bo to solidne auto znane z bezawaryjności.
Tyle na razie plotek w sprawie Toyot, choć zapewne niebawem pojawią się kolejne.

Podobne artykuły