Strzelił do kolegi

OBORNIKI. W obornickiej komendzie policji pojawił się 41-letni oborniczanin, by formalnie zgłosić fakt postrzelenia go z broni pneumatycznej przez 37-letniego kolegę z pracy. Do zdarzenia miało dojść 9 lutego w składnicy skupu złomu. Obaj mężczyźni pracują razem, a tego dnia dotarli do składnicy, by sprzedać tam złom. W punkcie skupu leżała wiatrówka. Młodszy z mężczyzn wziął ją do ręki, a następnie celując w starszego kolegę pociągnął za spust trafiając go w nogę. 41-latek zignorował śrut w nodze. Gdy wrócił do domu, spostrzegł, że z rany w nodze sączy się krew. Udał się do szpitala i poprosił o pomoc. Lekarze chirurgicznie usunęli z jego nogi śrucinę.
Mężczyźni jakoś się zapewne umówili w sprawie zdarzenia i być może owo porozumienie nie dało rezultatu, bo postrzelony po 11 dniach zgłosił je jednak policji. 37-latek może usłyszeć zarzut narażenia kolegi na niebezpieczeństwo utraty zdrowia i uszczerbek na zdrowiu. Policja zbada też to, czy miał miejsce nieszczęśliwy wypadek, czy było to działanie celowe, bo w obu przypadkach kwalifikacja karna jest różna, a podejrzanemu grozi nawet do pięciu lat więzienia.
– Mężczyzna który postrzelił kolegę, nie sądził że wiatrówka wypali. Tak przynajmniej twierdził w komendzie. Przyznał się też do zarzucanego mu czynu – informuje Paweł Witzberg, rzecznik komendy policji w Obornikach. 
Dwa zdarzenie postrzału z broni pneumatycznej w jednym tygodniu i jednym mieście może dziwić. Tu warto przypomnieć, że w jednym z obornickich marketów pojawiło się stoisko z bronią pneumatyczną. Można w nim kupić bez zezwolenia broń o energii pocisku poniżej 17J (dżuli). Owa dostępność do wiatrówek pojawiła się po latach pustki, a na skutki nie trzeba było długo czekać.

Podobne artykuły