Co o „układzie powiatowym” mówią ludzie?

OBORNIKI. Narady sołtysów ziemi obornickiej są ważnym elementem strategii komunikacyjnej władz gminy z jej mieszkańcami. Sołtysi przynoszą na comiesięczne narady informacje, które winien poznać burmistrz i gminni urzędnicy a ci przekazują informacje, które sołtysi rozpowszechniają na wsiach. Tak było ostatnio w przypadku pojawienia się w gminie „tajemniczych fotografów”.
Tomasz Szrama zaproponował zaproszenie na kolejną naradę kogoś z nadzoru budowlanego, bo są problemy z dziedziczeniem samowoli budowlanych i ich ujawniania oraz rejestrowania. Problemy są także z rowami melioracyjnymi. Tomasz Szrama zaproponował zaproszenie na kolejne spotkanie naczelnik wydziału rolnictwa i ochrony środowiska w starostwie powiatowym, Ewę Durasiewicz. Jeżeli w pierwszym przypadku były potakiwania, w tym drugim usłyszał w sali stanowcze protesty – Po co ona, przecież się na tym nie zna.
Bardzo silnym głosem krytyki była wypowiedź sołtysa Marszewca a zarazem byłego wicestarosty Przemysława Gronostaja, który doskonale zna strukturę starostwa. – Od lat rządzi starostwem klika. Rządzi tam układ, którego nie uda się zmienić. Ja próbowałem i niczego nie mogłem zmienić. Można jedynie wnioskować i wskazywać osoby, które źle działają, jednak ostatecznie starosta je jednak utrzyma, bo mu to wygodne, bo mają wspólne interesy. Oni tam są niereformowalni, nie pozwolą nic zmienić. Tu pan Przemysław zakończył i usłyszał ogromne brawa.
Tomasz Szrama stwierdził: Ten układ mnie dziwi, bo w moim urzędzie burmistrz ma wpływ na wszystkich pracowników, więc i starosta powinien mieć go u siebie. Popieram sołtysa Gronostaja, bo trzeba przewietrzyć powiatowy układ, ale mogą to zrobić tylko wyborcy.
Można było też usłyszeć, że: Od 20 lat rządzi w strukturach powiatowych układ wzajemnych powiązań. Powstały tam ministerstwa lub czasem wręcz księstwa, rządzące się własnymi prawami. A wszystkie układy są zajem połączone.
Tu znów wróciła sprawa nieszczęsnych rowów melioracyjnych i przydrożnych. Jeden z sołtysów namawiał: Gdyby zwolnić z pracy Durasiewicz, problem rowów zostałby szybko rozwiązany.
Inny sołtys stwierdził wątpiąco: Jej nie ruszą, bo jest członkiem PiS i układ ją obroni.
Znowu głos zabrał burmistrz Tomasz Szrama: Nie wiem, mamy problemy z rowami, a są to sprawy proste. Jeżeli ktoś grzebie przy rowie, to starosta winien wydać decyzję o przywróceniu rowu do stanu pierwotnego i zagrozić surowymi karami.
Sołtys Zygmunt Klupczyński był zdania, że: Starosta nic wobec Durasiewicz nie może, a decyzje ona wydaje dziwne. Pisałem o likwidację z mojej posesji eternitu, to dostałem odmowę. Odwołałem się i dostałem zgodę mimo, że nic się w tej sprawie nie zmieniło. Takie decyzje tam zapadają, podobnie w Uścikówcu stwierdzili, że pod pewną budową idzie rurociąg z wodą, a on idzie 80 metrów obok. Wobec takich decyzji warto popukać się po głowie. Czas na nowych urzędników, bo ten układ się dawno temu zużył. Byłem u Durasiewicz, by zastosować po wycince krzaków roundup, żeby nie odrastały. Ona twierdzi, że nie wolno. Tymczasem inni stosują, bo roundup ma atest i wolno, więc ona powinna iść na szkolenie. W gminie będzie stosowany roundup, by krzaki nie dorastały a leśnicy to popierają, bo nie odrasta i tylko Durasiewicz się na tym nie zna.
Takich głosów było więcej a my cytujemy tu jedynie te mniej emocjonalne.
Tomasz Szrama na koniec przyznał: Na powiat jest wiele narzekań. To trzeba zmienić, ale kto z was chce brać udział w wyborach do rady powiatu? Na razie Andrzej Ilski, to jedyny sołtys i radny powiatu. Gdy będzie was tam więcej, zmienicie ten układ i przywrócicie normalność.

Podobne artykuły